Wieloletnia sielanka towarzysząca obradom przedstawicieli samorządu gminy Szczytno nieoczekiwanie została zakłócona. Poszło o nieskoszoną trawę przez służby gminne we wsi Trelkowo. Czy za powstałym między radnym Pasztaleńcem, a wójtem Wojciechowskim konfliktem kryją się nadchodzące wybory samorządowe?
Adolf Pasztaleniec, radny i jednocześnie sołtys Trelkowa, ma żal do wójta Wojciechowskiego o to, że ten i podległe mu służby nierówno traktują poszczególne sołectwa. Jako przykład podaje koszenie traw przez pracowników Zakładu Gospodarki Komunalnej. - Od początku maja zgłaszam do Urzędu Gminy potrzebę wykoszenia zielska w centrum naszej wsi i nie ma żadnego efektu – alarmował podczas niedawnego posiedzenia komisji Rady Gminy. Sprawa wymagała szybkich działań ze względu na zbliżające się uroczystości Bożego Ciała. Trelkowo to jedna z kilku wsi w gminie Szczytno, w których co roku odbywają się procesje. - W czwartek przyjdzie dużo ludzi i będzie obciach na całą okolicę – dzielił się swoimi obawami radny Pasztaleniec.
Wójt Wojciechowski nie miał dla niego dobrych wieści. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
DLACZEGO NAS IGNORUJĄ?
Te argumenty nie przekonują sołtysa. Zwraca uwagę, że spora część młodych mieszkańców wsi w ostatnich latach wyjechała za granicę. - Stare dziadki mają kosić? - dziwi się. Ma żal do wójta za ignorowanie potrzeb wioski także w innych sprawach. - Wójt powiedział mi rok temu, że w Trelkowie nic nie będzie robił, bo nas nie lubi. Jak Boga kocham, tak powiedział – opowiadał radnym Pasztaleniec. Wójt zdecydowanie zaprzeczał: - Idź pan do kościoła i bij się w piersi – radził. Przypominał, że w ciągu ostatnich lat inwestycje w Trelkowie sięgnęły 2 mln zł, a przygotowywana właśnie dokumentacja na rozbudowę świetlicy w tej wsi pochłonie 600 tys. zł.
WZIĘLI SPRAWY W SWOJE RĘCE
W obliczu groźby pozostawienia nieskoszonej trawy w centrum wsi i zbliżającego się święta Bożego Ciała sołtys Pasztaleniec zaapelował do mieszkańców o wzięcie sprawy w swoje ręce. Stawiło się 10 mężczyzn ze swoim sprzętem. - W piątek kosiliśmy od obiadu do zmierzchu, a w sobotę od rana d o południa – relacjonuje sołtys. Przyznaje, że nie było łatwo skrzyknąć ludzi, bo każdy gdzieś pracuje i ma dużo obowiązków. - Nie mogliśmy jednak pozostawić zielska w centrum wsi, kiedy będzie przez nią szła procesja.
CO SIĘ ZA TYM KRYJE?
Sołtys Pasztaleniec z rozrzewnieniem wspomina jeszcze nie tak dawne czasy, gdy kierownik ZGK sam dzwonił do niego pytając, czy ma przysłać ekipę do koszenia. Dlaczego dziś jest inaczej? Przyczyn niekorzystnych zmian doszukuje się w postawie wicewójt Ewy Zawrotnej. - Ona ma zły wpływ na wójta – twierdzi sołtys. Wójt Wojciechowski od tej opinii zdecydowanie się dystansuje. On i osoby blisko z nim związane odbijają piłeczkę w stronę skarbnik gminy Jolanty Cieleckiej. Nie jest tajemnicą, że od chwili objęcia stanowiska wicewójt przez Ewę Zawrotną stosunki między obiema paniami stały się bardzo napięte. Doszło do tego, że skarbnik poważnie dziś rozważa kandydowanie na wójta w zbliżających się wyborach w barwach PiS-u. Do tego, aby zamiar się powiódł, niezbędne jest znalezienie piętnastu kandydatów na radnych. Jednym z nich mógłby być sołtys Pasztaleniec. - Chętnie wid ziałabym go na liście PiS-u, jeśli tylko wyraziłby na to zgodę – mówi Jolanta Cielecka, podkreślając, że sama decyzji o kandydowaniu na wójta jeszcze nie podjęła. - Jeśli tylko otrzymam od pani Joli taką propozycję, na pewno z niej skorzystam – deklaruje Adolf Pasztaleniec. Dodaje, że nie ma innego wyjścia, bo niedawno wójt mu zakomunikował, że nie będzie już dla niego miejsca na liście jego komitetu wyborczego.
Andrzej Olszewski{/akeebasubs}
