Niebezpieczna dla przechodniów dziura na ul. Ogrodowej została ogrodzona, znikł także straszny bałagan pod kontenerem ustawionym wśród garaży „na bagnach”.

Słowem, ostatnio spotykamy się z szybką reakcją na nasze i czytelnicze uwagi, więc można by rzec, że jest świetnie. Poza tym, kiedy nastała nieco gorsza pogoda i przerwano prace porządkowe na ulicach oraz chodnikach, obawialiśmy się, czy miasto do nich jeszcze powróci. Okazuje się, że obawy były bezpodstawne. Z chwilą poprawy aury, bez zbędnej zwłoki rozpoczęła się krzątanina służb porządkowych. Ta odbywała się za dnia, natomiast w ciągu nocy na wielu ulicach miasta wymalowano pasy. Obyło się więc bez korków, czy innych utrudnień komunikacyjnych, a miasto wygląda teraz tak, jak w niegdysiejszych czasach, tuż przed dniem 1 maja, czyli odświętnie.
PARKOWANIE
Mało widoczne pasy po odmalowaniu stały się wyraźne, więc każdy powinien je zauważyć, tak pieszy, jak i zmotoryzowany. Trudno sobie wyobrazić, aby było inaczej, ale czy na pewno? Okazuje się, że niezależnie od tego jak byłyby wyraźne, a chodnik opatrzony jeszcze znakami zakazującymi zatrzymywania się oraz parkowania, zawsze znajdzie się ktoś taki, kto to przeoczy.
TRZECH DRYBLASÓW NARAZ
Skoro to i owo naprawiono, bądź posprzątano, postanowiliśmy sprawdzić też, jak się mają sprawy w parku nad dużym jeziorem.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
USZKODZONA "MISKA"
Jeszcze jedno, jeśli chodzi o park nad dużym jeziorem. Jak zgłaszają nam rodzice, którzy przyprowadzają tu swoje dzieci, uszkodzeniu uległa jedna z obrotowych „misek” zwanych też minikaruzelami. Wewnątrz siedziska odkręciła się, choć nie całkiem do końca, jedna ze śrub. Teraz wraz z otaczającym jej łepek kołnierzem mocno wystaje, wskutek czego może nie tyle poranić, co uwierać dziecko we wiadomą część ciała, albo zrobić dziurę w ubranku.
POŁAMANY REGULAMIN
Na koniec naszej wizyty w parku nad dużym jeziorem ostatnie spostrzeżenie. Zauważyliśmy, że złamano tu (w sensie dosłownym) regulamin korzystania z urządzeń zabawowych. Stojąca u wejścia od strony ul. Pasymskiej plastikowa tablica została w dolnej swojej części mocno połamana i teraz wygląda dość żałośnie. Należałoby ją czym prędzej wymienić.
DONICE I TABLICE
Kiedy odnowiono elewację Miejskiego Domu Kultury nasi Czytelnicy, chwaląc efekt końcowy, narzekali, że pod placówką tkwią stare, niepasujące do otoczenia tablice na plakaty i ogłoszenia. W dodatku ich niezbyt duże rozmiary powodowały, że zamieszczone wewnątrz afisze były mało zauważalne. To z kolei skutkowało tym, że przegapiano zapowiadane na nich co ciekawsze widowiska prezentowane na emdekowskiej scenie. W końcu pod gmachem pojawiły się nowe, dużo większe i estetyczniejsze gabloty na plakaty. Obok widać też ustawione jeszcze w ubiegłym roku donice na kwiaty czy inną roślinność ozdobną. Tak jedne, jak i drugie są na razie prawie puste, ale przecież nie o to chodzi, a o ogólną estetykę miejsca.
NIEBEZPIECZNA BARIERKA
W Szymanach jakiś czas temu uległa uszkodzeniu barierka odgradzająca chodnik od jezdni na głównym zakręcie pod kościołem. Mieszkańców denerwuje to, że powyginane elementy nie są naprawiane. Jak nam relacjonuje pan Jan, mieszkaniec Szyman, kilka dni temu przez wieś przejeżdżał służbowy samochód GDDKiA. Nawet się zatrzymał i wysiedli z niego pracownicy firmy - poparzyli, pochodzili wokół barierek i odjechali. Sądził, że wkrótce zjawi się ekipa naprawcza, ale mija trzeci tydzień i nic. Barierki jak były uszkodzone, tak pozostają nadal. W dodatku zostały wygięte w kierunku chodnika, to i teraz zrobił się on w tym miejscu ciaśniejszy. Jak nam mówi pan Jan, kilka dni temu kilkunastoletni mieszkaniec Szyman jechał tędy rowerem. Zawadził bagażnikiem o wystającą rurę i się wywrócił, na szczęście niegroźnie. W związku z tym mieszkańcy domagają się szybkiej naprawy barierek.
KOLEJNY PATRON
Tak jak zapowiadał Krzysztof Krakowski, prezes spółdzielni „Odrodzenie”, firma wykonała tablicę poświęconą patronowi ulicy Józefowi Naronowiczowi-Narońskiemu. Została ona umieszczona we wspólnym wejściu do pomieszczeń banku PKO i spółdzielni mieszkaniowej.
- To chyba najlepsze miejsce, bo tutaj znajdują się krzesła i stolik dla interesantów – wyjaśnia prezes. Klienci, oczekując na załatwienie swoich spraw, mogą przy okazji zapoznać się z biografią patrona, dodajmy bardzo obszerną. Był tylko jeden kłopot, nigdzie nie można było znaleźć wizerunku Józefa Narońskiego, więc na razie w eleganckich ramkach zamieszczony został tylko sam tekst. Teraz „Kurek” czeka na podobne sygnały, bo innym mniej znanym, czy zapomnianym patronom naszych ulic też należałyby się przypominające ich dokonania tablice.
{/akeebasubs}
