Chociaż wykonawca budowy terminalu na lotnisku w Szymanach został wreszcie wyłoniony, wciąż nie wiadomo czy przystąpi do robót. Groźba utraty unijnego dofinansowania wciąż jest realna.

Terminal na huśtawce

Po rozstrzygnięciu przetargów na realizację dwóch największych zadań w Szymanach – budowy pola wzlotów i terminalu, wydawało się, że już nic nie stoi na przeszkodzie, aby inwestycję udało się zrealizować do końca 2015 r. Tymczasem już po raz drugi został przesunięty termin podpisania umowy na budowę terminalu między władzami samorządu wojewódzkiego a Mostostalem Warszawa. To właśnie ta firma złożyła najkorzystniejszą propozycję wśród 12 ofert. Zobowiązała się do wykonania inwestycji do 31 sierpnia 2015 roku za kwotę ponad 56 milionów złotych.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Jej przedstawiciele mają jednak teraz wątpliwości co do dokumentacji całej inwestycji. - Gdyby firma wycofała się z budowy, mielibyśmy problem, ale nie zakładam tego – mówi prezes spółki lotniczej „Warmia i Mazury” Leszek Krawczyk. Kolejną datę podpisania umowy wyznaczono na 6 sierpnia. Odstąpienie warszawskiej firmy od budowy terminalu byłoby dla władz województwa warmińsko-mazurskiego dużym problemem. Groziłoby to niedotrzymaniem terminów, a co za tym idzie utratą unijnego dofinansowania w wysokości 76% wartej 200 mln zł inwestycji.

(o)

{/akeebasubs}