Mała obwodnica Szczytna, czyli szlak łączący ulice Wielbarską z Piłsudskiego, została oddana do użytku w całości niemal siedem lat temu. Początkowo cieszyła się umiarkowanym zainteresowaniem kierowców, obecnie jest jednym z najbardziej ruchliwych ciągów w mieście – a to za sprawą objazdów związanych z budową nowego ronda.

Samochód sunie tu za samochodem. Małą obwodnicę budowano m.in. z myślą o dłuższych pojazdach wiozących drewno z Puszczy Piskiej w kierunku Wielbarka. Wcześniej, gdy ruch był tu mniejszy, może nie stanowiło to problemu, obecnie jednak widać pewne niedoskonałości projektu i wykonania. W ostatnim czasie zmieniono organizację ruchu – cała mała obwodnica jest drogą z pierwszeństwem przejazdu, co stało się widoczne na skrzyżowaniu w rejonie przejazdu kolejowego przecinającego ulice Władysława IV i Wileńską. Wystarczy jednak poobserwować to miejsce przez parędziesiąt sekund, by dostrzec, że kierowcy, mimo czytelnego oznakowania, mają z tym problem i stłuczki wiszą na włosku. Problem mają również prowadzący dłuższe pojazdy kierujące się w stronę Ostrołęki. Manewr skrętu w prawo wygląda jak na fot. 1.
Pojazdy jadące w drugą stronę muszą się po prostu zatrzymać i poczekać. Efektem tak przygotowanego zakrętu bez odpowiednio wyprofilowanego łuku (dobrego dla rowerzystów czy kierujących maluchem) są: wykrzywiony krawężnik i wygięta przez koła cięższych i niewyrabiających się tu pojazdów ozdobna roślinność (fot. 2). Dziwnie wygląda również jazda po małym rondzie kilkaset metrów dalej na zakręcie na ul. Moniuszki. Większe pojazdy przejeżdżają hurtowo po prostu po kostce, którą jest wyłożona wyspa (fot. 3). Niektóre kostki wypadły i walają się po ulicy czy chodniku. O problemie w tym miejscu pomyślano już przed rozpoczęciem prac przy modernizacji szczycieńskiego odcinka DK 53, likwidując znajdującą się przy rondzie wysepkę – utrudniałaby ona płynność ruchu i pewno szybko zostałaby co najmniej częściowo zniszczona.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
NIGDY WIĘCEJ WOJNY
„Nigdy więcej wojny” – to treść jednego z najbardziej znanych pacyfistycznych haseł. Napis taki, z dodaną datą wybuchu II wojny światowej, można znaleźć w Szczytnie na murze oddzielającym tory kolejowe od dawnej rzeźni (fot. 4). Zaskoczyło to nas, ponieważ wśród podobnych napisów umieszczanych na budynkach czy ogrodzeniach znajdujemy zazwyczaj wulgaryzmy lub przekazy nie najmądrzejszej treści. Przypomnieliśmy sobie, że na placu przed byłą rzeźnią kręcono parę lat temu zdjęcia do „Róży” Wojciecha Smarzowskiego, filmu opowiadającego o wojnie i jej konsekwencjach na terenach Mazur.
Przed zbliżającą się 79. rocznicą wybuchu II wojny zrobiliśmy zwiad po mieście, by znaleźć inne, anonimowe ślady pamięci o tamtych wydarzeniach. Mieszkańcom, próbującym swoje patriotyczne uczucia przekazywać w sposób nie zawsze legalny, z walką o wyzwolenie kojarzy się przede wszystkim znak Polski Walczącej. Mamy go na minimuralu na bloku przy ul. Chopina (fot. 5), jakaś niezbyt wprawna ręka namalowała go również na jednym ze znaków drogowych (fot. 6.) czy – już ręka wprawniejsza – na budynku przy ul. Barczewskiego (fot. 7).
Ilekroć słyszymy o pacyfizmie, nachodzi nas niewesoła refleksja związana z antywojenną bądź co bądź książką Kurta Vonneguta Juniora „Rzeźnia nr 5”. Oto jeden z jej początkowych fragmentów:
„– Czy wiesz, co mówię facetom, którzy piszą książki przeciwko wojnie?
– Nie. Ciekawe, co im mówisz.
– Mówię: Dlaczego nie piszesz książek przeciwko lodowcom? Chodziło mu oczywiście o to, że wojny będą zawsze i że z równym powodzeniem można próbować powstrzymywać lodowce. Ja również jestem tego zdania.”
SPACERKIEM PO PASYMIU (II)

