Wielkanoc to najważniejsze święto dla chrześcijan, ale handlowcy znacznie większe zyski czerpią ze sprzedaży przed Bożym Narodzeniem.

Świąteczne spotkanie w sklepach Niejednokrotnie już w październiku pojawiają się na półkach większych sklepów produkty spożywcze o kształcie lub z motywem graficznym mikołaja, bałwanka, gwiazdy czy renifera.  W branży liczą, że towar w odpowiednim momencie zostanie wykupiony. A co z tymi produktami, które choćby z racji zbyt wysokiej ceny zostaną na półkach? „Kurek”, będąc w jednym z największych szczycieńskich marketów już po rozpoczęciu Wielkiego Postu,  znalazł jeszcze czekoladowe gwiazdy z ogonem (fot.1). Spotkały się one w cukierniczej części sklepu z wyłożonym właśnie asortymentem wielkanocnym. Z jednej strony mamy zatem bożonarodzeniową gwiazdę, a tuż obok uśmiechają się do potencjalnych nabywców kolorowe czekoladowe kurczaczki czy zajączki (fot. 2).

MEDYTACJE NAD MIEJSKIMI LISTONOSZAMI

Ludzie, zejdźcie z drogi, bo listonosz jedzie… - śpiewali przed laty Skaldowie. Dziś jedzie on przez Szczytno – i nie tylko – co najwyżej na rowerze, ale niekoniecznie służbowym, tylko własnym. - Ciężka jest od listów torba listonosza dziś – te słowa zachowują swoją aktualność. Szczycieńscy listonosze i listonoszki niejednokrotnie muszą pokonywać dziennie pieszo (to częstszy widok)  po 10 i więcej kilometrów. Korespondencję noszą w torbach na ramieniu, ewentualnie pracę  ułatwiają im nieco torby na kółkach. Niezależnie od pogody muszą rozmaite przesyłki doręczyć. Czasem nie są w stanie uchronić ważnych urzędowych papierów przed np. zawilgoceniem z powodu aury. Nad losem lokalnych listonoszy płci obojga medytujemy z racji niedawnego Międzynarodowego Dnia  Listonosza (16 lutego). Nasza Czytelniczka, pani Ania, pracująca obecnie niedaleko Dortmundu, przysłała nam zdjęcia pokazujące, na czym polega subtelna różnica między warunkami pracy w Szczytnie (i chyba w większej części Polski) oraz Niemczech. Tam listonosze mają do dyspozycji służbowe eleganckie żółte rowery (niekiedy z zamontowanym akumulatorkiem), które przyczyniają się do tego, że efektywność pracy jest większa, a zmęczenie na koniec dnia czy tygodnia - zwyczajnie mniejsze (fot. 3 i 4). W tej dziedzinie Zachodu jeszcze nie dogoniliśmy…

KAMIONEK WIĘKSZY NIŻ MIASTA

Ci, którzy nie pochodzą z naszych stron i po opuszczeniu Szczytna kierują się w stronę Szczycionka, mogą odnieść wrażenie, że tuż za granicami stolicy powiatu znajduje się kolejne miasto.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Czyż nie miastowo wygląda leżący za miedzą Kamionek (fot. 5)? To formalnie osada, ale w  zasięgu wzroku mamy przede wszystkim kilkupiętrowe budynki, a praktycznie wszystkie drogi zostały wyasfaltowane lub wypolbrukowane. Zasiedlanie kolejnych powstających bloków sprawiło, że liczba mieszkańców Kamionka zbliżyła się do tysiąca. To więcej, niż w kilku polskich miastach.
Na początku tego roku status miasta otrzymała Wiślica, licząca zaledwie nieco ponad 500 dusz. Wprawdzie według obowiązujących od pewnego czasu przepisów miejscowość ubiegająca się o odzyskanie (lub otrzymanie) tego przywileju powinna mieć co najmniej 2 tys. mieszkańców (plus spełniać kilka innych wymagań), ale uszanowano najwyraźniej historyczne zasługi leżącej w województwie świętokrzyskim Wiślicy. Czytelnicy „Kurka” mogą pamiętać z lekcji historii np. statuty wiślickie zatwierdzone właśnie w tamtym miasteczku przez króla Kazimierza Wielkiego.
Nasz Kamionek wygrałby także na przewagi z mazowieckimi Wyśmierzycami, które do końca ubiegłego roku cieszyły się (?) z miana najmniejszego miasta w Polsce. Żyje tam nieco ponad 900 osób. To mniej, niż w paru innych miejscowościach z naszego powiatu, niemających raczej ambicji i potrzeby zostania miastem. Prawie wszystkie wioski ziemi szczycieńskiej są z kolei ludniejsze od najmniejszego miasta świata – chorwackiej miejscowości Hum. Zobaczymy tam dwa kościoły, sklepy z pamiątkami, mury miejskie i jeśli się nam poszczęści wszystkich, czyli… kilkunastu mieszkańców (fot. 6).  Do Humu zapraszamy na wakacje (leży on konkretnie w Istrii), ale w Polsce mamy wieś, z którą z kretesem przegrałby nasz Pasym czy ubiegający się o odzyskanie statusu miasta Wielbark. Koło Bielska-Białej leży miejscowość o nazwie Kozy. Mają one powierzchnię prawie trzy razy większą od Szczytna, jest tam praktycznie wszystko, co w mieście być powinno. Ponad 12 tys. mieszkańców (a co najmniej większość z nich) nie chce jednak być miastowymi i basta!

