SYLWESTER Z TELEBIMEM
Jak co roku mieszkańcy miasta, choć w niewielkiej liczbie, spotkali się na placu Juranda, aby pożegnać stary i przywitać nadchodzący rok. Tym razem swojego rodzaju nowością było wykorzystanie do owych ceremonii placowego telebimu - fot. 1. Jak widać na zdjęciu pokazywał on upływający czas. Gdy pozostało tylko 10 sekund starego roku, zebrany tłumek głośno skandując, odliczał mijające sekundy. Z chwilą nadejścia godz. 00.01 w ruch poszły butelki szampana, no i składano sobie wzajem noworoczne życzenia. Równocześnie nad ratuszową wieżą wzbiły się w powietrze sylwestrowe race. Rozpoczął się, co trzeba przyznać obiektywnie, całkiem efektowny pokaz sztucznych ogni, który trwał 10 minut z okładem, a im bliżej było końca, tym ognie były wspanialsze - fot. 2.
Jak co roku swojego własnego arsenału używali też zebrani wokół placu, głównie młodzież lubująca się w głośnych detonacjach. Denerwujące było to, że długo po północy w różnych stronach miasta wałęsali się rozmaici „imprezowicze” strzelający co i raz z petard, robiąc jedynie okropny hałas i nic ponadto. Jak zauważyliśmy, kilku podtatusiałych już młodzieńców stojących na ul. Kolejowej rzucało sobie pod nogi petardy, a trwało to blisko pół godziny. Byli przy tym tak rozradowani, jakby szło o coś naprawdę doniosłego, a tymczasem była to zgoła bezsensowna zabawa, nie pozwalającą spać spokojniejszym mieszkańcom okolicy i strasząca czworonogi.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
NOWOROCZNE ORĘDZIE
Wróćmy jeszcze na chwilę do telebimu z placu Juranda. Skoro już go użyto, jako swojego rodzaju sylwestrowo-noworoczną atrakcję, to można było pokusić się i o inne jego wykorzystanie. Gdyby tak jeszcze przed północą wyświetlono na nim film z panią burmistrz Danutą Górską wygłaszającą noworoczne orędzie wraz z życzeniami – mieszkańcy miasta pewnie przyjęliby to entuzjazmem. Przecież Pani burmistrz, gwiazda telewizyjnego programu „Kurier szczycieński - miasto z bliska” na pewno dałaby sobie świetnie radę. Później po pokazie sztucznych ogni można byłoby puścić jakąś produkcję fabularną, ku uciesze zgromadzonych, ale raczej nie „Kevin sam w domu”.
Przypomnijmy, że przed rokiem 2004 na placu Juranda odbywały się oficjalnie zapowiadane wcześniej (m. in. w „Kurku”) zbiorowe pożegnania starego oraz powitania nowego roku i to z udziałem władz miasta na żywo. Była nawet scena na placu, a niezwykle efektowne sztuczne ognie odpalał ręcznie z ratuszowej wieży pan Witold Kurpiewski. Momentami spływały z niej wręcz potoki ognia, sprawiające wrażenie, że wieża płonie. Niestety w feralny Nowy Rok 2004 doszło do niemiłych incydentów. Młodzież wypełniająca szczelnie plac Juranda zaraz po wznoszeniu noworocznych toastów zaczęła rzucać butelkami od szampana, rozbijając je o bruk. Z kolei jedna z młodszych uczestniczek sylwestrowej nocy została dość poważnie raniona w głowę. Od tego czasu nie było ogni przez kolejne dwa lata, aż wreszcie w 2007 r. obyło się „utajnione”, tj. nieoficjalne i niezapowiadane nigdzie wcześniej pożegnanie starego i powitanie nowego roku z pokazem ogni. Przybyła wówczas tylko garstka ludzi. Jednak z roku na rok tradycja „tajnego” sylwestra jest podtrzymywana, przychodzi coraz więcej osób, wobec czego wydaje się, że można, a nawet powinno się wrócić do tradycyjnego, oficjalnego świętowania pod ratuszem.
