"Ale to już było i nie wróci więcej” - nawiązując do szlagieru Maryli Rodowicz w swoich felietonach będę przybliżała zachowane w szufladach pamięci wspomnienia. Jest ich bardzo dużo. Mam nadzieję, że te opowieści pozwolą wrócić do przeszłości, przywołają uśmiech, a może łezkę rozrzewnienia. Dadzą też obraz tego, co było a nie jest i zostanie zapisane w ten rejestr.
Święto Kobiety ... wstydliwe teraz niestety. Mowa tu oczywiście o 8 marca, czyli Międzynarodowym Dniu Kobiet. Dniu Kobiet teraz często pomijanym i wyśmiewanym. W czasach mojego dzieciństwa i wczesnej kobiecości było to ważne i kultywowane święto. Na ten dzień w moim rodzinnym domu mama przygotowywała wielkie przyjęcie. Na stole królowała salaterka z sałatką jarzynową, grubo posmarowaną majonezem, który oczywiście ucierałyśmy na zmianę z siostrą. Przygotowanie dobrego majonezu wymagało nie lada umiejętności{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Gdy zaczęłam pracować, Dzień Kobiet w „Społem” był także uroczyście obchodzony. Męska część załogi obdarowywała nas tulipanami i rajstopami, a potem pakowała się do służbowego żuka i ruszała obdarowywać pracownice zatrudnione we wszystkich placówkach Spółdzielni. Wracali weseli i oczywiście na dwóch gazach.
W tamtych czasach również poczta i listonosze mieli dużo pracy, bowiem krewni i znajomi słali z różnych stron piękne widokówki. Mam całą kolekcję takich kartek. Nawet zachowałam prawdziwy telegram. Wszystkie te akcesoria tworzą bukiet utkany z kwiatów wspomnień, bo święto kobiety jest ważne... niestety. Lubię być kwiatami w tym dniu obdarowywana i na koncert do Miejskiego Domu Kultury zapraszana. Wiadomo, że dawniej to święto inny wymiar miało, ale najważniejsze, żeby ciągle trwało.
Grażyna Saj-Klocek{/akeebasubs}
