Rozmowa z Wójtem Gminy Dźwierzuty Dariuszem Tymińskim
- Czy po 100 dniach sprawowania rządów Wójta Gminy Dźwierzuty nie żałuje Pan, że zdecydował się na kandydowanie na to stanowisko? Wiódł Pan przecież spokojne życie, będąc już na świadczeniu przedemerytalnym.
- Nie żałuję.
- Zaraz po Pana zwycięstwie z różnych stron nadchodziły sygnały, że w Urzędzie Gminy szykuje się duża czystka i w miejsce dotychczasowych pracowników przyjdą nowi, cieszący się pańskim zaufaniem. Ilu urzędników Pan do tej pory zwolnił?
- Nikogo. Faktycznie dużo się mówiło, że w urzędzie będzie ostre czyszczenie. W innych gminach, gdzie przyszli nowi włodarze zwolnienia pracowników miały miejsce, ja nie zwolniłem żadnej osoby. Jeżeli dana osoba dobrze i sumiennie wykonuje swoje obowiązki, to po co się z nią rozstawać. Do takiego stanowiska doszedłem po rozmowach z pracownikami i przyjrzeniu się ich codziennej pracy.
- Tuż po wyborach zapowiadał Pan, że będzie od urzędników oczekiwał działań na I ligę. Jak daleko od tego celu jest dziś dowodzony przez Pana urząd?{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
- Stosując terminologię sportową, mogę powiedzieć, że jesteśmy na etapie baraży I-ligowych.
- Zdecydowana większość przygotowanych dotychczas przez Pana uchwał zyskała akceptację radnych. Wyjątkiem była propozycja utrzymania ekwiwalentu dla strażaków ochotników na dotychczasowym, najniższym w powiecie poziomie. To była pierwsza Pana porażka na forum Rady Gminy. Za drugim podejściem musiał Pan stawki podnieść.
- Życie nie polega na samych sukcesach. Przegrywać też trzeba umieć. Osobiście nie traktuję tego jako porażkę, bo ostatecznie strażacy są zadowoleni.
- Z niezadowoleniem społeczeństwa spotkała się też Pana zapowiedź, że w tym roku nie będzie dożynek gminnych. Z tego też musiał się Pan wycofać.
- Na jednej z pierwszych sesji powiedziałem, że w tegorocznym budżecie gminy nasi poprzednicy nie zaplanowali dożynek ze względu na obchody 650-lecia Dźwierzut. Zaraz potem zaczęły docierać do nas sygnały od mieszkańców, że dożynki powinny się odbyć. Jesteśmy przecież gminą mocno nastawioną na rolnictwo. Tak więc dożynki odbędą się 8 września na placu strażackim, bo tak chciała społeczność. Środków w budżecie na to nie mamy, ale liczymy na wsparcie sponsorów i organizujemy zbiórkę pieniędzy.
- Głośnym echem odbiła się rezygnacja Arkadiusza Brzozowskiego ze stanowiska prezesa ZGK. Uzasadniał ją tym, że za mocno mu się Pan wtrącał.
- To on tak twierdzi. Ja mogę powiedzieć, że odszedł, bo mieszka pod Szczytnem i będzie miał teraz bliżej do pracy. Może też dlatego, że dostał lepsze wynagrodzenie. Taki był jego wybór. Ja w każdym razie go nie zwolniłem.
- Wraz z Pana przyjściem, Dźwierzuty musiały się pożegnać z funkcjonującą tu od lat, jedyną w powiecie otwartą strzelnicą.
- Nie mogłem pozwolić na jej dalsze użytkowanie, ze względu na bliskie sąsiedztwo gospodarstwa domowego i wynikające z tego zagrożenie bezpieczeństwa jego mieszkańców.
- Pierwsza przecież była strzelnica. Dlaczego wydano pozwolenie na budowę w jej pobliżu domu?
- Nie będę tego komentował, bo tu decyzje podejmowano wcześniej. Dla mnie najważniejsze jest bezpieczeństwo mieszkańców. Przepisy też są tu jednoznaczne. Klub Bielik, który prowadził strzelnicę otrzymał od nas propozycję przeniesienia się w inne miejsce.
- Niedawno zdradził Pan swoje plany dotyczące utworzenia centrum rekreacyjno-sportowego w okolicach stadionu i centrum kulturalnego w parku. Kiedy miałyby się te zamierzenia zrealizować?
- Chciałbym, żeby to się stało jak najszybciej. Szukamy środków z budżetu państwa, bo ich pozyskanie warunkuje realizację tych planów.
- Jaki jest dziś największy problem gminy Dźwierzuty?
