Wszystko wskazuje na to, że świetlica w Orzeszkach nie zostanie oddana do użytku w planowanym terminie. - Tempo robót niemiłosiernie się wlecze. Mamy problem z wykonawcą - ubolewa wójt Józef Zapert.
MAMY PROBLEM
O budowę świetlicy mieszkańcy wsi z sołtys Zofią Kosiorek na czele zabiegali już od wielu lat. W końcu udało się przekonać do pomysłu wójta, a także radnych i zadanie zostało wprowadzone do budżetu. Sukces był tym większy, że to jedyna inwestycja w tym roku w całej gminie.
Prace ruszyły w maju i miały potrwać najpóźniej do października br. Tymczasem, co widać na zdjęciu, do końca budowy jest jeszcze daleko. To budzi zaniepokojenie władz gminy. – Mamy problem – ubolewa wójt Józef Zapert. - W każdy piątek spotykamy się z wykonawcą. Zawsze obiecuje, że przyspieszy tempo prac, ale nic z tego nie wynika.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Jak wspomina, w dotychczasowej ponad 20-letniej historii samorządu rozoskiego nie było takich problemów z jakimkolwiek wykonawcą inwestycji, jak to jest w przypadku firmy „Fart” z Olsztyna. Wygrała przetarg, deklarując wykonanie zadania za 290 tys. zł. Oprócz niej startowało siedmiu innych przedsiębiorców z niewiele wyższymi ofertami.
– Tamci byli nam dobrze znani z solidności, ale zgodnie z ustawą musieliśmy wybrać najtańszą propozycję – mówi wójt. – Gdyby inne czynniki decydowały już dawno ta inwestycja byłaby zakończona.
POTRZEBNA ŚWIETLICA
- Ta świetlica jest potrzebna całemu sołectwu – mówi sołtys Kosiorek. Do tej pory zebrania wiejskie często odbywają się u niej w domu. – A jak powstanie świetlica, to i sylwestra dla mieszkańców będzie można zorganizować – cieszy się pani Zofia. Jeśli nie zostaną narzucone jakiś odgórne obostrzenia, z sali tej będzie mogła korzystać również miejscowa młodzież. Całkowita powierzchnia budowanej świetlicy wynosi ok. 120 m2. Oprócz sali głównej (83 m2) znajdzie się w niej hol, szatnia, zaplecze kuchenne oraz toalety.
AK, (o)
{/akeebasubs}
