Tytuł felietonu jest fragmentem piosenki napisanej przez Andrzeja Rosiewicza, kiedy jeszcze nie był Rosiewiczem estradowym, a skromnym studentem Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego (dziś Akademia Rolnicza) w Warszawie. Kształcił się tamże na inżyniera melioranta, co nie przeszkadzało mu w układaniu tekstów i komponowaniu piosenek.

To  już jest jesień
Siergiej Jesienin trzy lata przed śmiercią

Na ogół smutnawych i dość sentymentalnych. Poweselał Andrzej dopiero później. Chyba pod koniec studiów, kiedy to związał się z zespołami jazzu tradycyjnego grającymi w klubie „Stodoła”. Jako wokalista. W zacytowanej młodzieńczej piosence jest taki fragment: „miał rację ten, co śpiewał w swej piosence, że mu szkoda lata i mnie jest lata żal”. Tutaj autor odwołał się do przedwojennego szlagieru Andrzeja Boguckiego.

No właśnie. Niemal wszystkim szkoda lata, a pora jesieni traktowana jest niczym zwiastun wszelakich nieszczęść. Mnie także ogarnia smutek z końcem września. Kiedy zamykane są ogródki kawiarniane i restauracyjne, odbieram to jak koniec świata. Dla mnie przegląd prasy w otoczeniu czterech ścian, to nawet z kufelkiem piwa jest stratą czasu. Żadnej przyjemności. Chyba z powodu braku tlenu, niezbędnego do intelektualnej percepcji medialnych przekazów. Ponury czas. Faktem jest, że jesienią nawet kościelne święta, w innych porach roku radosne, mają charakter smutny. Żałobny. Mam tu na myśli Dzień Wszystkich Świętych oraz Zaduszki.

Zastanawiam się nad etymologią wyrazów podobnych do słowa jesień.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Na przykład jesionka. To oczywista oczywistość. Ale już taki jesion? Wprawdzie nie znam się na botanice, ale jakoś nie widzę związku owego drzewa ze smutną porą roku. Choć dostrzegłem taki związek w dawno napisanym wierszu. Znakomity polski poeta okresu międzywojennego Jerzy Liebert, w jednym z utworów napisał tak:

Niebo z lekka niebieskie, zaplątane w jesion -

Takem trochę posmutniał, choć przecie nie jesień.

Sięgnąłem do poezji. Chciałbym zatem przypomnieć postać Siergieja Jesienina. Rosyjski wielki poeta, który żył w latach 1895-1925. Żył zaledwie trzydzieści lat. Zapamiętano go nie tylko jako wspaniałego artystę, ale także jako męża słynnej amerykańskiej tancerki Isadory Duncan. Swoją drogą Jesienin brał ślub czterokrotnie. Ostatni raz tuż przed śmiercią. Ożenił się z Sofią Tołstoj, wnuczką Lwa Tołstoja. Zdawałoby się młody król życia. A jednak „jesienne” nazwisko jakoś na tym życiu zaciążyło. Był to człowiek wyobcowany, pesymistyczny, zawsze smutny. Alkoholik cierpiący na ciężką depresję. Leczył się w szpitalu psychiatrycznym, a zmarł, kiedy dostał przepustkę na Święta Bożego Narodzenia. Oficjalnie uznano, że była to śmierć samobójcza. Czyżby łaciński zwrot „nomen omen”, który oznacza, że imię jest wróżbą, ma w sobie coś z prawdy? Czy jeśli ktoś nazywa się Jesienin, to jego życie musi być smutne?

Jesienny smutek jesiennym smutkiem, ale nie popadajmy w przygnębienie. Sięgnijmy do piosenki, kabaretu i innych form lekkiej muzy. Co też ma ona do powiedzenia na jesienne tematy? Nastrój jesieni szczególnie upodobał sobie niegdysiejszy Kabaret Starszych Panów. Któż nie pamięta piosenki „Jesienna dziewczyna” zaśpiewanej przez Kalinę Jędrusik? W innej kabaretowej piosence Jeremi Przybora opisuje jesienny, pesymistyczny nastrój łagodnie i sympatycznie brzmiącym określeniem „smuteczek, handereczka, melancholijka”. Przed laty wielkim szlagierem było tango „Jesienne róże”. Jakie te róże były według tekstu piosenki? Herbaciane. Ale także smutne. Smutne, no bo jesienne.

Dość tego pesymizmu. W końcu jesień ma też swoje dobre strony. Ryby, grzyby owoce. Co do ryb, to kombinowałem, czy nazwa jesiotr ma coś wspólnego ze słowem jesień, ale nic mi z tego nie wyszło. Odnośnie grzybów, to jak jest każdy widzi. A jeśli chodzi o owoce, no to jest dobrze. Mamy z żoną spory ogród. Szczególnie obrodziły jabłka. Pracowita małżonka moja starannie przestudiowała odpowiednie przepisy i zainaugurowała produkcję domowego cydru. Świetnie jej to idzie. Jabłkowy napój posiada alkoholową moc piwa, a smakuje niczym żywy owoc. W sam raz na długie jesienne i zimowe wieczory. Byle do wiosny.

Andrzej Symonowicz{/akeebasubs}