Mieszkający w Spychowie Michał Szczerbic, autor scenariusza głośniej „Róży”, zadebiutował jako reżyser. W kinach można już oglądać jego film pt. „Sprawiedliwy”. Oparta na faktach historia polskiej rodziny, która w czasie wojny uratowała żydowską dziewczynkę, ma też liczne akcenty mazurskie. Film kręcony był m.in. w Klonie, a muzykę do niego napisał Robert Wasilewski z Transkapeli.

SPRAWIEDLIWY z mazurskimi akcentami

ZŁOŻONE RELACJE

Film „Sprawiedliwy” Michała Szczerbica, mieszkającego w Spychowie producenta filmowego i scenarzysty, wszedł właśnie do kin. To oparta na faktach historia polskiej rodziny, która uratowała z Holocaustu żydowską dziewczynkę. Po latach przyjeżdża ona do Polski, by odbyć podróż śladami swojej przeszłości i przekonać wybawców do przyjęcia Medalu Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Reżyser w wywiadach udzielanych z okazji premiery przyznawał, że inspirację zaczerpnął z losów swojej rodziny, ratującej w okresie okupacji Żydów. Wielu recenzentów zwraca uwagę, że obraz Michała Szczerbica przedstawia złożoność stosunków polsko – żydowskich w czasie wojny, co odróżnia go choćby od głośnego „Pokłosia”, kładącego nacisk na udział Polaków w mordowaniu żydowskich sąsiadów. W filmie nie brak akcentów związanych z powiatem szczycieńskim. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Wiele scen kręcono w okolicach Spychowa i w Klonie, a mieszkańcy wystąpili jako statyści. W obsadzie znaleźli się m.in.: Urszula Grabowska, Jan Wieczorkowski, Jacek Braciak, Katarzyna Dąbrowska, Beata Tyszkiewicz i Maja Komorowska.

MUZYCZNA OPOWIEŚĆ TRANSKAPELI

Muzykę do filmu napisał Robert Wasilewski, a wykonał ją jego zespół – Transkapela, w którym poza nim grają: Ewa Wasilewska, Iga Wasilewska, Franciszek Pospieszalski, z gościnnym udziałem puzonisty Michała Tomaszczyka. - Propozycja wyszła od reżysera, z którym poznaliśmy się przy okazji muzycznych zapustów w karczmie w Spychowie – wspomina Robert Wasilewski, który po raz pierwszy komponował muzykę do filmu. Przed jej napisaniem przeczytał scenariusz, ale o wiele ważniejsze w procesie twórczym okazały się rozmowy z reżyserem. - Film jest swoistą wyprawą w meandry jego wspomnień, więc ładunek emocji był bardzo duży – podkreśla muzyk. Początkowo planowano wykorzystać muzykę tradycyjną graną na co dzień przez Transkapelę, ale ten pomysł okazał się nietrafiony. - Po wstępnym montażu uznaliśmy, że musi być ona jednorodna, spójna z obrazem. Dlatego napisałem ją od nowa – mówi Robert Wasilewski. Przez cały czas miał świadomość, że spoczywa na nim duża odpowiedzialność. - Dobra muzyka może „podnieść” film, ale zła - „położyć” go – mówi. Pierwsze, popremierowe wrażenia, zarówno twórców filmu i aktorów, jak i publiczności, są pozytywne. - Cieszę się, że powstał obraz, który nie jest zerojedynkowy, ale próbuje ukazać złożoną rzeczywistość, prawdę o ludziach i człowieczeństwie – dzieli się swoimi refleksjami Robert Wasilewski.

(ew){/akeebasubs}