Należący do miasta budynek przy ul. Pułaskiego, w którym siedzibę ma kilka lokalnych stowarzyszeń, jest w bardzo złym stanie technicznym i wymaga kapitalnego remontu. - Zimą nie da się tam wytrzymać – alarmuje radny Arkadiusz Myślak, apelując do burmistrz Danuty Górskiej o podjęcie pilnych działań zmierzających do poprawy sytuacji.
WARUNKI NIE DO WYTRZYMANIA
Przedwojenny dom na ul. Pułaskiego w Szczytnie od wielu lat jest siedzibą kilku lokalnych stowarzyszeń, w tym związku kombatantów, sybiraków, niewidomych, diabetyków, emerytów oraz PCK. Jego stan techniczny stale się jednak pogarsza, a drobne remonty jedynie na krótko przynoszą poprawę. To powoduje, że osoby, które tam się spotykają, w większości starsze i schorowane, narażone są na duży dyskomfort. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
REMONT, A MOŻE SPRZEDAŻ
Burmistrz odpowiada, że miasto jest na etapie analizy stanu budynku oraz wykonania kosztorysu robót. - Nie jest to proste, bo wszystko muszą sprawdzić fachowcy – tłumaczy. Dodaje, że na razie nie zapadły żadne decyzje w sprawie obiektu na ul. Pułaskiego. Już jednak wiadomo, że w grę może wchodzić jedynie gruntowny remont. Burmistrz nie wyklucza, że jeśli kosztorys wykaże, że jego koszty będą bardzo duże, tak jak w przypadku dawnego schroniska młodzieżowego przy ul. Pasymskiej, to niewykluczona jest sprzedaż. Jak wyjaśnia Górska, zarówno w razie zbycia obiektu, jak i wykonania gruntownego remontu, konieczne będzie znalezienie nowych siedzib dla stowarzyszeń. - My na razie takiego lokum nie mamy – zastrzega burmistrz.
DOBUDUJMY SALKĘ
Z kolei radny Rafał Kiersikowski proponuje, aby na tyłach budynku przy ul. Pułaskiego wybudować małą salę o powierzchni ok. 30 m2. Obecnie członkowie stowarzyszeń, głównie seniorzy, nie mają miejsca na szkolenia oraz imprezy taneczne. - Na pytanie, czego im brakuje, odpowiadają, że przydałaby się im taka mała salka – argumentuje radny.
Burmistrz do propozycji podchodzi jednak bez entuzjazmu. Radzi, aby zaczekać na opinię fachowców w sprawie budynku. Zwraca uwagę, że im większa powierzchnia, którą będą dysponować stowarzyszenia, tym także większe koszty jej utrzymania. Ich członkowie powinni, zdaniem Górskiej, w nich również partycypować. - Nie może być tak, że stowarzyszenia nie ponoszą kosztów mediów. Też musimy z nimi rozmawiać o tym, na jaką powierzchnię są gotowe – mówi.
(ew){/akeebasubs}