SŁONECZNIKI SZKODĄ

Słoneczniki niektórym kojarzą się przede wszystkim z serią obrazów (w sumie 11) van Gogha. Dla wrażliwców to cykl dzieł umożliwiających przeżywanie piękna. Inni słonecznik, a w zasadzie jego ziarna, traktują zupełnie inaczej - po prostu jedzą. Okazuje się jednak – i nie trzeba tu chyba przeprowadzać kosztownych badań – że słonecznik może szkodzić zdrowiu. Scenka ujęta na fot. 7 pokazuje dobitnie, że konsumpcja nasion słonecznika niemal natychmiast osłabia poważnie wzrok i powoduje wiotczenie mięśni. Jak zdrowy człowiek nie trafi do znajdującego się tuż obok kosza? Taki problem miały osoby siedzące na ławce nad kanałem łączącym szczycieńskie jeziora. Składniki zawarte w ziarnach słonecznika mają niewłaściwy wpływ również na niektórych  kibiców piłkarskich. Na trybunach kosze na śmieci nie zawsze są pod ręką i łuski trafiają wprost pod nogi (fot. 8).  Runda wiosenna za pasem i wkrótce wrócimy na stare śmieci. Łuska to wprawdzie odpad ekologiczny, ale tak szybko się nie rozkłada. Przyznamy szczerze, że balibyśmy się wejść do domów osób nadużywających słonecznika. Przypuszczalnie musielibyśmy po prostu brodzić w łuskach.

UWAGA ŚMIGŁOWCE

Nie wiemy, co jedzą osoby przemieszczające się ulicą Kochanowskiego, mniemamy jednak, że co najmniej jedna z nich powinna przeprowadzić weryfikację swojego menu. Powód do takich przemyśleń daje nam wygląd tabliczki ostrzegawczej znajdującej się w pobliżu lądowiska dla  śmigłowców ratowniczych (fot. 9). W momencie oddawania go do użytku umieszczono na ulicy Kochanowskiego  w dwóch miejscach znaki ostrzegające przed nisko przelatującymi samolotami. Mogły one trochę dezorientować kierowców myślących np., że  chodzi o związek z pobliskim lotniskiem w Szymanach. Po pewnym czasie do słupków z włączanym w razie potrzeby światłem ostrzegawczym dodano tabliczki informujące o lądujących tu i startujących śmigłowcach. Tabliczka od strony przejazdu kolejowego jest nienaruszona (co widać w otoku na zdjęciu), ale ci wjeżdżający tu z ulic Wielbarskiej i Skłodowskiej-Curie napisu  w tej chwili nie widzą. Może to być problem dla kierowców spoza Szczytna, dla których opuszczający się nagle z nieba helikopter będzie sporym zaskoczeniem. Osoba, która tabliczkę zniszczyła, nie czyta najwyraźniej niczego i nie myśli, bo gdyby było inaczej, wiedziałaby, do czego może doprowadzić demolowanie czy przestawianie rozmaitych znaków.

Tekst i foto (w większości):
G. P. J. P.{/akeebasubs}