Przed tygodniem wspomniałem „dżunglę” po kinie „Jurand”, sugerując solidne ogrodzenie owej żenady murem i zaproszenie artystów grafficiarzy do jego przyozdobienia. Jak napisałem, nie jest to żaden mój wynalazek, a powszechnie stosowana w wielu miastach świata recepta na ukrycie brzydoty, której nie da się usunąć.
Niedawno, w gronie przyjaciół, dyskutowaliśmy nad plastycznym wykorzystaniem innego koszmarnego obiektu szczycieńskiego, jakim jest niedokończona renowacja zabytkowej wieży ciśnień. Od strony ronda przy Kauflandzie wygląda toto dokładnie tak jak ruina po silnym ostrzale artyleryjskim. Jakby wrogie oddziały dopiero co przemaszerowały przez Szczytno, pozostawiając ruiny i zgliszcza. Może zatem, skoro wieża ciśnień musi pozostać w takim stanie jaki widzimy, wykorzystajmy ów zrujnowany twór architektoniczno-plastyczny do celów propagandowych. Na przykład tworząc z niego artystyczną instalację antywojenną. Rodzaj pomnika pamięci.
W roku 1952 mieszkałem w Warszawie. Zaledwie 7 lat po wojnie ulica Marszałkowska była jedną gigantyczną ruiną. W tym roku znakomity grafik Tadeusz Trepkowski zaprojektował swój słynny plakat NIE! Był to schematyczny rysunek bomby lotniczej z wpisanym w jej kształt widokiem zbombardowanej kamienicy. Wówczas to, z okazji któregoś ze świąt państwowych, chyba pierwszego maja, na jednej z gigantycznych ruin budynku przy ulicy Marszałkowskiej zrealizowano ciekawy pomysł plastyczny. Zawieszono na niej ogromną, wysokości około pięciu pięter planszę z odtworzonym plakatem Trepkowskiego. Tyle że kształt bomby został w płycie wycięty, tworząc wielki otwór. Przez ten otwór, w miejscu ruiny namalowanej przez Trepkowskiego, widoczne były autentyczne zgliszcza warszawskiego budynku. Widok wstrząsający. Chodziłem wtedy do podstawówki i doskonale pamiętam ową plastyczną instalację. Była niedaleko mojej szkoły. Przeglądając Internet znalazłem historyczne zdjęcie tej dekoracji. Szkoda, że zdjęcie jest kiepskiej jakości.
Wróćmy do naszej wieży. Można świetnie wykorzystać plastycznie niedokończone pomieszczenia mieszkalne zaprojektowanej obudowy. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
A skoro wymieniłem nazwiska trzech znanych mi osobiście twórców, to teraz kilka słów o już podjętej przez nich inicjatywie. Około pół roku temu Pani Burmistrz zainicjowała działania zmierzające do zabezpieczenia istniejących ruin krzyżackiego zamku, a także zagospodarowania, pod kątem turystyczno-rekreacyjnym, otoczenia ruin. Wytypowano zespół historyków i artystów, który zobowiązał się, społecznie, do przygotowania koncepcji, czyli założeń projektowych. Także zostałem zaproszony do owego zespołu, ale ze względu na wyjazd na Kubę, a także ze względu na kilka innych niespodziewanych, a absorbujących mnie spraw, niewiele zdziałałem. Natomiast na bieżąco podziwiam pracę całego zespołu. Wykonane przez Bartka Myślaka komputerowe wizualizacje koncepcji polegającej na przekryciu ruiny (w jej dotychczasowym kształcie) czymś w rodzaju wiaty, czy też przezroczystego, „szklanego” parasola, to rozwiązanie profesjonalne, mające szanse akceptacji Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Do tego zaproponowano zaaranżowanie otoczenia w charakterze podzamcza, wykonanego z elementów drewnianych. Ciągu alejek o nawierzchni z desek plus romantyczny mostek nad fosą, fragmenty palisady oraz rekreacyjne, niewielkie i lekkie zabudowania. Dwa tygodnie temu opracowanie to zostało przedstawione pani Barbarze Zalewskiej, czyli Wojewódzkiemu Konserwatorowi Zabytków. Zyskało, wstępnie, częściową aprobatę i pani Konserwator zaproponowała następne spotkanie za dwa miesiące. No i oto dowiedziałem się z mediów, że na razie, to CBA zatrzymało naszą panią Konserwator, celem złożenia wyjaśnień w sprawie korupcyjnej. Na jak długo, nie wiadomo. No to chyba mamy wyjątkowego pecha jeśli chodzi o szczycieńskie obiekty będące pod ochroną konserwatorską.
Andrzej Symonowicz{/akeebasubs}
