Wiosna w końcu już nadeszła, miejskie jeziora rozmarzły, w lasach pojawiły się pierwsze przylaszczki, no i przyleciały bociany.
Na razie lądują one w południowych częściach kraju, ale i u nas powinny pojawić się już na dniach. Zwykle boćki przylatują do Polski z początkiem kwietnia. W tym roku nastąpiło to szybciej, co według znawców przyrody zapowiada ciepłą i długą wiosnę. A jak wiosna, to i nadejdą, choć dopiero za niecały miesiąc, Święta Wielkanocne. Cóż, w marketach już one są. Na półkach widać m. in. farbki do jajek, czy mocno eksponowane świąteczne słodkości, przeważnie pod postacią czekoladowych zajączków.
Handel, jak widać, przygotował się zawczasu do świąt, ale nie tylko on. Do Wielkanocy gotowy jest też ratusz miejski. Na jego wieży, tuż nad balkonem gabinetu najważniejszej damy w Szczytnie, widać wielki napis: „Wesołych Świąt”. Po jego bokach figurują, jak się domyślamy, stylizowane płatki wspomnianych wiosennych kwiatów - przylaszczek.
Jednak żarty na bok, bo ów napis to nie wielkanocny falstart, a oznaka niezwykłej opieszałości urzędników, bo wisi on od zeszłego roku, kiedy to obchodziliśmy Boże Narodzenie.
GRAJĄCA ŁAWECZKA
W poprzednim „Kurku” pisaliśmy o pomniku Krzysztofa Klenczona, który stoi w pasażu jego imienia. W związku z tym otrzymaliśmy sygnały od naszych Czytelników odnośnie upamiętnienia rockmana w Pułtusku. Mieście, w którym się urodził i spędził pierwsze lata swego życia, zanim jego rodzina przeniosła się do Szczytna.
W tym roku odbędzie się tam jubileuszowa V edycja imprezy nazywanej Pułtusk Festiwal im. Krzysztofa Klenczona. Na jego inaugurację zaplanowano pewną małą uroczystość - odsłonięcie ławeczki z postacią muzyka. Stanie ona w pobliżu fontanny i przyzamkowego amfiteatru, areny festiwalu.
Jak widać na zdjęciu, fontanna w Pułtusku jest efektowna, zwłaszcza w nocy (w głębi zamek biskupi). Amfiteatr już tak nie imponuje, no ale jest, w przeciwieństwie do Szczytna, które nie może poszczycić się jego posiadaniem.
Wracając do ławeczki, to radni Pułtuska wpadli na pomysł, aby była ona wyposażona w system odtwarzający wybrane utwory rockmana, a poza tym żeby towarzyszyła jej jeszcze kamera, dzięki której można byłoby poprzez internet pomachać do znajomych będących w innym miejscu. Jako przykład podano rzeźbę górala na Krupówkach w Zakopanem.
Jak dowiedzieliśmy się z nieoficjalnych źródeł, jeszcze inną niespodziankę na festiwal szykuje Alicja Klenczon-Corona, żona muzyka. Będzie to książka jej autorstwa, na razie pod roboczym tytułem „Wyznania intymne Bibi”.
ONLINE I ZNANE POSTACIE
Cóż, radni z Pułtuska widocznie nie znają ławeczki online w Szczytnie. U nas działa ona od lat już kilku, choć zasiadają na niej pofajdoki, a nie Klenczon.
Usadowiwszy się pomiędzy figurkami możemy wysłać pozdrowienia na cały świat. W internecie, co ciekawe, widać wiele pamiątkowych zdjęć ławeczki, zamieszczanych przez turystów z całego kraju. Niestety, ani ona, ani szczycieński pomnik Klenczona nie grają, ani nie śpiewają. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
I jeszcze jedno, postać Klenczona w Pułtusku nie będzie osamotniona, w przyszłości mają być dostawiane na tamtejszym rynku inne figury znanych osobistości z artystycznych kręgów i nie tylko.
PUSTY PASAŻ

W związku z tym, co piszemy powyżej, nasunął się nam taki pomysł, by rzeźbami, choć niekoniecznie realnych osób, przyozdobić też nasz nadjeziorny pasaż. Urządzić tam coś w stylu nadmorskiej promenady, jaka istnieje w hiszpańskim miasteczku Marbella. Przy niej stoją rzeźby samego Salvadora Dali, czym miejscowość chlubi się na cały świat.
Natomiast jak wyglądają tamtejsze ławeczki online, pokazuje kolejna fotografia. Na niej turysta ze Szczytna.
Wracając zaś do pasażu, to nasz byłby równie znakomitym miejscem na ekspozycję rzeźb. Tym bardziej, że gdy spojrzymy na niego z dalszej perspektywy, wydaje się być całkowicie pusty. Jedynym co przyciąga oko jest mała, gdy patrzymy z daleka, rzeźba przedstawiająca Klenczona.
GALERIE

Co ciekawe, mamy nieopodal małą galerię rzeźb, które stoją w fosie od strony ul. Spacerowej, ale figury te, choć liczne, sprawiają wrażenie jakby specjalnie ukrytych. Posadowione na dnie fosy, dużo poniżej poziomu ulicy są po prostu słabo widoczne. Nie są też dość duże, więc na pasaż raczej się nie nadają. Dużo większe postacie, jak na skalę naszego miasta wręcz kolosy, stoją gdzie indziej – na ruinach zamkowych. Są to trzej zacni i pewnie bitni rycerze Teraz oczyma wyobraźni przenieśmy je na pasaż – efekt byłby niemały.
PLAC ZABAW CZY AQUAPARK?
W ubiegłym roku wśród zrealizowanych projektów obywatelskich znalazł się plac zabaw zbudowany na osiedlu Kochanowskiego, na końcu ul. Lwowskiej. Na jego uroczyste otwarcie zjawiło się sporo mieszkańców okolicy, a dzieci bawiły się w najlepsze. Potem już nie tak tłumnie, ale korzystano z jego urządzeń aż do późnej jesieni.
Cóż, kilka dni temu, pierwszy raz w tym roku, na plac wybrała się mieszkanka osiedla, pani Marta wraz ze swoimi dziećmi. No i one, jak to niesforne maluchy, popędziły przodem i nim mama je dopilnowała, już wdrapały się na zjeżdżalnie, po czym... chlup! Wylądowały w wodzie. Okazało się, że główny obiekt, duża i kolorowa zjeżdżalnia stoi dokładnie pośrodku sporego bajorka-kałuży.
Ogródek po prostu został niefortunnie usytuowany - w najniżej położonym miejscu w okolicy, co skutkuje zalewaniem po opadach deszczu.
Jak nam mówi radny Rafał Kiersikowski, pomysłodawca budowy tego obiektu, zgłosił problem władzom miasta. Te zapewniają, że nie będzie kłopotu z osuszeniem placu. Tuż obok biegnie rów melioracyjny, do którego odprowadzi się wodę innym małym rowkiem.
tekst i foto: M.J.R.P{/akeebasubs}
