Jednym z najważniejszych działów w moich zbiorach  są przedmioty związane z pomnikiem bitwy pod Tannenbergiem. W 1927 r. pod Olsztynkiem odsłonięto monumentalny, nawiązujący wielkością i kształtem do średniowiecznego zamku, pomnik upamiętniający bitwę pod Tannenbergiem.

Tannenberg Denkmal
Jedna z rocznic bitwy pod Tannenbergiem obchodzona w czasach nazistowskich. Wówczas jednorazowo pojawiało się tu kilkadziesiąt tysięcy ludzi

NAJCZĘŚCIEJ FOTOGRAFOWANY OBIEKT W NIEMCZECH

Wokół pomnika i na jego terenie znajdowało się kilkadziesiąt mniejszych pomników i tablic pamiątkowych. Do tej pory nie wszystkie tablice i inne związane z pomnikiem obiekty znane są z fotografii. Na przykład nie widziałem jeszcze nigdy zdjęcia przedstawiającego tablicę pamiątkową szczycieńskich strzelców. Nie będę tu szczegółowo opisywał historii pomnika, bo bez problemu można znaleźć informacje na jego temat w Internecie oraz w dość licznych publikacjach papierowych. Chciałbym go jednak omówić pod kątem kolekcjonerskim.

Otwarcie pomnika. Drugi po prawej to zielony sztandar szczycieńskich strzelców

Od kilku lat zbieram fotografie i przedmioty związane z tannenberskim pomnikiem. Do tej pory zgromadziłem ich około pół tysiąca. W tym przypadku naprawdę jest co zbierać. Moim zdaniem w latach 30. był to najczęściej fotografowany obiekt w Niemczech, a kto wie, czy i nie na świecie. Już chociażby z tego powodu zasługuje on na miejsce w historii fotografii. Obecnie w każdej chwili można kupić około 1,5 tysiąca fotografii i pocztówek przedstawiających go. Często to amatorskie zdjęcia, które najczęściej nie są warte tego, by je do zbiorów włączyć.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

SYN ZNANEGO OJCA

Jedno z licznych zdjęć ukazujących otwarcie pomnika, na którym przedstawiono głównych, niemieckich bohaterów bitwy pod Tannenbergiem. W 1927 r. zdjęcia pomnika wykonywali prawie wyłącznie zawodowi fotografowie

Jednak nawet wśród amatorskich fotografii zdarzają się takie, które pokazują ciekawe wydarzenia, obiekty, w tym takie, których ikonografia była wcześniej nieznana. Na przykład na kilku fotografiach z 1941 r. zobaczyć można, jak generał Oskar Hindenburg oprowadza po pomniku delegację japońską. O. Hindenburg był synem Paula Hindenburga. Dla nikogo tajemnicą nie było to, że swój awans zawdzięczał wyłącznie nazwisku. Będąc osobistym adiutantem swojego ojca, kontrolował informacje i ludzi mających styczność ze starym prezydentem. Przyczynił się do przejęcia władzy w Niemczech przez Hitlera. Udzielając poparcia Hitlerowi, skorzystał na tym osobiście, ponieważ długi ciążące na jego majątku ziemskim zostały umorzone. Hitler zwolnił też rodzinę Hindenburgów z płacenia podatków. Oskar był również zamieszany w skandal z defraudacją pieniędzy przeznaczonych na pomoc gospodarczą dla Wschodu. Po śmierci ojca wystąpił w audycji radiowej, w której zachęcał, by Niemcy, zgodnie „z wolą jego ojca”, wyrazili zgodę na pełnienie przez Hitlera jednoczenie funkcji kanclerza i prezydenta. Po wybuchu wojny pełnił funkcję nadzorcy obozów jenieckich w I Okręgu wojskowym z siedzibą w Królewcu.

TURYSTYCZNY MAGNES

Pogrzeb P. Hindenburga

Najbardziej cenię fotografie wykonane przez zawodowych fotografów. Rzadko pokazują one detale architektoniczne, skupiając się na najważniejszych wydarzeniach, począwszy od wkopania kamienia węgielnego do odsłonięcia pomnika i pogrzebu P. Hindenburga oraz rocznicach bitwy w czasach nazistowskich. Na odsłonięciu pomnika obecnych mogło być nawet kilkudziesięciu fotografów i operatorów kamer. Wśród nich był nawet fotograf ze Stanów Zjednoczonych oraz Karl Baermann ze Szczytna. Pomnik, zwłaszcza w latach 30.,  był licznie odwiedzany przez Niemców. Trafiali tu również obcokrajowcy, w tym Polacy. Pomnik odwiedził i opisał w swoim słynnym reportażu „Na tropach Smętka” między innymi Melchior Wańkowicz. Olbrzymia liczba turystów miała pozytywny wpływ na rozwój Olsztynka. W związku z pomnikiem wzniesiono tu nowy dworzec kolejowy, a w 1937 r., aby uatrakcyjnić ofertę turystyczną, przeniesiono z Królewca skansen. Szybko pojawił się też rynek na związane z pomnikiem pamiątki turystyczne. Wydano w Olsztynku, ale i również w Szczytnie, Królewcu oraz innych miejscowościach, niezliczoną ilość pocztówek z pomnikiem. Ambitniejsi mogli sobie kupić grafiki, a nawet obrazy. Do popularnych pamiątek należały metalowe plakietki z widokiem pomnika. Obecnie sprzedający żądają za nie stosunkowo wysokich cen, jednak z powodu ich dużej ilości, jest im trudno je osiągnąć. Najciekawsze są plakietki z grawerunkiem upamiętniającym poszczególne pułki czy inne oddziały. Do luksusowych przedmiotów należały te wykonane ze srebra i bursztynu. Kupić można było również makiety pomnika, a nawet pomnik wykonany z drewnianych klocków. W swoich zbiorach posiadam ceramiczną skarbonkę w kształcie świni z przedstawieniem pomnika. Czasem sobie żartuję, że będę do niej wrzucał pieniądze na jego odbudowę.

