- Farma wiatrowa swoją uciążliwością odpowiada spalarni śmieci, dlatego w wielu miejscach przeciwko planom jej budowy występują mieszkańcy. W Wielbarku jest ostatni moment, żeby mieszkańcy mogli wyrazić swoją opinię i ewentualnie zablokować inwestycję – mówił podczas konferencji prasowej Piotr Lisiecki, prezes Ruchu Narodowego Konfederacji na Warmii i Mazurach.

Stop wiatrakom w Wielbarku
Przedstawicielom Ruchu Narodowego Konfederacji towarzyszyła grupa mieszkańców z tablicami z napisem „Stop wiatrakom”

Do dyskusji na temat budowy farmy wiatrowej w gminie Wielbark włączył się Ruch Narodowy Konfederacji. W ubiegły czwartek przed tamtejszym Urzędem Miejskim jego przedstawiciele zorganizowali konferencję prasową poświęconą kontrowersyjnej inwestycji. Obok Piotra Lisieckiego, prezesa partii na Warmii i Mazurach i Szymona Lipki, jej pełnomocnika w powiecie szczycieńskim, przybyła kilkunastoosobowa grupa mieszkańców gminy z tablicami z napisem „Stop wiatrakom”. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  – Budowa farmy wiatrowej budzi wątpliwości. Swoją uciążliwością odpowiada spalarni śmieci, dlatego w wielu miejscach przeciwko planom jej budowy występują mieszkańcy. W Wielbarku jeszcze decyzje nie zapadły. Jest ostatni moment, żeby mieszkańcy mogli wyrazić swoją opinię i ewentualnie zablokować inwestycję – mówił prezes Lisiecki. W imieniu przybyłych mieszkańców głos zabrała Aneta Krzyszkowska, pełnomocnik Komitetu Stop Wiatrakom w Gminie Wielbark. – Spotkaliśmy się tutaj po to, by zatrzymać to wiatrakowe szaleństwo, które dotarło także do naszej małej gminy – mówiła Krzyszkowska. Apelowała do burmistrza i przewodniczącego Rady Miejskiej o zaprzestanie nieoficjalnych i zakulisowych rozmów z inwestorem. - Odmawiają nam podania informacji na temat prowadzonych rozmów, a burmistrz mówi, że nie jest to informacja publiczna. Apelujemy też do radnych, żeby zamiast wycieczek pod wiatraki zwołali komisję rady gminy, na której omówią tę inwestycję i wątpliwości z nią związane. Nie wiemy jaki one będą miały wpływ na nasze życie i zdrowie. Dlatego kategorycznie nie zgadzamy się na taki eksperyment medyczny na nas i na naszych rodzinach – mówiła pełnomocnik komitetu. Pytana przez „Kurka” odpowiedziała, że nieufnie podchodzi do zapewnień burmistrza, że nie będzie sprzeciwiał się woli mieszkańców. - To dlaczego do tej pory o wiatrakach rozmawiamy. Dlaczego organizuje wycieczki pod te wiatraki? - zastanawiała się. Wiary przedstawicielom władz nie dawali też inni. Także w ich zapewnienia o korzyściach finansowych płynących z wiatraków. - Prezes Orlenu zapowiadał, że jak powstaną farmy fotowoltaiczne to okoliczni mieszkańcy odczują wymierne korzyści w opłatach za energię. Dziś mamy największą farmę w Polsce, a rachunki wcale się nie zmniejszyły – usłyszeliśmy od jednego z mieszkańców.

(o){/akeebasubs}