Tego chyba nikt się nie spodziewał. Robert Dobroński nie jest już naczelnikiem Wydziału Edukacji, Zdrowia i Opieki Społecznej. Stracił stanowisko po tym, jak w mieście rozpętała się burza z powodu kontrowersyjnej ankiety, która trafiła do szczycieńskich szkół podstawowych, a wśród pytań znalazły się te dotyczące seksu. - To zaskakująca i smutna informacja – komentuje przewodniczący komisji oświaty Rady Miejskiej Zbigniew Orzoł.

Stracił stołek przez seksankietę
Robert Dobroński na stanowisku naczelnika wydziału edukacji „przetrwał” czterech burmistrzów. Za rządów piątego, Krzysztofa Mańkowskiego, musiał pożegnać się z funkcją, którą sprawował ponad 20 lat

ROBERT NIE JEST SOBĄ

O tym, że straci stanowisko naczelnika Wydziału Edukacji, Zdrowia i Opieki Społecznej, Robert Dobroński dowiedział się we wtorek 1 października od burmistrza Krzysztofa Mańkowskiego. Sam o kulisach tej sprawy nie chce się wypowiadać. - Doszedłem do porozumienia z panem burmistrzem. Zostaję w wydziale – mówi Dobroński, odmawiając jakichkolwiek dalszych komentarzy. Bardziej rozmowni są inni pracownicy urzędu. - Robert bardzo to przeżywa. Od kilku dni nie jest sobą – słyszymy od jednego z nich.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

Byłemu już naczelnikowi powierzono nowe obowiązki. Od środy ma się zająć tworzeniem szkoły sportowej, której powstanie jest planowane w budynku po Gimnazjum nr 2. Będzie też rozliczał stowarzyszenia sportowe z otrzymywanych od miasta dotacji. Obowiązki naczelnika wydziału na razie pełni dotychczasowy zastępca Dobrońskiego, Jacek Walaszczyk.

ZMIOTŁA GO SEKSANKIETA

Nie jest tajemnicą, że za degradacją Dobrońskiego kryje się głośna ostatnio w Szczytnie sprawa ankiety, która na początku września trafiła do uczniów szczycieńskich szkół podstawowych. Wśród pytań dotyczących problemów społecznych, znalazły się również te związane z seksem. To odbiło się echem w całej Polsce, a sprawą zajęły się ogólnokrajowe media. Wówczas do urzędu, w tym głównie do naczelnika Dobrońskiego, zaczęły napływać telefony i maile z wyzwiskami, a nawet groźbami pozbawienia życia. W pierwszych tygodniach po wybuchu afery nic nie wskazywało jednak na to, że szef wydziału edukacji straci stanowisko. Oficjalnie burmistrz Mańkowski bronił go przed falą hejtu, deklarując swoje wsparcie. Wydawało się, że największe konsekwencje poniosą dyrektorki SP z OI 2 i SP 6, w których doszło do wypełniania ankiet. Wobec obu wszczęto postępowania dyscyplinarne. Podczas posiedzenia komisji oświaty, dyrektorki zapewniały, że do ankiet nie miały wglądu, a kiedy tylko wyszło na jaw, że zawierają one kontrowersyjne pytania, same nakazały ich wstrzymanie. Ta wersja zdarzeń różniła się od tej, którą m.in. w olsztyńskim radiu przedstawiał naczelnik. Z jego relacji wynikało, że to jego wydział natychmiast po otrzymaniu informacji od pracownicy jednej ze szkół, zablokował ankietę.

PANCERNY NACZELNIK

Robert Dobroński był najdłużej sprawującym funkcję naczelnika w Urzędzie Miejskim od czasu reformy samorządowej. Pracę w ratuszu rozpoczął w lutym 1998 r., jeszcze za rządów burmistrza Andrzeja Kijewskiego. Po niespełna półtora roku awansował na stanowisko naczelnika, zastępując Wiesława Siurnickiego. Wcześniej, przez siedem lat, pracował w szkołach podstawowych – SP nr 2, a potem SP 6, jako nauczyciel wychowania fizycznego. „Przetrwał” czterech burmistrzów: Kijewskiego, Żuchowskiego, Bielinowicza i Górską. Jako naczelnik odpowiadał za przeprowadzenie w mieście dwóch reform oświaty oraz jednej reformy systemu ochrony zdrowia.

