Czy obiekt w Linowie, w którym jeszcze do niedawna mieściła się szkoła podstawowa, zostanie zaadaptowany na potrzeby rehabilitacyjne? Pomysł podoba się władzom gminy i mieszkańcom Linowa. - U nas nikt nie prowadzi takiej działalności, a ludzi potrzebujących pomocy w tym zakresie jest w gminie sporo – mówią jednym głosem wójt Marianna Szydlik i sołtys Bogumiła Tabaka.

Szkoła na rehabilitację?
Sołectwo nie ma pomysłu na to jak zagospodarować cały obiekt. Poza tym byłby problem z jego utrzymaniem

Rok temu zapadła decyzja o likwidacji szkoły w Linowie. Od września obiekt stoi pusty. Zgłaszane pomysły na jego zagospodarowanie nie znajdują jednak szerszej akceptacji. Pierwsze sugestie, które mówiły o przeznaczeniu go na mieszkania socjalne nie zyskały poparcia władz gminy. Te zadecydowały, że opustoszały obiekt powinien służyć integracji lokalnej społeczności. Padły propozycje, aby przenieść tam z pobliskiej remizy świetlicę wiejską oraz izbę muzealną z Sąpłat, pozostawić w nim punkt biblioteczny i uruchomić kuchnię na potrzeby Koła Gospodyń Wiejskich. Pomysł na początku zyskał akceptację miejscowych, ale z czasem zmienili zdanie.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

- Na nasze potrzeby wystarczyłaby najwyżej połowa pomieszczeń, a co z resztą? - zastanawia się sołtys Bogumiła Tabaka. - Trzeba przecież budynek ogrzać, a to nie takie proste. W obecnej świetlicy mieszczącej się przy remizie mamy mały piecyk. Rozpalamy go dwie godziny wcześniej i jest już ciepło – mówi sołtys. Przypomina też, że świetlica została stosunkowo niedawno wyremontowana i to niemałym kosztem. Perspektywa zaadaptowania jej na garaż dla straży byłaby, według niej, marnotrawieniem wykorzystanych już pieniędzy.

Według krążących informacji, chęć przejęcia obiektu wykazuje przedsiębiorca zainteresowany uruchomieniem tu usług rehabilitacyjnych. Wójt Marianna Szydlik potwierdza, że zgłoszono jej taką propozycję wydzierżawienia budynku, ale do tego jeszcze droga daleka. Uzależnione to jest m. in. od oceny Narodowego Funduszu Zdrowia. - Na pewno otwarcie w Linowie ośrodka rehabilitacyjnego byłoby dobrym rozwiązaniem dla społeczeństwa. Jest duże zainteresowanie takimi usługami wśród mieszkańców naszej gminy, a do tego dojaz d drogą krajową byłby bardzo dogodny – mówi wójt Marianna Szydlik. - Ludzi wymagających rehabilitacji jest coraz więcej – wtóruje jej sołtys Tabaka.

DO SZKOŁY? NAWET W NIEDZIELĘ!

Mieszkańcy Linowa z mniejszym, czy większym bólem pogodzili się już z likwidacją miejscowej szkoły. Uczęszczające do niej dzieci w większości kontynuują dziś naukę w Dźwierzutach.

- Rodzice, z którymi rozmawiam są zadowoleni. Chwalą przede wszystkim dobre wyposażenie szkoły w Dźwierzutach, a także to, że przedszkolaki nie mają tam kontaktu z uczniami, bo jest dla nich oddzielne wejście. Tym najmłodszym tak się tam podoba, że chciałyby jeździć na zajęcia nawet w niedziele – śmieje się sołtys. Zauważa, że małe szkoły mają ten plus, że łatwo dzieci dopilnować i nie trzeba odprowadzać ich do autobusu. Z drugiej strony wyposażenie takich placówek i trudności edukacyjne sprawiają, że ich absolwenci po dostaniu się do szkół średnich są już na starcie w trudnej sytuacji. Muszą nadrabiać zaległości. - Pamiętam, że w takiej sytuacji była moja córka, której bardzo ciężko było uzyskać promocję do drugiej klasy – wspomina sołtys.

(o){/akeebasubs}