EMOCJE I KONTROWERSJE

Krypta Hindenburga

Jednak w tym przypadku z żartami trzeba uważać, bo pomnik nadal budzi spore emocje. Jedni żałują, że został on po wojnie rozebrany, inni nie dość, że uważają, że dobrze się stało, że zniknął, to jeszcze jakiekolwiek nim zainteresowanie uznają za przejaw poniemieckich sympatii. Duże emocje w 2017 r.  wzbudziła sprawa budżetu obywatelskiego w Olsztynku, w ramach którego mieszkańcy zdecydowali, że chcą, by w krypcie Hindenburga przeprowadzono badania archeologiczne. W krypcie tej od 7 sierpnia 1934 r. z rozkazu Hitlera i wbrew własnej woli pochowany był P. Hindenburg. Sam pogrzeb upamiętniony został na niezliczonych amatorskich i profesjonalnych fotografiach. Mało znanym faktem jest to, że w wydarzeniu tym brał udział polski ambasador Józef Lipski, który złożył dwa wieńce. Jeden od prezydenta wykonany był z orchidei, drugi od rządu polskiego z białych lilii. Na obu znajdowały się wstęgi z polskimi napisami. W styczniu 1945 r. zwłoki P. Hindenburga i jego małżonki wraz z replikami sztandarów pułków biorących udział w bitwie pod Tannenbergiem zostały ewakuowane w głąb Niemiec, a krypta Hindenburga - wysadzona. Z całą pewnością pod ziemią spoczywa jej skromne wyposażenie. Niestety ówczesne władze miasta  nie zgodziły się na realizację badań archeologicznych. Jako powód podały, że badania takie są moralnie dwuznaczne i mogłyby zostać uznane za propagowanie nazizmu. Była to kuriozalna decyzja, bo przecież pomysłodawcom przeprowadzenia badań nie chodziło o promocję niemieckiego nacjonalizmu, a tylko i wyłącznie o historię.

FASCYNUJĄCA HISTORIA

Historia tego miejsca jest fascynująca. Jest ona związana z ważnymi postaciami oraz istotnymi historycznymi procesami, między innymi z P. v. Hindenburgiem, czy A. Hitlerem. Fascynujące jest również to, że pomnik zniknął, został rozebrany, a jego elementy posłużyły do budowy obiektów związanych z komunizmem, na przykład Domu Partii w Warszawie, czy olsztyńskiego Pomnika Wdzięczności Armii Czerwonej, nazywanego popularnie szubienicami. Sam pomnik oraz jego otoczenie, w krótkim (18-letnim) okresie swojego istnienia, były przebudowywane i przekształcane, co znajduje odzwierciedlenie na zachowanych fotografiach.

Odsłonięcie pomnika Mazurskiego Pułku Piechoty „Feldmarszałka von Hindenburga” Nr 147. Posąg lwa z tego pomnika przetrwał i stoi obecnie obok ratusza w Olsztynku. W tym samym dniu został wmurowany kamień węgielny pod pomnik tannenberski. 31 sierpnia 1924 r.

Od kilku lat mam okazję latem oprowadzać po miejscu, w którym kiedyś stał pomnik i które obecnie porośnięte jest krzakami i zielskiem, młodzież z Niemiec, Polski oraz innych krajów. Zazwyczaj zaczynam od tego, że tyle zostało z Pomnika Chwały Rzeszy. Pomnik ten oprócz tego, że był głównym pomnikiem wojennym w Niemczech, upamiętniał uratowanie przed Rosjanami Prus Wschodnich przez Hindenburga i dowodzoną przez niego armię. Związane z nim środowiska oraz idee nacjonalistyczne doprowadziły następnie do utraty przez Niemcy Prus Wschodnich. W 1945 r. nie pojawił się kolejny Hindenburg. Ludność tych terenów musiała je opuścić. Stojąc w miejscu pomnika, w miejscu, które przed wojną jednorazowo odwiedziło dziesiątki tysięcy ludzi, warto się nad tym wszystkim zastanowić.

W 2027 r. przypadnie setna rocznica otwarcia pomnika. Na pewno wywoła to zwiększone nim zainteresowanie. Pojawią się nowe publikacje, być może zorganizowana zostanie jakaś konferencja naukowa oraz wystawa. Dobrze byłoby też wrócić do pomysłu przebadania krypty Hindenburga. Natomiast czytelników zachęcam do odwiedzenia Olsztynka, w którym oprócz miejsca po pomniku zobaczyć można stojącego obecnie na rynku kamiennego lwa, który jest dziś największą pamiątką po tannenberskim pomniku. Można też poszukać innych pozostałości po pomnikowym założeniu. Wbrew pozorom trochę się ich jeszcze zachowało.

 Witold Olbryś{/akeebasubs}