... istniała w Szczytnie w latach sześćdziesiątych. Działalność produkcyjna prowadzona była przez Spółdzielnię Spożywców „Zjednoczenie”. W Gabinecie Wspomnień wyeksponowane są unikatowe zdjęcia obrazujące prowadzenie działalności produkcyjnej przez wspomnianą Spółdzielnię.

Solarnia grzybów...
Solarnia grzybów funkcjonowała na ul. Pasymskiej, w miejscu dzisiejszego centrum rehabilitacyjnego

Za każdym razem osoby zwiedzające moje pracownicze muzeum pytają: „ A gdzie ta solarnia była? Jakie grzyby upychane były do tych beczek?”. Zdjęcia są ciekawe. Pierwsze ukazuje wnętrze magazynu wypełnione dużą ilością beczek, drugie odziane w białą odzież ochronną kobiety pracujące na świeżym powietrzu wśród beczek. Patrząc na te historyczne fotki, trudno odgadnąć lokalizację, więc nie umiałam udzielić odpowiedzi na zadawane pytania. Miałam dwa wyjścia: schować fotografie i uniknąć dociekania lub przeprowadzić na ten temat dochodzenie i wyjaśnić zagadkę.

Pomógł mi przypadek. Otóż w archiwum zakładowym znajdują się różne dokumenty. Specyficzną pamiątką jest gruby zeszyt w kratkę opatrzony napisem: Protokoły z posiedzeń Zarządu rok 1960. Od razu wyjaśniam, że jest to rok mojego urodzenia, dlatego też z przyjemnością oddaję się lekturze i czytam ówczesne zapiski. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Takim sposobem w protokole z dnia 23 marca 1960 r. odkryłam, że następujące osoby biorące udział w spotkaniu: 1. Zdzisław Napiórkowski – Prezes, 2. Stefan Bębenek – V-ce Prezes, 3. Kazimierz Borucki – III-ci członek Zarządu, 4. Zofia Syposz – przewodnicząca związków zawodowych, 5. Olga Stanek – kadry, 6. Glinka Jan – P.O.P, 7. Borys Lory – Główny księgowy, 8. Janina Matusiak – kierownik finansowy podjęły uchwałę o uruchomieniu Solarni Grzybów. Niestety gdzie takowy zakład miał powstać i czym zajmować tego już nie znalazłam. To, że powstał i zatrudniał pracowników jest faktem potwierdzonym z innego zapisu, tym razem z protokołu nr 14 z dnia 22 czerwca 1960 r,. gdzie czytamy: przesunięcie dotychczasowej pracownicy z punktu reperowania pończoch do dyspozycji kol. Bębenka do ewentualnego zatrudnienia w solarni grzybów. Te zawarte w protokołach zapisy dowodzą, że Solarnia Grzybów została uruchomiona w 1960 r. Niestety zdobyta wiedza nie pozwoliła ustalić gdzie dokładnie była zlokalizowana intrygująca produkcja.

Postanowiłam odświeżyć pamięć byłych pracowników. Jako pierwsza moje pytanie usłyszała pracownica produkcji pani Halinka, która wprawdzie słyszała o solarni grzybów, ale niestety nie umiała powiedzieć gdzie się mieściła. Ze śmiechem zaś powiedziała: „mogę ci jedynie powiedzieć, że przy ulicy Sybiraków była tuczarnia świń” i podała namiary do kolejnej koleżanki zawodowo związanej ze „Społem” PSS, prawnym następcy Spółdzielni „Zjednoczenie”. Kolejna pani zapytana o solarnię wyjaśniła, że mieściła się przy ulicy Pasymskiej, ale niestety szczegółów nie znała. Cóż... wypadało wykonać telefon do przyjaciela. Za każdym razem gdy dzwonię do pani Marcjanny Dobrońskiej obecnie mieszkającej w Nowej Dębie wieloletniej byłej prezes odpowiedzialnej za spółdzielczy handel w Szczytnie odkrywam, że jest to osoba o unikatowej pamięci. Powiedziała mi, że za spółdzielczą solarnię grzybów odpowiadał funkcyjnie pan Kazimierz Borucki. Wyjaśniła mi, że prowadzony był skup kurek. Grzyby umieszczano w beczkach, następnie zalewano słoną zalewą i całe partie tak przygotowanych grzybów wysyłano do Niemiec. Pani Prezes Marcjanna Dobrońska przyznała, że nigdy nie była w solarni grzybów, bo to, jak ze śmiechem określiła, działo się nie za jej pamięci, ale wielokrotnie od kolegi z pracy Kazimierza Boruckiego słyszała jaki to był wówczas wspaniały proceder, bo niemiecki odbiorca nie krył zadowolenia, a towar adekwatnie do przysłowia rósł jak grzyby po deszczu i umieszczony w słonej zalewie jechał za granicę.

Posolone kurki w beczkach były wysyłane do Niemiec, gdzie uchodziły za prawdziwy rarytas

Patrząc na zdjęcia i pracownice możemy się tylko domyśleć, że obfitość konkretnego runa leśnego była duża. Pani Prezes powiedziała mi, że ówczesna spółdzielnia na grzybową przetwórnię dzierżawiła pomieszczenia i przyległy teren. Dodała, że dawniej ulica Pasymska była taką wsią z cmentarzykiem i kapliczką oraz ziemią rolną. Dawniej obok solarni grzybów, jak dalej opowiadała pani prezes, odbywały się wystawy rolnicze. Ależ mnie to wszystko zaciekawiło i postanowiłam wykonać jeszcze jeden telefon, tym razem do pana Stanisława Gładkowskiego, prezesa ds. ekonomicznych. Szef od spółdzielczych finansów udzielił mi wyczerpującej informacji. Otóż solarnia grzybów mieściła się faktycznie przy ulicy Pasymskiej, bowiem spółdzielnia dzierżawiła stodołę wraz z przylegającym terenem od ówczesnego gospodarza pana Henryka Mierzejewskiego. Wszyscy moi rozmówcy jednogłośnie stwierdzili, że moja dociekliwość im łezki wspomnień wycisnęła, ale dzięki temu zagadka została rozwikłana. Dodam tylko, że pan Gładkowski powiedział mi jeszcze, że gospodarstwo pana Henryka Mierzejewskiego zostało wykupione przez Roszarnię i zagospodarowane. Jak teraz ten teren wygląda – każdy wie. Pan Gładkowski powiedział mi również, że solarnia grzybów była zlokalizowana dokładnie w tym miejscu, gdzie obecnie znajduje się centrum rehabilitacyjne. Wszystko nieźle posolone, ale fajnie że wyjaśnione.

Grażyna Saj-Klocek{/akeebasubs}