Ani Szczytno, ani żadna z miejscowości naszego powiatu nie leży na żadnym ze znanych rowerowych szlaków.

Green Velo (całość to przeszło 2 tysiące kilometrów) biegnie m.in. przez północ naszego województwa, do południowo-zachodniej części niemal świeżutkiej Mazurskiej Pętli Rowerowej znacznie nam bliżej, ale jednak od granic powiatu paru kilometrów brakuje. Znajome osoby, które były tu i tu (choć może niekoniecznie pokonały w całości oba szlaki), donoszą nam, że nazwy sugerujące coś efektownego tworzone są niekiedy trochę na wyrost. W obecnych realiach rowerowe trasy kojarzyć się powinny nie tylko z odpowiednim oznakowaniem i efektownie brzmiącą nazwą, ale również z porządnymi wyasfaltowanymi (lub wyłożonymi polbrukiem) ścieżkami dla cyklistów. Nie zawsze tak jest.

Cykliści poruszający się MPR (trasa okalająca ciąg największych mazurskich jezior, od Węgorzewa po Ruciane) muszą czasem korzystać z normalnych szos, czasem wjeżdżają na utwardzoną drogę gruntową. Niedawno sami widzieliśmy podobny odcinek – na swój sposób atrakcyjny, bo pociągnięty po nasypie kolejowym niedaleko Pozezdrza. O rzut kamieniem znajdują się pozostałości wojennej kwatery Himmlera (fot. 1). Rzeczony fragment pętli (fot. 2), w przypadku opadów deszczu, zbyt bezpieczny może nie być.
Duże rowerowe szlaki to także odpowiednio ponazywane miejsca postojowe, wiaty itd. Nie zawsze owe obiekty są odpowiednio zadbane. Oto taka wiata w jednym z zabytkowych miasteczek na północy Warmii – z nieczyszczonym od lat dachem, nieodmalowanymi deskami i niesprzątanym wnętrzem ( fot. 3., 4.) . Zatrzymać się tu i posiedzieć to sama przyjemność...{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Czasami narzekamy na stan naszych ścieżek rowerowych. Mają one jednak nawierzchnie utwardzone, a szczycieńska 5-kilometrowa minipętla wokół Jeziora Dużego Domowego oferuje sporą zmienność widoków – tu jezioro w pełnej krasie, tam kameralna plaża w Kamionku lub pasące się koniki (fot. 5) i całodobowe oświetlenie.
NOWY KRZYŻ
Jakiś czas temu pisaliśmy o usunięciu spod kościoła Wniebowzięcia NMP w Szczytnie starego krzyża misyjnego. Przyczyną był jego nie najlepszy już stan – pamiątka poprzednich misji świętych w tej parafii miała już ćwierć wieku. Na przełomie maja i czerwca odbyły się tu kolejne misje. Jak podają kościelne źródła, misje takie powinny być przeprowadzane w każdej parafii co 10 lat – lub w większych odstępach czasowych, w zależności od lokalnych potrzeb. Misje przypominają parafialne rekolekcje, są jednak od nich dłuższe, mają bardziej rozbudowana celebrę, musi znaleźć się czas i miejsce na oddzielne nauki dla poszczególnych stanów itp. To okazja do zatrzymania się, zastanowienia nad swoim życiem i odnowy ducha. Jednym ze śladów po misjach jest krzyż, który staje przy świątyni. W ubiegłym tygodniu taki krzyż stanął właśnie przy kościele WNMP (fot. 6). Znalazły się na nim tabliczki informujące o dotychczasowych tego typu modlitewnych spotkaniach (fot. 7) – pierwsza z informacji dotyczy misji z roku. 1949. W ubiegłą niedzielę, na zakończenie misji prowadzonych przez Misjonarzy Świętej Rodziny o. Bogusława i o. Joachima, po ostatniej mszy dokonano m.in. poświęcenia nowego krzyża.
DRUGIE ŻYCIE DRZEWEK

Pod koniec ubiegłego roku z placu Juranda zostały usunięte siedziska i duże donice. Rekreacyjne instalacje przetrwały w tamtym miejscu parę lat. Wydano na nie ponad 200 tysięcy złotych, ale wiele osób uznało, że nie do końca spełniają tam swoją funkcję. Konstrukcje przeniesiono pod szczycieńskie szkoły podstawowe. Trzeba uznać, że roślinność, która na placu Juranda wyglądała z lekka rachitycznie, teraz prezentuje się lepiej. Dotyczy to zarówno rozczłonkowanej instalacji pod SP 3 (fot. 8) , jak i większej całości ustawionej na tyłach „Dwójki” - tu zrobiło się naprawdę zielono (fot. 9). Czy zmiana wiąże się z lepszą lokalizacją, trochę mniej narażoną na nadmiar słońca, czy po prostu z większą dbałością o to, co w donicach się znajduje?
ZAGINIONA TABLICZKA
W niezłym stanie są drzewka przyjaźni, a konkretnie dęby zasadzone podczas ubiegłorocznych Dni i Nocy Szczytna. Upamiętniają one rocznice partnerstwa z polskim Żywcem, niemieckim Herten i litewskimi Solecznikami. Dęby, rosnące na skraju parku przy ul. Pasymskiej, okryły się zielonymi liśćmi, co jest zasługą deszczowego maja. W ostatnim czasie znikła środkowa tabliczka, czyli ta ustawiona przed dębem symbolizującym współpracę z Solecznikami (fot. 10) . Nie jest to chyba koniec pięknej przyjaźni?
ZIELONO MI
Inwestycji drogowych nigdy za wiele. W Szczytnie rozpoczynają się lub trwają m.in. prace związane z budową chodników przy wylotach z DK 57, czyli na ulicach Gizewiusza i Wielbarskiej. Tam chodzi głównie o poprawę stanu bezpieczeństwa. Są też i drogi prowadzące do niedawno wybudowanych osiedli. Mieszkańcy ciągu piętrowych budynków przy ul. Żaglowej, z drogą od paru lat na etapie tymczasowym, mogą pozazdrościć tym, którzy mieszkają na osiedlu Zielonym znajdującym się na drugim krańcu miasta. Tam rozpoczęte w tym roku prace związane z m.in. z ułożeniem z polbruku jezdni i chodnika oraz ustawieniem oświetlenia ulicznego niedawno się zakończyły (fot. 11).
DUŻE DZIECI
W niedzielę obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Dziecka. W Szczytnie o najmłodszych pomyślano – w okolicach nadjeziornych odbywał się trwający przez niemal cały dzień piknik. Kto tylko chciał, mógł znaleźć coś dla siebie. Z reguły milusińscy przebywali pod opieką rodziców, którzy też mogli sobie przypomnieć prawdę mówiącą o tym, że coś z dziecka powinno zostać w każdym z nas, niezależnie od wieku. Oczywiście sformułowanie „zachowywać się jak dziecko” odnosi się do nie do końca pożądanych zachowań, które nie przystoją nie tylko dorosłemu, ale i nastolatkowi. Należą do nich choćby dziwne zabawy, których ślad widzieliśmy w sobotni ranek na Bartnej Stronie w Szczytnie (fot. 12). Sklep, spod którego zabrano ów wózek, znajduje się mniej więcej kilometr dalej...
Tekst i foto
(w większości):
