Papier toaletowy, mydło, mięso, makarony, ryż, drożdże i … alkohol – to towary, które w ostatnich dniach błyskawicznie znikały ze sklepowych półek. W czasie epidemii, kiedy wiele osób siedzi w domach, sprzedawcy pozostają na pierwszej linii frontu.

Sprzedawcy na pierwszej linii frontu
Jadwiga Zyra: - Nie dajmy się zwariować, bo stres szybciej nas wykończy niż ta choroba

Obrazki, które można było zaobserwować w sklepach w pierwszych dniach epidemii koronawirusa, przypominały to, co działo się w czasach odległego już PRL-u. Mieszkańcy na wieść o zagrożeniu masowo ruszyli na zakupy, by robić zapasy żywności i produktów higienicznych. Na nic zdały się zapewniania rządu, że nie ma takiej potrzeby. - Ludzie wykupują praktycznie wszystko. Najbardziej „schodzi” ryż, makaron, kasze, drożdże, mrożonki, papier toaletowy i wysokoprocentowy alkohol – wylicza Jadwiga Zyra, kierownik Sklepu Spożywczo – Przemysłowego na ul. Długiej w Szczytnie. Pracownice nie nadążają z wykładaniem towaru, bo po chwili już jest pusto.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  - Mięso znikało w ciągu pięciu minut – mówi pani Jadwiga. - Dostaję rano podwójną dostawę chleba, a o godzinie 10.00 nie ma już nic – relacjonuje, przyznając, że przeraża ją to, co robią ludzie. Sama takich zapasów nie szykuje. - Boję się, że jak ten kryzys minie, to w sklepach zrobi się pusto, bo mieszkańcy nie będą mieli po co przychodzić, mając tyle jedzenia w domach – dzieli się swoimi obawami nasza rozmówczyni. Zauważa też, że wśród klientów panuje duża nerwowość i frustracja, którą często wyładowują na pracownikach sklepu. - Ludzie chcą być szybko obsłużeni, bo się boją, że stojąc w kolejce zostaną zarażeni wirusem – mówi pani Jadwiga, apelując do mieszkańców o wyrozumiałość. - Nie dajmy się zwariować, bo stres szybciej nas wykończy niż ta choroba – przekonuje.

Pracownicy sklepów są obecnie grupą zawodową na pierwszej linii frontu. Większość z nich obsługuje klientów w rękawiczkach. Mają też do dyspozycji płyny dezynfekujące. Częściej przecierają nimi blaty lad, kasy i terminale płatnicze. Część sklepów sugeruje klientom, aby dokonywali płatności kartą. Jedna z popularnych sieci drogeryjnych wprowadziła reglamentację niektórych towarów – można tu kupić maksymalnie trzy sztuki wybranego asortymentu na osobę.

W centrum Szczytna kilka sklepów niespożywczych na razie zawiesiło działalność. To samo dotyczy punktów usługowych.

(ew){/akeebasubs}