Za nami drugi, tym razem czterodniowy etap akcji „Szczytno za 50%”. Czy osiągnęła ona zamierzony skutek i pobudziła gospodarczo miasto i okolice? Zdania na ten temat są podzielone. Sami organizatorzy dostrzegają mankamenty i zapowiadają,

że w przyszłości postarają się je wyeliminować.

Szczytno za 50% - sukces czy porażka?

WYRYWKOWE PROMOCJE

Drugi etap akcji „Szczytno za 50%” trwał od 30 kwietnia do 3 maja. W odróżnieniu od pierwszego, który przeprowadzono w walentynki, tym razem włączyły się firmy także spoza terenu miasta, głównie gospodarstwa agroturystyczne z gminy Szczytno. W sumie różnego rodzaju promocje oferowało w ciągu długiego majowego weekendu około 80 lokalnych przedsiębiorców, głównie z branży gastronomicznej i hotelarskiej, a także zakłady kosmetyczne i fryzjerskie oraz punkty usługowe. Czy udało się osiągnąć cel przyświecający organizatorom i pobudzić gospodarczo miasto? Zdania na ten temat są podzielone.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Nie brak głosów, że przy następnych edycjach trzeba jeszcze wiele dopracować. Wątpliwości dotyczą przede wszystkim dużej dowolności, z jaką lokalni przedsiębiorcy potraktowali ideę przedsięwzięcia. U jednych z promocji można było skorzystać tylko jednego dnia i jedynie w określonych godzinach. Inni proponowali obniżki na wybrane usługi, za to przez cały czas trwania akcji.

JAKIE ZAINTERESOWANIE?

W restauracji przy hotelu „Krystyna” promocja obowiązywała 1 maja do godziny 18.00 i obejmowała wszystkie pozycje z karty dań. Z tej oferty nie skorzystało jednak wiele osób.

– Byli to jedynie goście akurat przebywający w naszym hotelu – mówi Dariusz Malinowski, recepcjonista z „Krystyny”. Jego zdaniem wpływ na to mogła mieć słoneczna i ciepła aura – wypoczywający w okolicach Szczytna turyści woleli spędzać czas nad jeziorami niż w mieście. Według niego mankamentem akcji było niewystarczające jej rozreklamowanie.

– Na to jednak potrzebne są duże środki – zauważa. Z kolei właścicielka restauracji „Zacisze” Grażyna Albrecht mówi, że zaproponowane przez nią promocje cieszyły się zainteresowaniem. Jej firma przygotowała zestawy obiadowe składające się z zupy, drugiego dania, surówki i soku. Cena jednego wynosiła jedyne 15 złotych.

– Najwięcej gości mieliśmy 3 maja, kiedy ludzie wracali z rodzinami z kościoła, choć i 1 maja ruch był dość spory – mówi Grażyna Albrecht. Zauważa jednak, że ceny na Mazurach i tak są bardzo niskie. – Warszawiacy się z nas śmieją, że mamy tak tanio. A jeszcze i tak kiedy biorą najtańszy zestaw dziecinny, to dzielą go na pół – dzieli się swoimi obserwacjami restauratorka. Dodaje, że niektórzy potraktowali hasło akcji bardzo szeroko.

– Były telefony, czy np. nie można by zrobić u nas imprezy o połowę taniej. Tego nasza promocja nie obejmowała – mówi.

Elżbieta Kobus, która prowadzi gospodarstwo agroturystyczne w Wawrochach przyznaje, że wielkiego zainteresowania akcją nie u niej nie było.

– Mimo to odwiedziło nas kilka osób, które w ramach promocji skorzystały z przejażdżki bryczką, zapoznało się z funkcjonowaniem naszego gospodarstwa – mówi pani Elżbieta.

RUCH W INTERESIE

Bardzo zadowolona z akcji jest za to Iwona Łęgowska, właścicielka Zakładu Fryzjerskiego „Ivell” na ul. Solidarności w Szczytnie. U niej można było skorzystać z promocji w dniach 4 – 5 maja. – To dlatego, że w czasie majówki moi pracownicy mieli wolne – tłumaczy pani Iwona. W ramach promocji w jej zakładzie można było o połowę taniej się ostrzyc i wymodelować włosy, a także upiąć je oraz skorzystać z sauny. Chętnych do tego nie brakowało. Jedną z klientek była pani Malwina, która akurat przyjechała z Gdańska do rodziców mieszkających w Szczytnie. – Bardzo podoba mi się ta akcja, uważam, że ma ona sens. Oprócz oferty promocyjnej, skorzystałam jeszcze z dodatkowych zabiegów – mówi. Właścicielka zakładu zauważa, że dzięki akcji odwiedziło ją wielu nowych klientów. – Zastanawiam się nawet, czy teraz nie robić podobnych promocji samodzielnie raz na jakiś czas – mówi Iwona Łęgowska.

NIE WSZYSCY ZROZUMIELI IDEĘ

Jak drugi etap akcji „Szczytno za 50%” oceniają jej organizatorzy? Jeden z nich, radny miejski Tomasz Łachacz uważa, że była ona udana.

– Odbieram wiele pozytywnych sygnałów od uczestniczących w niej przedsiębiorców – mówi. Przyznaje jednak, że kilka rzeczy należałoby poprawić. – Na pewno powinniśmy utrzymywać ściślejszy kontakt z przedsiębiorcami, bo nie wszyscy z nich zrozumieli ideę akcji. To spowodowało, że niektóre oferty nie były atrakcyjne – przyznaje Tomasz Łachacz, jako przykład podając tych, którzy promocje prowadzili tylko przez kilka godzin jednego dnia. – My co prawda nie możemy nikomu niczego narzucać, ale faktem jest, że ci, którzy przygotowali lepszą ofertę, przyciągnęli więcej klientów – uważa. Wśród mankamentów wymienia też niewystarczającą informację. Pomimo dość intensywnej kampanii w lokalnych mediach, na plakatach i stronie internetowej, nie wszyscy wiedzieli o promocjach.

Pozytywnie do akcji podchodzą władze miasta. – Powinna być ona kontynuowana. Docierają do mnie różne głosy, ale jak na pierwszy raz wyszło to nieźle – mówi wiceburmistrz Szczytna Krzysztof Kaczmarczyk, zauważając jeszcze, że przedsięwzięcie jest realizowane przy stosunkowo niewielkim nakładzie finansowym. Czy akcja „Szczytno za 50%” stanie wizytówką miasta i okolic? Niewykluczone, że tak, tym bardziej, że organizatorzy zapowiadają jej kontynuację.

Ewa Kułakowska

{/akeebasubs}