CZY TO ZEMSTA BURMISTRZA?

O tym, że może stracić stanowisko, mówiło się tuż po objęciu rządów przez Krzysztofa Mańkowskiego. W poprzedniej kadencji, kiedy obecny burmistrz był dyrektorem Miejskiego Ośrodka Sportu, mocno skonfliktował się ze swoją poprzedniczką Danutą Górską. Wówczas Dobroński, jako przełożony Mańkowskiego z ramienia urzędu, uczestniczył w działaniach odbieranych przez szefa MOS-u jako szykany. Po objęciu władzy nowy włodarz zapewniał jednak, że żadnych czystek w urzędzie nie będzie, a pierwsze miesiące jego rządów zdawały się to potwierdzać. Czy przez ten czas czekał tylko na odpowiedni pretekst, by odwołać Dobrońskiego? Chcieliśmy o to zapytać burmistrza, jednak nie odbierał od nas telefonu, pomimo wielokrotnych prób kontaktu z naszej strony.

OKIEM RADNYCH

Decyzję o odwołaniu naczelnika krytykuje przewodniczący komisji oświaty Rady Miejskiej Zbigniew Orzoł. - To zaskakująca i smutna informacja. Robert Dobroński był bardzo doświadczonym pracownikiem – komentuje. Dodaje, że wiadomość o pozbawieniu go funkcji jest dla niego sporym zaskoczeniem. - Podczas niedawnej komisji oświaty, na której poruszano sprawę ankiet nic nie wskazywało na taki obrót zdarzeń – mówi Orzoł. Przypomina, że wtedy Mańkowski zapewniał, że całą sprawę bierze na siebie i deklarował, że będzie bronił podległych pracowników przed ewentualnymi konsekwencjami. - Ta cała sytuacja jest dla mnie tajemnicza i niezrozumiała – przyznaje radny. Według niego trudno będzie teraz znaleźć na stanowisko naczelnika równie kompetentną i doświadczoną osobę. Jego zdaniem Dobroński i tak poniósł już karę za ankietę. - Wylała się na niego przecież wielka fala hejtu – zauważa.

Opinię szefa komisji oświaty podziela również radny Rafał Kiersikowski. - Bardzo źle się stało. Nie wiem, czy naczelnik był osobą w 100% odpowiedzialną za rozpowszechnianie ankiet – uważa. - Przepracował w urzędzie 23 lata. Nigdy nie otrzymał żadnej nagany, bardzo dobrze wywiązywał się ze swoich obowiązków. Kara, która go spotkała, była niezasłużona i zbyt surowa. Wystarczyło np. upomnienie – przekonuje Kiersikowski, podkreślając, że wydział, którym kierował Dobroński, jest bardzo trudny. Nie wyklucza, że za działaniami burmistrza kryje się zemsta. - Być może rozpoczął już wymianę kadry na szerszą skalę – dywaguje radny.

Wątpliwości wobec działań włodarza ma również krytyczna na co dzień wobec byłego naczelnika przewodnicząca klubu PiS w Radzie Miejskiej Teresa Moczydłowska. - Trudno mi powiedzieć, czy odwołanie pana Dobrońskiego było słuszne. Nie sądzę, aby to on podejmował samodzielną decyzję w sprawie ankiety. Nad nim jest przecież burmistrz – mówi radna. Przypomina, że kilkakrotnie domagała się od Mańkowskiego wyjaśnień w sprawie ankiet, ale ich nie otrzymała. - To on powinien wytłumaczyć się przed rodzicami i mieszkańcami, a przede wszystkim przeprosić za tę sprawę, a to do tej pory nie nastąpiło – twierdzi Moczydłowska.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}