Rozmowa z Andrzejem Kimbarem, ekspertem Stowarzyszenia Polska 2050, byłym liderem stowarzyszenia w powiecie szczycieńskim.

Szukamy ludzi z podobnym do Hołowni DNA
Andrzej Kimbar w Stowarzyszeniu Polska 2050 wchodzi w skład think tanku ds. samorządu i ochrony środowiska

- Ze stowarzyszenia Szymona Hołowni dochodzą sygnały o konfliktach w różnych regionach kraju, najpierw Lublinie, potem Śląsku, a ostatnio z Warmii i Mazur. Tu wasze szeregi opuściła część działaczek, zarzucając regionalnej liderce mobbing. Pan też nie jest już szefem struktury powiatowej Polski 2050.

- O tym, czy dochodziło w naszych strukturach w województwie do mobbingu nie mam pojęcia. Jakieś tam zgrzyty pewnie były, jak to często się zdarza w różnych organizacjach. Ja mobbingowany nie byłem, bo nigdy na coś takiego bym sobie nie pozwolił.

- Zna pan waszą wojewódzką liderkę?

- Tak, oczywiście. Z nią i kilkoma jeszcze innymi osobami byliśmy założycielami struktur Polski 2050 w naszym województwie. Nie poznaliśmy się jednak na tyle, żebym mógł wyrazić opinię, która ze stron sporu ma rację. Ze względu na pandemię porozumiewamy się głównie za pomocą komunikatorów.

- Dlaczego zrezygnował pan z kierowania powiatowymi strukturami partii?

- Nie widziałem się w takiej roli. Za bardzo jestem zaangażowany w nasze lokalne sprawy. Nie byłem w stanie poświęcać dużo czasu na działania organizacyjne, ale wciąż jest członkiem, no i wchodzę w skład think tanku odpowiadającego za strategię Polski 2050 w zakresie samorządu i ochrony środowiska.

- Kto pana zastąpił?

- Decyzja, z tego co wiem, jeszcze nie zapadła.

- Jaką siłę reprezentujecie dziś w naszym powiecie?{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

- Można powiedzieć, że co najmniej równą poparciu, jaką Szymon otrzymał w wyborach prezydenckich, czyli 13 procent. Na podstawie rozmów z ludźmi, także związanymi ze strukturami samorządowymi, wnioskuję, że zainteresowanie naszym ruchem jest spore. Natomiast na ile to się przełoży na poparcie wyborcze trudno powiedzieć.

Jesteśmy otwarci na ludzi przyzwoitych, mających, jak mówi Szymon, zbliżone DNA do naszego

- Poparcie wśród wyborców rośnie, ale wewnątrz za to macie problemy. Sprzeciw u części działaczy budzi przyjmowanie do waszych szeregów znanych posłów.

- W każdej organizacji są jakieś niesnaski, jedni odchodzą, drudzy przychodzą. Jeżeli mamy mieć coś do powiedzenia przez najbliższe 3 lata, czyli do najbliższych wyborów, musimy rekrutować posłów do naszego ugrupowania.

- Dlaczego?

- Po to, żeby docierać z naszym przekazem do jak największych rzeszy społeczeństwa. Posiadanie w sejmie własnego klubu, czy nawet koła, daje przepustkę do udziału w debatach telewizyjnych, a tym samym prezentacji programu. Do tej pory wypowiedzi Szymona nie miały wielkiego przebicia, a politycy innych opcji, wykorzystując to, przedstawiali je jako swoje. Nawet konferencje w sejmie zdecydowanie wtedy ułatwiają sprawę.

- Jeszcze niedawno Szymon Hołownia deklarował duży dystans do funkcjonujących partii.

- Tak, ale każdego polityka trzeba oceniać indywidualnie. Dlatego jesteśmy otwarci na ludzi przyzwoitych, mających, jak mówi Szymon, zbliżone DNA do naszego. Z pewnością taką osobą jest pani Hanna Gill-Piątek, a czy pani Joanna Mucha też, to się pewnie wkrótce okaże.

- Przejście do was posłanki PO wywołało niezbyt przychylne reakcje liderów tej partii.

- Nikt jej na siłę tu nie przyciągał. Przyszła na własne życzenie, czemu trudno się dziwić. W sejmowej opozycji od lewa do prawa jest totalny marazm. Jej przedstawiciele ograniczają się do udziału programach telewizyjnych i protestach ulicznych. To nie poprawi ich notowań. W PO jest poza tym kryzys przywództwa. Jej lider Borys Budka nie za bardzo sobie radzi.

- A jaki wy macie pomysł na poprawę notowań?

- Już w czasie w kampanii wyborczej Szymon prezentował program z rozbiciem na 14 działów, od politycznych przez gospodarkę, po zdrowie. Teraz jest to rozbudowywane.

- Co chcielibyście zmienić w pierwszej kolejności?

- Przede wszystkim należy przywrócić wszystko to, co zostało zepsute, od kwestii sądownictwa poczynając.

- To chyba nie jest dla większości Polaków temat sexy?

- Do niedawna ludzie myśleli, że to jak funkcjonuje Trybunał Konstytucyjny nie ma wpływu na ich życie codzienne. A okazuje się, że ma. Jednym pociągnięciem Trybunału mamy problem z ustawą aborcyjną. Konieczne jest przywrócenie status quo, albo przeprowadzenie referendum i zapytanie Polaków co o tym sądzą. Ważne jest też przestrzeganie rozdziału Kościoła od państwa.

- Opozycja duże nadzieje na zmiany i obalenie rządów PiS-u wiąże ze Strajkiem Kobiet. Wam też jest do niego blisko.

- Popieram postulaty głoszone przez kobiety, ale nie utożsamiam z ich liderką panią Lempart. Jej wypowiedzi są poniżej krytyki.

- Wszystkie postulaty pan akceptuje?

- Nie. Na pewno nie zgadzam się z postulatem aborcji na życzenie. Nie poszedłbym tak daleko. Mnie odpowiadało status quo, które było przez ponad 20 lat. Należałoby to przywrócić na początek, a potem wypracować nowe rozwiązanie, które zaakceptuje większość Polaków. Trzeba sobie zdawać sprawę, że kiedyś do władzy mogą dojść totalni liberałowie i będą chcieli wprowadzić aborcję na życzenie, jako środek antykoncepcyjny.

Rozmawiał

Andrzej Olszewski{/akeebasubs}