Od pewnego już czasu na jednej z aptek z centrum Szczytna widnieją przy sobie takie oto dwa napisy (fot.1):Może to wprawiać w konsternację, ale niewiele trzeba, by się przekonać, że apteka faktycznie wkrótce po otwarciu została zamknięta.
Tak to w biznesie bywa. Gorzej, że jakoś odpowiednie organa tego nie kontrolują. Chodzi przede wszystkim o kwestię dyżurów, kiedyś jeszcze całodobowych. Nam również zdarzyło się podać, że wzmiankowana apteka miała dyżur w ostatnią Wigilię, podczas gdy można było tam wówczas już tylko pocałować klamkę. Trudno jednak wymagać od nas, byśmy dzwonili co tydzień do poszczególnych aptek i pytali, czy funkcjonują. Listę dyżurów drukujemy, korzystając z innych, rzetelnych, zdawałoby się, internetowych źródeł. Jednym z nich mógłby być harmonogram znajdujący się w oficjalnym serwisie Starostwa Powiatowego.
Odnajdujemy tam informację, że ów harmonogram zostanie zmieniony w przypadku „zmiany ilości aptek w Szczytnie”. Grafik (przyglądaliśmy się mu w miniony weekend) dotyczy jeszcze roku ubiegłego, w którym oprócz zamknięcia apteki na skrzyżowaniu ulic Odrodzenia i 3 Maja zlikwidowano również – jak sami sprawdziliśmy - aptekę przy ul. Lwowskiej (fot. 2). Korekty w harmonogramie nie znaleźliśmy. Aptekarze narzekają wprawdzie, że dyżury całodobowe były nieopłacalne (ograniczono je jakiś czas temu do północy), ale przecież zdarzają się sytuacje, nierzadko dramatyczne, gdy szybki zakup potrzebnego leku może uratować bardzo wiele. Szkoda, że nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę.
NASZ CZŁOWIEK W REKLAMIE
Czy ktoś z Czytelników przypomina sobie kogoś kojarzonego powszechnie ze Szczytnem czy powiatem, kto pojawiłby się w reklamie? {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
NASZE MIASTO W REKLAMIE

Być może superkulomiot wciąż studiujący w Szczytnie będzie za kilka lat kojarzony z Olsztynem, choć ze szczycieńską Gwardią wiążą się jego pierwsze – i to już bardzo znaczące - sukcesy. Bywają jednak sytuacje odwrotne, gdy coś, czego teoretycznie już nie ma, pozostaje znakiem firmowym czegoś. Swoisty transfer, związany z naszym grodem, dotyczy… produkcji kaszy. Od kilku lat budzący uznanie swoją kubaturą obiekt dawnej kaszarni stoi zamknięty (fot. 4), a „naszą” kaszę produkuje się w gminie Olszewo-Borki niedaleko Ostrołęki. Choć nasz Naczelny obruszy się, że to kryptoreklama czy inny product placement, to głupio się nie cieszyć, że w sklepach spożywczych wciąż można znaleźć różne kasze z miłym sercu elementem na opakowaniu (fot. 5). Najważniejsze to nie dać sobie w kaszę dmuchać.
OGŁOSZENIE NIE TAKIE DROBNE
ODDAM SIĘ W DOBRE RĘCE. Ponad miesiąc temu, a było to przy okazji pierwszego ataku zimy, przechyliłom się i oparłom o budynek, przy którym rosłom (fot. 6). Wyglądam teraz niegodnie, a i boję się, że mogę w końcu wbić się w szybę i narobić szkód. Wprawdzie za szybami nikogo nie ma, bo opieram się o tę część obiektu, w której było zamknięte już Kolegium Nauczycielskie, ale obok znajduje się gimnazjum i myślę, że młódź może się dziwić. Dziwić temu, że dorośli nic z takim widokiem nie robią i chyba nikomu on za bardzo nie przeszkadza. Wprawdzie dobrzy ludzie zebrali opadłe gałęzie i ułożyli w stosik, ale liczyłom, że przyjdzie kilku chłopa i zrobi coś konkretnego. Nie znam dobrze świata ludzi i nie wiem, czy stworzyłom aż taki wielki problem. Czy to brak pieniędzy czy czego innego? Słyszałom, że w podobnych sprawach odpowiednie służby w miarę szybko reagują. Czy gdybym leżało od początku grudnia na drodze, to jeszcze bym leżało? A może chcą mnie na wiosnę postawić do pionu? Prosiłobym kompetentne osoby o wyjaśnienie tej dziwnej sprawy. Drzewo, ul. Kasprowicza, Szczytno.
POMORSKA, CZYLI SUWALSKA

Pod koniec roku zakończyły się trwające trochę za długo prace remontowe na ulicach Pomorskiej i Suwalskiej. Niektórych radnych (i nie tylko) denerwują dostrzeżone natychmiast usterki – chociażby takie, że nie wszystkie studzienki wmontowane są równo, ale to smutna ogólnopolska przypadłość. Co najmniej część mieszkańców może się jednak cieszyć, że jest po prostu ładniej, czyściej i nowocześniej, a połączenie z niedawno wyasfaltowanymi drogami gminnymi utworzyło dość wygodny skrót do Olsztyna (przez Kamionek). „Kurek” dostrzegł zmodernizowaną, a w zasadzie trochę przesuniętą pętlę autobusową, która jest obecnie największa w mieście. Wcześniej, czyli od momentu utworzenia linii nr 3, wyglądała ona dość obciachowo, bo była… gruntowa. Teraz autobusy zawracają, jadąc po polbruku (fot. 7).
Przydałaby się jeszcze wiata, która zresztą wcześniej na pętli była. Kostki czy asfaltu brakuje na drugim miejskim końcu linii, czyli rozwidleniu dróg na Rudkę i Zabiele. Tam autobusy wciąż wjeżdżają na pętlę z nawierzchnią piaszczystą. „Kurka” wizytującego wyremontowane ulice zastanowiła jeszcze jedna rzecz. Zgodnie z widocznym na fot. 8 oznakowaniem (skręcamy w prawo) pętla znajduje się na ul. Pomorskiej. Tymczasem według rozkładów jazdy i wyświetlaczy na autobusach linia nr 3 łączy ul. Władysława IV z Suwalską… Podobne „przekłamanie” z nazwami ulic dotyczy linii nr 1. Jednym z jej końców była przez dekady ul. Broniewskiego, parę ładnych lat temu linię dociągnięto faktycznie do ul. Solidarności, co uwzględnia rozkład na internetowej stronie ZKM. Na autobusowych wyświetlaczach czy tabliczkach mamy wciąż ul. Broniewskiego.
A skoro o sprawach związanych z komunikacją miejską mowa. Wywalczono po miesiącach odnogę linii nr 3 na ul. Łomżyńską, prowadzącą do rejonu osiedla bloków, co ma ułatwić dzieciom bezpieczniejsze dotarcie na zajęcia w Szkole Podstawowej nr 6 (fot. 9). Z rozkładu na nowym przystanku wynika (fot. 10), że kurs mamy tylko jeden. Nie znaleźliśmy w pobliżu przystanku w drugim kierunku, co najwyraźniej oznacza, że z powrotem dzieci dojadą po staremu, czyli na ul. Władysława IV i kilkaset metrów będą miały do pokonania pieszo.
Tekst i foto :
G. P. J. P.{/akeebasubs}
