W Połomie, tuż nad malowniczym jeziorem Zdrużno, na części gminnej działki dzierżawca wybudował solidne ogrodzenie. Problem w tym, że nieruchomość leży w strefie chronionej, gdzie obowiązuje zakaz jakiejkolwiek nowej zabudowy. Zgodę na to wyraziła wójt Alicja Kołakowska. Poważne zastrzeżenia do działań władzy ma badająca sprawę komisja rewizyjna Rady Gminy.
ZA ZGODĄ WÓJT
Połom to jedna z najpiękniejszych miejscowości letniskowych nie tylko w powiece szczycieńskim, ale i w tej części Mazur. Położona na terenie półwyspu nad malowniczym jeziorem Zdrużno, wchodzi w skład Mazurskiego Parku Krajobrazowego. Z tego też powodu obowiązują tu ograniczenia związane z ochroną unikatowych walorów środowiska naturalnego. Problem w tym, że coraz częściej są one w rażący sposób lekceważone, i to przez instytucje, które powinny stać na straży przestrzegania prawa. Tymczasem w Połomie doszło do kuriozalnej i budzącej szereg wątpliwości sytuacji. Jesienią ubiegłego roku gmina Świętajno ogłosiła przetarg na 3-letnią dzierżawę części nieruchomości gruntowej niezabudowanej z przeznaczeniem na rekreację indywidualną. Cenę wywoławczą liczącej 770 m2 działki ustalono w
wysokości 1155 zł netto rocznie. Przetarg wygrał mieszkaniec jednej z podwarszawskich miejscowości. Wkrótce potem ogrodził on teren solidnym drewnianym płotem na betonowych słupkach, mimo że nieruchomość leży w chronionej strefie, kilka metrów od brzegu jeziora Zdrużno. To oznacza, że obowiązuje tam zakaz nowej zabudowy, a za taką uchodzi płot. Nie wolno też wycinać i niszczyć zadrzewień, tymczasem dzierżawca już pousuwał część gałęzi. Na dodatek działka nie ma drogi dojazdowej. W tej sytuacji dzierżawiący ją mieszkaniec okolic Warszawy oraz jego goście jeżdżą samochodami po pozostałej części gminnej nieruchomości, co przeszkadza innym mieszkańcom osiedla letniskowego. Zarówno na postawienie ogrodzenia, jak i na przejazd po spornym terenie dzierżawca otrzymał zgodę od wójt gminy Świętajno Alicji Kołakowskiej.
CZY PŁOT ZNIKNIE?
Postępowanie władz gminy wzbudziło protest Towarzystwa Miłośników Połomu, na którego czele stoi prezes Władysław Kargol. Interweniował on w tej sprawie w Samorządowym Kolegium Odwoławczym oraz u Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Szczytnie. Ten ostatni w połowie lipca nakazał dzierżawcy rozebranie wybudowanej części ogrodzenia. Swoją decyzję uzasadnił tym, że płot należy traktować jako samodzielny obiekt budowlany, a taki nie może być postawiony w pasie 100 metrów od linii brzegowej rzek, jezior i innych zbiorników wodnych. Wszystko wskazuje jednak na to, że ogrodzenie prędko nie zniknie. Dzierżawca odwołał się od stanowiska służb powiatowych do Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego.
I ZNÓW ASYSTENT
Prezes Kargol najwięcej pretensji ma nie do dzierżawcy, ale do wójt Kołakowskiej. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
OAZA SZCZĘŚLIWOŚCI
Rozpatrzeniem skargi zajęła się komisja rewizyjna, która w ramach prowadzonych czynności przyjechała do Połomu na wizję lokalną. Przewodniczący komisji Andrzej Bełcikowski potwierdza, że doszło do rażącego naruszenia warunków umowy dzierżawy. - Wygląda na to, że ktoś upatrzył sobie oazę szczęśliwości bez drogi dojazdowej i postawił płot wbrew przepisom – uważa. Nie wyklucza też, że naruszony został interes gminy, która wydzierżawiła atrakcyjny teren za bardzo niską cenę. - To działanie nieracjonalne – ocenia Bełcikowski. - Wobec rażącego naruszenia warunków umowy dzierżawy będziemy wnioskować do wójt o jej rozwiązanie – informuje przewodniczący, dodając, że komisja zamierza też wyjaśnić, dlaczego asystent Kolczyński wprowadził w błąd Władysława Kargola w sprawie ceny nieruchomości.
WÓJT: WINIEN DZIERŻAWCA
O odpowiedź na pytania dotyczące dzierżawy działki w Połomie poprosiliśmy wójt Kołakowską. Chcieliśmy się dowiedzieć m.in. tego, w oparciu o jakie przepisy wydała zgodę na postawienie ogrodzenia i jakie względy zdecydowały o tym, że gmina wydzierżawiła akurat tę działkę bez drogi dojazdowej. W nadesłanej nam odpowiedzi Alicja Kołakowska informuje, że zgoda na poniesienie nakładów na działkę została wydana dzierżawcy w oparciu o przepisy uprawniające wójta do dysponowania mieniem gminy. Dodaje jednak, że zwycięzca przetargu podjął niezgodne z prawem działania, na które nie uzyskał aprobaty. Zdaniem wójt Kołakowskiej przepisy nie nakładają obowiązku wydzierżawienia nieruchomości pod warunkiem posiadania przez nią dostępu do drogi dojazdowej. Zaprzecza też, aby jej asystent dokonywał szacowania wartości gminnych nieruchomości. Według wójt, taka procedura w ogóle nie była prowadzona, bo działka w Połomie, jak również jej części, nie są przewidziane do w najbliższym czasie do sprzedaży.
Interpretacji wójt dotyczącej działań dzierżawcy terenu zaprzecza zdecydowanie prezes Władysław Kargol. - Kilkakrotnie rozmawi ałem z nim na ten temat. Zapewniał mnie, że nie zrobił niczego wbrew temu, na co uzyskał zgodę od gminy – mówi prezes Kargol.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
