Rozmowa z Adamem Krzyśkowem, kandydatem PSL do sejmiku wojewódzkiego

Tak bardzo tego nie przeżywam
Adam Krzyśków: – Przyszła pora na to, aby ustępować pola młodszym

- W wyborach do sejmiku wojewódzkiego otrzymał pan niewiele ponad 2 tys. głosów. To, jak na byłego posła, słaby wynik. Sylwia Jaskulska, którą pan wprowadzał do polityki, dostała poparcie czterokrotnie większe. Uczeń przerósł mistrza?

– Funkcjonowanie w polityce nauczyło mnie, że to gra zespołowa. Cieszę się wynikiem całej naszej listy PSL i jej liderki, bo wszyscy na to pracowaliśmy.

- W sejmiku jednak dla pana zabraknie miejsca.

- W ostatnim okresie poświęcałem się pracy zawodowej. Mniej uczestniczyłem w życiu politycznym i to jest tego efekt. Poza tym przyszła chyba pora na to, aby ustępować pola młodszym.

- Porażka musi chyba jednak boleć?{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

- Nie przeżywam tego specjalnie. Zdobycie mandatu oznaczałoby pożegnanie się z dotychczasową pracą w Warmińsko-Mazurskiej Agencji Energetycznej, gdzie pełnię funkcję prezesa zarządu. Agencja jest jednostką samorządu województwa i w przypadku zdobycia mandatu do sejmiku trzeba by było dokonać wyboru. A do emerytury trochę mi zostało, 6-7 lat.

- W sejmiku PSL utrzyma się u władzy. W powiecie szczycieńskim też chyba wam się to uda, mimo zdobycia mniejszej liczby mandatów, niż cztery lata temu.

- Dziewięć mandatów do powiatu, to bardzo duży sukces. Szczytno i Nowe Miasto Lubawskie to rejony, gdzie PSL ma największe poparcie w województwie. Sadzę, że w radzie naszego powiatu zwycięży zdrowy rozsadek, być może z uwzględnieniem korekt w składzie zarządu powiatu.

- Więcej znaków zapytania dotyczy układu koalicyjnego w Radzie Miejskiej. Tu komitet, który współtworzył PSL wprowadził ośmiu radnych. Inne ugrupowania też mają jednak zdolności koalicyjne.

- W tym przypadku trochę niepokoi mnie marazm pana Mańkowskiego, który jakby oddał pole swojemu konkurentowi do stanowiska burmistrza.

- Tuż przed drugą turą poparcia Mańkowskiemu udzielili starosta Matłach i wójt Wojciechowski. To rozsądne posunięcie?

- Odebrałem to jako wybór mniejszego zła, nie wynikający wcale z miłości do jednego z kandydatów. Jest ogólnokrajowa tendencja, że nie wchodzimy w porozumienia z PiS-em, być może to z tego wynika. Nikt jednak tego ze mną nie konsultował.

- Słabo spisali się wasi kandydaci na najwyższe stanowiska w samorządach powiatu szczycieńskiego, np. w Dźwierzutach, do niedawna mateczniku ludowców.

- Cieszę się, że Michał Malewicz przetarł się i nabrał doświadczenia. Myślę, że właśnie na takich młodych ludziach będziemy budować naszą przyszłość.

- Doświadczenia na pewno nie brakowało Bernardowi Miusowi, liderowi PSL w Pasymiu, a mimo to poległ wyraźnie już w pierwszej rundzie. Co w tym przypadku zadecydowało o jego słabym występie?

- Ten wynik wskazuje przede wszystkim, że trzeba szukać następców. Z drugiej strony nie podobała mi się kampania prowadzona przez obecnego burmistrza Pasymia. Jego ataki na poprzedników, za doprowadzenie do wysokiego zadłużenia, były nieeleganckie.

- Sporym zaskoczeniem jest bardzo słaby wynik Janusza Pabicha. Jak pan to tłumaczy?

- To zagadka do zbadania. Studenci politologii powinni się nad tym pochylić. Mnie trudno stwierdzić co zawiniło w kampanii Janusza Pabicha. Była bowiem prowadzona przez niego z dużym zaangażowaniem. Być może wyborcy w naszym powiecie chcieli zachowania stabilizacji. Tylko pani Górskiej nie udało się przedłużyć kadencji. W jej przypadku sygnały ostrzegawcze pojawiały się od dłuższego czasu. Stąd moje wcześniejsze rozmowy, w których namawiałem ją do zrezygnowania ze startu w wyborach i wyznaczenia następcy. Szkoda, że nie udało się jej przekonać.

(o){/akeebasubs}