Do Pasymia, jeśli weźmiemy pod uwagę liczbę mieszkańców, najbardziej pasuje określenie „miasteczko”, ale gdy zobaczymy, jaką ma powierzchnię (ponad 15 km kw.), nazwiemy go bez ogródek miastem. To o połowę więcej od Szczytna. Gdyby tak spróbować obejść cały Pasym wzdłuż granic administracyjnych, na spacerek byłoby za dużo. Porzućmy zatem pomysł chodzenia gdzieś na przełaj i wybierzmy wygodniejsze szlaki. Niedawno byliśmy z „Kroniką” na pasymskiej starówce, z której warto zejść nad Kalwę. Alejki wymagają modernizacji, po której miejsce to stanie się bardziej atrakcyjne. Znad jeziora blisko do ul. Dworcowej łączącej się z ul. Jana Pawła II, prowadzącą w stronę stacji kolejowej. Od paru ładnych lat wzdłuż drogi prowadzi ciąg pieszo-rowerowy, z którego chętnie korzystają miłośnicy dwóch kółek (fot. 8). Po lewej mamy ruchliwą szosę, po prawej klimaty są raczej sielskie, przerywane posadowionymi tu kilkoma ważnymi obiektami, przypominającymi o tym, że Pasym to jednak miasto. Przypomina o tym również duża tablica, ale treść napisu trochę zasłaniają rozrastające się tu samosiejki (fot. 9 – widok w kierunku centrum). Przed szkołą możemy na chwilę zboczyć na stadion, by zobaczyć, jak postępują prace nad pierwszym w Pasymiu kompleksem boisk ze sztuczną nawierzchnią. Na części wielofunkcyjnej, jeśli chętni nie pogubią się w mnogości linii, już wkrótce będzie można pograć w piłkę ręczną, koszykówkę, siatkówkę czy tenisa (fot. 10). Wygląda na to, że boisko dla futbolistów doczeka się również trybun, co byłoby ewenementem (pozytywnym) w skali powiatu.

Gdy powrócimy na ścieżkę pieszo-rowerową, wkrótce po prawej stronie zobaczymy rondo, które prezentuje się dość nietypowo: żadnych zjazdów z niego nie ma, a znak sugeruje tylko zrobienie kółka na placyku przy stacji z paliwem (fot. 11). Jeśli ze stacji (ale tej kolejowej) zamierzamy wrócić do głównej części miasta, a nie chcemy podążać tą samą drogą, możemy przed przejazdem kolejowym skręcić w prawo (ul. Polna) i również ciągiem pieszo-rowerowym dojść do ul. Dworcowej.
CO PIJĄ NASZE DZIECI
W najbliższy poniedziałek do szkolnych ław wracają uczniowie. Z pewnością za jakiś czas wróci również ogólnopolska debata, co uczniowie powinni jeść i pić podczas przerw. Rozmaite nakazy i zakazy, z inicjatywy tego czy innego rządu, pojawiają się i znikają. Pewne zdrowe nawyki warto wyrobić sobie jak najwcześniej – decydujący wpływ powinni mieć rodzice - ale bywa tak, że zwyczaje te muszą kształtować placówki oświatowe. Uwagę „Kurka” przykuła tabliczka znajdująca się przy wejściu do Przedszkola nr 9 (fot. 12). Mówi ona o przystąpieniu m.in. tej placówki do ogólnopolskiego programu, który dotyczy wielu spraw związanych z wodą, jednak przekaz zapisu jest oczywisty: nie żadne dziwne napoje gazowane i inne wynalazki, tylko poczciwa H20.
Tekst i foto (w większości)
G. P. J. P.{/akeebasubs}
