Sezon turystyczny tuż-tuż. Aura po pewnych wczesnowiosennych fochach, jak na razie, sprzyja i oby tak było dalej. W związku z nadchodzącym latem tu i tam widać przygotowania do mniej lub bardziej jego uroczystego powitania, no i oczekiwania na turystów.
W ramach takich działań na wiejskiej plaży nad najczystszym w powiecie jeziorem Świętajno, zwanym też Nartami stanęła wielka drewniana rzeźba przedstawiająca Autrimpusa - staropruskiego boga mórz i jezior. Wyjaśnijmy, że według wierzeń Prusów na początku, gdy jeszcze nie było świata i ludzi, wokół rozlewały się jedynie wody górne i dolne. Władcą dolnych był właśnie Autrimpus, a górnych Deiws i to oni stworzyli wszystko co jest obecnie.
Rzeźba jest dziełem znanego sołtysa z Olszyn Zygmunta Rząpa. Kiedy stawiał ją nad brzegiem jeziora, co z powodu wielkości i wagi nie było takie proste, zaraz zjawili się miejscowi, ciekawi co to za figura. Gdy dowiedzieli się, że przedstawia ona władcę wodnych żywiołów, pół żartem, pół serio, potakiwali głową, dodając, że rzeczywiście musi to być wielki pan. Wreszcie bowiem jezioro Świętajno odzyskuje właściwy poziom wód, który od kilku lat był zastraszająco niski. Co więcej, uważny Czytelnik dostrzeże, że na powitanie bóstwa zjawił się także bociek, nieśmiało stąpający w nadbrzeżnych szuwarach.
Przy tym nowym pomniku w noc św. Jana nastąpi inauguracja sezonu letniego w gminie Jedwabno. Jak informuje nas wójt Sławomir Ambroziak, odbędzie się tutaj tradycyjne puszczanie wianków, ognisko i koncert muzyki disco.
DRZEWKA DLA SZCZYTNA
Na początku kwietnia miejscowy zarząd PSL przedsięwziął ciekawe działania pod nazwą „Drzewko dla Szczytna”.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
- Dzieci wręcz paliły się do nasadzeń, a niektóre nawet przyniosły swoje sadzonki – cieszył się inicjator akcji radny Rafał Kiersikowski.
Każde posadzone drzewko zostało opatrzone czymś w rodzaju identyfikatora – otrzymało imię osoby, która je posadziła, wydrukowane na karteczce umieszczonej w plastikowej osłonie i z datą.
Dlatego też dzieci tym bardziej dbały o sadzonki. Przychodziły codziennie podlewać je w okresie gdy się przyjmowały, a nawet potem, kiedy nastały suche dni. Dzięki tak pieczołowitej opiece wkrótce wszystkie pięknie się zazieleniły.
SIŁA ZŁEGO NA JEDNEGO
WANDALE
Cała setka drzewek – młode lipy – pielęgnowana przez milusińskich, przyjęła się doskonale, ale nie wszystkie doczekały do dziś.
Jak widać na kolejnym zdjęciu, niektóre wkrótce zostały połamane. Przy placu zbaw aż cztery sztuki. Poza tym z wielu zostały zerwane plastikowe identyfikatory. Na wandali po prostu nie ma sposobu, wydaje się, że nie są w stanie niczego uszanować, nawet pracy naszych milusińskich .
- Zrozpaczone dzieciaki dzwoniły potem do nas z pytaniami, czy mogą posadzić drzewka jeszcze raz – relacjonuje Rafał Kiersikowski.
OPIEKUN ZIELENI?
Inny problem z opisywanymi wyżej drzewkami zauważył radny Henryk Sienkiewicz.
Rzecz w tym, że sadzonki zostały ostatnio uszkodzone przez... opiekuna zieleni. O wszelkie parki i skwery w Szczytnie dba firma, która prowadzi na nich nasadzenia kwiatów i krzewów, a także zabiega o codzienne ich utrzymanie, m. in. koszenie trawy. Właśnie to ostatnie, dokonywane za pomocą kosiarek, których narzędziem tnącym są żyłki, spowodowały uszkodzenie sadzonek.
Operatorzy tego sprzętu podchodzili zbyt blisko drzewek, wskutek czego oberwało się ich pniom. U podstawy została uszkodzona kora, co pokazuje kolejne zdjęcie. Sprawa została poruszona na jednej z komisji Rady Miejskiej. Na niej jej członkowie zobowiązali władze samorządowe do zwrócenia uwagi firmie opiekującej się miejską zielenią, by ta ostrożniej wykonywała koszenie traw.
PSIA ŚCIEŻKA
Od przejazdu kolejowego na nieczynnym szlaku kolejowym wiodącym do Biskupca, do spożywczego marketu przy ul. Piłsudskiego wiedzie równolegle do chodnika ścieżka, po której chętnie spacerują mieszkańcy miasta wyprowadzający swoje czworonogi.
Już chcieliśmy pisać, że zielone tereny przyległe do tego szlaku są strasznie zakrzaczone i porośnięte wysoką trawą, ale ostatnio pojawił się tu jednak kosiarz. Co więcej, opisywana przez nas (tydzień temu) otwarta studzienka posadowiona przy wspomnianym torowisku została zamknięta betonową pokrywą, więc nikt już do niej nie wpadnie.
Niestety, choć przystrzyżono trawę i przetrzebiono krzaki oraz drzewostan, to przy opisywanej ścieżce zalega wiele nieczystości. Są to głównie pozostałości po odbywających się tutaj licznych biesiadach pod chmurką. Co ciekawe, tuż pod okiem policji, bo stąd jest tylko krok do komendy powiatowej, jak i WSPol. Cóż, jak mówi znane porzekadło - najciemniej bywa pod latarnią.
"STACJA PRZEŁADUNKOWA"
Opisywana wyżej psia ścieżka przebiega wzdłuż terenów obecnie prywatnych, a kiedyś należących do państwowego przedsiębiorstwa komunikacyjnego.
No i na tej posesji firma wywożąca odpadki z terenu miasta urządziła sobie stację przeładunkową.
Proceder ów polega na tym, że mniejsze samochody zwożą tu blaszane kontenery na śmieci niesegregowane, po czym opróżniają je, ładując ich zawartość do dużego pojazdu, nazwijmy go „zbiorczym”. Do punktu utylizacji jadą więc tylko te duże samochody, zamiast małych, dzięki czemu firma minimalizuje koszty.
Niby wszystko jest fajnie, ale podczas tych czynności, jak nam skarżą się Czytelnicy, zaśmiecany jest plac i odpadki potem długo na nim leżą. Przy okazji obwiniają miejskie władze o to, że dopuszczają do takiej sytuacji.
ZALEŻY MU NA CZYSTOŚCI
Działka, na której przeładowywane są odpadki, jest prywatna i ratuszowi nic do tego, jak jest wykorzystywana. Właściciel mówi nam, że tak jak mieszkańcom, zależy mu na jej czystości i pilnuje, aby po przeładunku była sprzątana.
Gdy byliśmy na miejscu, rzeczywiście tak się działo. Obsługa samochodu po zakończeniu dnia pracy wyjęła z jakichś schowków odpowiednie narzędzia i szybko zaprowadziła porządek.
Miejmy nadzieję, że tak będzie się działo w przyszłości.
tekst i foto: M.J.R.P{/akeebasubs}