MOKRO I ŚLISKO
Od kilku dni temperatura nie spada poniżej zera, momentami wynosi nawet + 5 oC, co powoduje, że wszystko wokół mniej lub bardziej gwałtownie topnieje. Właśnie chodzi o to mniej lub bardziej, bo są takie miejsca na ulicach i chodnikach, gdzie wciąż utrzymują się wysepki zlodowaciałego śniegu. Pierwszy lepszy przykład z brzegu to ul. Ogrodowa - fot. 3. Na zdjęciu widać zalany roztopową wodą chodnik i część jezdni oraz ciągle utrzymujący się nawet spory zwał śniegu i lodu. To, że chodnik oraz fragment ulicy pozostają pod wodą wynika z bardzo prozaicznego powodu. W miejscu oznaczonym czerwonym prostokątem znajduje się kratka ściekowa od kanalizacji burzowej. Niestety przykryta zbrylonym śniegiem nie odprowadza wody, no i piesi muszą brnąć po zalanym chodniku. Co gorsza, nie jest to przykład odosobniony, takich ukrytych studzienek burzowych mamy, a właściwie mieliśmy w mieście mnóstwo. Sprawa jednak sama się rozwiązała, bo z końcem minionego tygodnia znikły i te ostatnie ślady zimy – mamy po prostu aurę zgoła wiosenną.
OBLODZONA ŚCIEŻKA
Najwięcej jednak skarg i uwag mieli nasi Czytelnicy odnośnie stanu „zimowego utrzymania” ścieżki pieszo-rowerowej nad dużym jeziorem. Świadczy to m. in. o tym, że mieszkańcy gromadnie korzystają z tej pożytecznej i udanej inwestycji. Spacerują lub biegają po szlaku bez względu na porę roku, a nawet pogodę. Nawet gdy w miniony czwartek siąpił zniechęcający do wypadów deszcz, na ścieżce zaobserwowaliśmy kilku spacerowiczów. Wśród nich zapalonego biegacza Artura Trochimowicza. - Zaraz za mostkiem nad kanałem łączącym oba jeziora ścieżka jest niezwykle śliska i pokryta całkowicie lodem – dzielił się swoimi spostrzeżeniami pan Artur.
Istotnie w okolicach byłego browaru szlak był pokryty licznymi lodowymi wysepkami jeszcze u schyłku minionego tygodnia, co więcej, między półwyspem a stołówką „Pryma” lód utrzymywał się do czasu zamknięcia tego numeru „Kurka” - fot. 4. Jak widać na zdjęciu, spacerujące po ścieżce dziewczyny mają spore trudności z jej pokonaniem. Aby uchronić się od wywrotki jedna z nich jako bezpieczniejszy wybrała szlak dla rowerzystów, po prostu mniej oblodzony. Wiadomo, jak na razie cykliści nie pędzą po ścieżce, tak że obecnie można spacerować po całej jej szerokości.
Topniejący śnieg odsłonił też, niestety, mnóstwo psich odchodów, co nieco odstręcza od spacerów, no i tutaj apel do właścicieli czworonogów, aby zwrócili uwagę na owe nieprzyjemne aspekty wiadomych psich sprawek. Może warto byłoby zainstalować wzdłuż ścieżki opisywane latem tego roku takie urządzenia, jakie postawiła spółdzielnia mieszkaniowa „Odrodzenie” na swoich osiedlach? - fot. 5.
Oprócz tych pieskich sprawek widoczne są też na ścieżce ślady niedawnych noworocznych harców co bardziej „zabawowych” mieszkańców miasta w postaci zużytych wyrzutni sylwestrowych rac. Duże ilości tegoż walają się w okolicach zejścia na półwysep - fot. 6 (prawa strona). Tuż obok zauważyliśmy, że jedna z lamp nosząca numer identyfikacyjny 4/5 ma uszkodzony klosz - fot. 6 (lewa strona). Zdjęcia te połączyliśmy nieprzypadkowo, bo jak nam się wydaje, mają one ze sobą ścisły związek. Jest wielce prawdopodobne, że miłośnicy sylwestrowych wystrzałów, strzelając z wyrzutni, pewnie nie specjalnie, ale ot tak przypadkiem, trafili w klosz lampy, no i uszkodzili go w ten sposób.
ZIELONO I WIOSENNIE
Co ciekawe, ta część ścieżki pieszo-rowerowej, która biegnie od strony ul. Pasymskiej i dalej wzdłuż ogródków działkowych aż po Korpele była i pozostaje sucha oraz całkowicie pozbawiona lodu. Wzdłuż szlaku zieleni się bujna trawa, osiągająca w niektórych miejscach kilkanaście centymetrów wysokości, że jeszcze tylko trochę, parę dni i należałoby ją przyciąć. Wygląda to zgoła wiosennie - fot. 7.
POCZTÓWKOWE WYJAŚNIENIE
W świątecznym wydaniu „Kurka”, opisując zmiany dokonujące się na szczycieńskiej stacji kolejowej, zamieściliśmy pocztówkę z widokiem starego dworca. Przez niedopatrzenie nie podałem źródła jej pochodzenia. Wyjaśniamy więc, że pochodzi ona z bloga znanego kolekcjonera i propagatora lokalnej historii Witolda Olbrysia szczytnopocztowki.blogspot.com.
{/akeebasubs}