- Brak ofert dla ludzi poszukujących pracy. W poszukiwaniu zarobku mieszkańcy muszą stąd wyjeżdżać, bo nie ma u nas żadnego przemysłu. Dlatego chcielibyśmy stworzyć gminną strefę ekonomiczną. Prowadzimy już rozmowy z Krajowym Ośrodkiem Doradztwa Rolniczego w sprawie przejęcia areału ziemskiego. Zamierzamy się też spotkać z prezesem Warmińsko-Mazurskiej Strefy Ekonomicznej. Naszym celem jest pozyskanie inwestorów, którzy chcieliby tu zainwestować i stworzyć miejsca pracy dla naszych mieszkańców.
- Co miałoby być dla nich magnesem?
- Czyste powietrze i tereny zielone, których mamy dostatek. Bardzo ważny jest przy tym stan naszych dróg. Za kilka lat przebiegająca niedaleko „szesnastka” z Olsztyna do Biskupca będzie miała dwa pasy ruchu, zabiegamy też o modernizację drogi krajowej 57. Zapowiedź realizacji tych zadań powinna zachęcić przedsiębiorców do inwestowania na naszym terenie.
Rozmawiał: Andrzej Olszewski
O ocenę działalności wójta Tymińskiego zapytaliśmy dźwierzuckich radnych i przedstawicieli ekipy rządzącej gminą w poprzedniej kadencji.
ZAPOWIADA SIĘ NA DOBREGO WŁODARZA
- Jestem bardzo zadowolona ze współpracy z panem wójtem. Jest otwarty, chętnie rozmawia z radnymi i nie zamyka się na nasze propozycje – mówi przewodnicząca Rady Gminy Joanna Kobylińska. - Już od samego początku musi się mierzyć z wieloma problemami, głównie dotyczącymi stanu naszych dróg. Z różnych stron płyną apele o ich naprawę, a przecież działa na budżecie przejętym od poprzedników. Kontynuuje więc rozpoczęte inwestycje, w tym tę nieszczęsną rozbudowę remizy, na którą otrzymaliśmy bardzo duże dofinansowanie. W czasie kampanii wyborczej obiecywał, że będzie wójtem terenowym i to spełnia, poprzez częste wyjazdy do poszczególnych sołectw i spotkania z ludźmi. Nie załatwia spraw tylko zza biurka. Warto zauważyć, że przyszedł z sektora prywatnego, gdzie są inne realia, ale szybko przystosowuje się do nowej rzeczywistości i uczy się samorządu. Zapowiada się na dobrego włodarza.
DAJMY MU SIĘ WDROŻYĆ
Wstrzemięźliwie do oceny pierwszych 100 dni Dariusza Tymińskiego podchodzą przedstawiciele poprzednich władz. - Wiemy, że nowy wójt nie miał do czynienia z samorządem. Musi się wdrożyć. Ma dobrą kadrę, dajmy mu jeszcze trochę czasu – mówi była wójt Marianna Szydlik, która wróciła do pracy w szczycieńskim sanepidzie, obejmując stanowisko w dziale higieny pracy.
- To za krótki czas, żeby wydawać opinie. Wójt musi się dobrze rozejrzeć, zapoznać z działalnością, bo to nie jest takie proste dla osoby, która wcześniej takich obowiązków nie pełniła – mówi Arkadiusz Nosek, były przewodniczący Rady Gminy Dźwierzuty.
ROBI CO MOŻE
Radny Krzysztof Sawicki z komitetu wyborczego wspierającego wójta zwraca uwagę na trudności, z którymi będzie musiał się zmierzyć wójt Tymiński, odziedziczone po poprzednikach.
- Musi kontynuować wielomilionową inwestycję jaką jest budowa sali bankietowej w dźwierzuckiej remizie. Mimo sporego dofinansowania trzeba na nią wydać z naszego budżetu 4 mln zł, a do tego dojdą jeszcze wysokie koszty utrzymania. To ograniczy nasze możliwości przy realizacji innych bardziej pilnych zadań, na które będą środki z KPO, a nam zabraknie na wkład własny. Na tę chwilę wójt robi co może. Jego dotychczasowe dokonania są trafione i nie wzbudzają zastrzeżeń.
DZIAŁA ROZWAŻNIE
- Za wcześnie jest jeszcze na ocenę działań wójta. Podoba mi się jednak jak się zachowuje i jak się wypowiada. Rozważnie podchodzi do swoich obowiązków, ale na razie realizuje głównie to, co zostało rozpoczęte za poprzednich władz – mówi Tomasz Witczak, który uzyskał mandat radnego z komitetu „Trzecia Droga”.{/akeebasubs}
