Szanowny panie Szczepanie

Po przeczytaniu Pańskiego listu do redakcji na temat mojego felietonu sprzed dwóch tygodni postanowiłem dzisiejszy tekst zaadresować bezpośrednio do Pana. W końcu znamy się osobiście i zawsze miałem dla Pana i mam wiele szacunku. Zatytuowałem swój artykuł „Felietoniści”, oceniając pracę niektórych z nich. Tych, których uważam za zawodowców. Dla mnie felietonista powinien być zupełnie kim innym niż dziennikarz z założenia zajmujący się polityką. Ci ostatnio wymienieni z reguły reprezentują konkretne opcje polityczne i bronią interesów swojego ugrupowania. Felietonista natomiast powinien być - w moim przynajmniej mniemaniu - inteligentnym komentatorem rzeczywistości, na którą potrafi spojrzeć z różnych perspektyw. Ja nie muszę się z nim ani trochę zgadzać. Ja chcę tylko, żeby to, co prezentuje było napisane w jak najlepszym literackim stylu, ze swadą i talentem. Zarzuca Pan Martence, że jego teksty są skrajnie antypisowskie. Nie wiem. Zapewne były i takie, ale jest to pański, subiektywny zarzut jako aktywnego członka owego ugrupowania. Ja nie należę i nie należałem do żadnej partii politycznej (w PRL także nie) i dla mnie nie ma znaczenia czy tekst jest antypisowski, antyplatformejski, czy antypalikotowy. Interesuje mnie prywatne zdanie konkretnego faceta i tok jego myślenia. Jak już napisałem, wcale nie muszę z nim się zgadzać. A nawet im bardziej nie zgadzam się, tym bardziej interesuje mnie w jaki sposób wysnuł takie czy inne wnioski.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Czytam bardzo wiele tygodników. Poza „Angorą” i „Polityką” przeglądam także „W Sieci”, czy „Uważam Rze”. Pośród różnych felietonistów wyróżniam Waldka Łysiaka. Piszę Waldka, bowiem jest to mój były kolega ze studiów. Byliśmy na tym samym roku architektury. Waldkowe czarno-białe widzenie świata, bez odcieni szarości, zupełnie mi nie odpowiada. Nie lubię także, gdy nadużywa słów wulgarnych. Z jego poglądami rzadko zgadzam się, co nie znaczy, że zawsze. Ale czytuję go, bowiem jest to znakomity mistrz pióra, obdarzony ogromną wiedzą i precyzyjny w rozumowaniu. Jest to zatem przyjemność całkowicie intelektualna i nic mnie nie obchodzi jaką opcję wspiera mój dawny kolega. Zawodowstwo przede wszystkim.

A propos zawodowstwo i sztuka. Przed wielu laty znakomity aktor Tadeusz Łomnicki grzmiał z mównicy sejmowej jako poseł. A o czym grzmiał? Ano o tym, aby w polskiej Konstytucji umieścić zapis o dozgonnej miłości do Związku Radzieckiego. Było to obrzydliwe. Nienawidziliśmy go za to. W niczym nie zmieniało to jednak faktu, że był to wielki talent aktorski i na przedstawienia z jego udziałem waliły tłumy. No cóż, jeśli zamawiam u stolarza szafkę do kuchni, to nie interesuje mnie jakie poglądy ma stolarz. Znam oczywiście ludzi, którzy rozumują inaczej. Mój zmarły niedawno wuj - wielbiciel PiS i Radia Maryja, kiedy dowiedział się, że Jeremi Przybora coś tam kiedyś napisał politycznie nie po jego myśli wyrzucił swoje ulubione dotychczas płyty z nagraniami Kabaretu Starszych Panów. Można i tak, chociaż co ma piernik do wiatraka. Z tym, że twórczość Przybory stanowi trwały dorobek kultury polskiej, czego nie da się powiedzieć o utworach wielu miernot, mimo ich szanowanej poprawności politycznej.

Szanowny Panie Szczepanie. Jak już napisałem, nie należę do żadnego z politycznych ugrupowań. Natomiast bardzo wiele poglądów łączy mnie z ugrupowaniem, które Pan reprezentuje. No, ale nie wszystkie. Rozmawialiśmy często na ten temat z Pana przyjacielem, a moim dobrym kolegą, niedawno zmarłym Grzesiem Rusinowskim. Jego ekscentryczne poczucie humoru pozwalało mu odnieść się z dystansem do głoszonych przeze mnie „herezji”, a czasem nawet podjąć dyskusję. Był to niezłomny obrońca pisowskiej ideologii. Przy tym inteligentny. Bardzo żałuję, że odszedł.

Od kilkudziesięciu(!) już lat do grona moich najbliższych przyjaciół należą aktorka Ewa Dałkowska - ta, która obecnie przygotowuje rolę Pierwszej Damy Marii Kaczyńskiej w filmie „Smoleńsk” oraz reżyser tego filmu Antoni Krauze. Wprawdzie Ewa uważa za swojego ulubionego felietonistę Jerzego Pilcha, ale w dawnych latach uwielbiała Bywalca - Passenta. Obecnie czytuje także Stommę, co w niczym jakoś nie osłabia jej pisowskiej niezłomności. Co do Antosia, to nie wiem na pewno, ale znając jego niezwykłą inteligencję przypuszczam, że czyta absolutnie wszystko.

I na zakończenie. Szanowny Panie Szczepanie. Powołując się na treść felietonów Stommy i Passenta, pisałem o zjawisku przesady i fanatyzmu, czego nie lubię w żadnym kontekście, nie tylko politycznym. Nie lubię także cynicznego wykorzystywania historii Polski do bezpardonowej walki politycznych ugrupowań. Sam mam na co dzień do czynienia z historią jako adiunkt muzeum i potrafię odróżnić motywy patriotyczne od politycznych wrzasków ambitnych partyjnych karierowiczów z różnych ugrupowań i odłamów, z których każdy demonstruje jakąś swoją własną interpretację historycznych wydarzeń.

Dziękuję Panu, że zechciał Pan zabrać głos na łamach „Kurka”. Uważam każdą wymianę myśli za zjawisko cenne. Można myśleć inaczej, najważniejsze, żeby myśleć w ogóle.

Andrzej Symonowicz

{/akeebasubs}