W przyszłym roku stawki podatku od nieruchomości w Szczytnie wzrosną o 10%. To nie podoba się części radnych, którzy uważają, że podwyżka jest zbyt duża, a jej skutki najmocniej odczują lokalni przedsiębiorcy.
DLACZEGO AŻ TYLE?
Władze Szczytna, podobnie jak ościennych samorządów, zdecydowały o podniesieniu od przyszłego roku stawek podatku od nieruchomości. Będą one wyższe o 10% w stosunku do obowiązujących obecnie. Spowoduje to zwiększenie dochodów bieżących do budżetu o 650 tys. złotych. Według przeprowadzonej kalkulacji, osoby fizyczne zapłacą w skali roku średnio o 30 zł więcej niż teraz. Podwyżka w takiej wysokości budzi sprzeciw części radnych. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
TRZEBA ZBILANSOWAĆ BUDŻET
Władze miasta argumentują, że podatki nie były podnoszone od 2014 r., a ich stawki są jednymi z najniższych w powiecie. Jednocześnie znacząco zmalały wpływy do miejskiej kasy. – Projekt przyszłorocznego budżetu był przygotowywany w szczególnie trudnych warunkach, m.in. dlatego, że dochody z ministerstwa finansów są niższe niż w bieżącym roku – tłumaczyła skarbnik Alina Gajkowska, jako przykład podając zmniejszenie o 83 tys. zł subwencji oświatowej i o 1,3 mln zł wpływów z tytułu obniżonego przez rząd podatku od osób fizycznych. Do tego jeszcze samorząd musi udźwignąć skutki podniesienia płacy minimalnej. W skali Szczytna to wydatek rzędu blisko 2 mln złotych. – Takiego wzrostu wydatków wskutek podniesienia płacy minimalnej nie było, odkąd jestem skarbnikiem, a nawet wcześniej – mówiła Alina Gajkowska. Samorząd musiał znaleźć także środki na wypłatę podwyżek dla nauczycieli. – W związku z tym należało szukać źródeł dochodów, które dadzą nam choćby częściową możliwość zbilansowania budżetu – argumentowała skarbnik.
MAJĄ Z CZEGO PŁACIĆ
Jej wyjaśnienia nie wszystkich przekonały. – Nie trzeba było udawać świętego Mikołaja, tylko co roku podnosić podatki o 1 czy 2%, a nie od razu o 10 – mówiła radna Anna Rybińska, zauważając, że przed wyborami takich trudnych decyzji się nie podejmowało.
Z kolei radny Karol Furczak przekonywał, że do podniesienia podatków samorządy zmusza polityka rządu. – Podwyżka jest spowodowana tym, że rząd PiS-u dokłada samorządom kolejne obowiązki, nie dając na nie pieniędzy – mówił. – Programy socjalne są rozwinięte, jest 500 +, więc ludzi stać, żeby te 30 zł więcej w skali roku zapłacić – przekonywał.
Mieszane uczucia w sprawie podwyżki ma radny Zbigniew Orzoł. – Powołuje się radę gospodarczą, robi się jakiś gest w kierunku naszych przedsiębiorców, a za chwilę ustala się podatki w takiej wysokości – wytykał władzom miasta.
Burmistrz Mańkowski zapewnił jednak, że rozmawiał z członkami rady, a ci zapewnili go, że podniesienie podatku o 10% „są w stanie przełknąć”.
(ew){/akeebasubs}
