Miasto zamierza sprzedać wspólnocie mieszkaniowej z ul. Śląskiej skrawek terenu, który wcześniej został przez nią nielegalnie zajęty podczas instalacji pomp ciepła. Wcześniejsza koncepcja zakładała dziewięcioletnią dzierżawę, ale na to nie zgodzili się radni.

SPRZECIW RADY
W ubiegłym roku wspólnota mieszkaniowa z ul. Śląskiej 12 zrealizowała inwestycję polegającą na instalacji ogrzewania opartego o odnawialne źródła energii. W ramach zadania zamontowano pompy ciepła oraz ogniwa fotowoltaiczne. Nowe ogrzewanie zaczęło funkcjonować już poprzedniej zimy. Okazało się jednak, że podczas wykonywania prac związanych z jego montażem, doszło do nielegalnego zajęcia miejskiego gruntu. Firma realizująca inwestycję umieściła w nim kilka sond pobierających ciepło z ziemi, nie informując o tym właściciela. Sprawa wyszła na jaw już po fakcie. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
TERAZ TO KUPCIE
Miasto wraz ze wspólnotą zaczęło szukać innego rozwiązania. - Zaproponowaliśmy jej, żeby kupiła pasek ziemi, gdzie umieszczono najwięcej sond – informuje wiceburmistrz Krzysztof Kaczmarczyk. Dodaje, że chodzi o niewielki, 5-metrowy skrawek w bezpośrednim sąsiedztwie bloku. Dla pozostałego zajętego terenu miasto ustanowi odpłatną służebność, za którą wspólnota jednorazowo zapłaci. Wartość działki ma wycenić rzeczoznawca. Według szacunków wiceburmistrza, zakup wyniesie ok. 20 tys. zł, a służebność – 9 tys. złotych. Kaczmarczyk zapewnia, że miasto nie straci na transakcji. - Zostanie nam jeszcze prawie cała działka. Te 5 metrów niczego nie zmienia, bo nawet jak byśmy chcieli tam cokolwiek budować, to i tak musielibyśmy odsunąć się od bloku – tłumaczy. Przewodniczący Rady Miejskiej Mariusz Pardo zastanawia się, czy zamiast służebności, nie lepiej byłoby co roku żądać od wspólnoty opłaty za dzierżawę gruntu. Wiceburmistrz odpowiada jednak, że wpływy do budżetu w takim wypadku byłyby bardzo niskie. - Tych 9 tysięcy nie uzbieralibyśmy przez 200 lat – szacuje.
JESTEŚMY KRYCI
Za dotychczasowe bezumowne korzystanie z gruntu wspólnocie naliczono opłatę w wysokości 3,4 tys. złotych. Podpisała ona również z miastem 3-miesięczną umowę dzierżawy terenu. Ma ona obowiązywać do czasu sfinalizowania transakcji kupna. Według wiceburmistrza, cały proces może potrwać jednak dłużej niż 3 miesiące. Podpis pod umową sprzedaży muszą bowiem złożyć u notariusza wszyscy członkowie wspólnoty. - Wystarczy, że jedna osoba się nie stawi, albo wynikną jakieś sprawy spadkowe i wszystko się opóźni – wyraża swoje obawy Kaczmarczyk. Zapewnia jednak, że przez ten czas wspólnota będzie płacić miastu dzierżawę. - Jesteśmy kryci, nikt nam nie zarzuci niegospodarności – mówi.
Z kolei szef wspólnoty z ul. Śląskiej Zbigniew Chrapkiewicz w rozmowie z „Kurkiem” wcale nie przesądza, czy dojdzie do kupna terenu. Ostateczna decyzja w tej sprawie ma być podjęta po wycenie działki przez rzeczoznawcę.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
