Rok temu procesje z okazji Bożego Ciała nie odbyły się – z powodu pandemii – w niektórych częściach naszego kraju.

Teraz nic nie stało na przeszkodzie, by wierni mogli zamanifestować swoją wiarę, wychodząc na ulice miast, miasteczek i wsi. W naszym powiecie najwięcej uczestników zgromadziła procesja w Szczytnie. Wyruszyła ona tradycyjnie z kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, kilkanaście minut po godzinie dwunastej. W początkowej części procesji uczestniczył, poruszając się na wózku, ks. Andrzej Preuss, chorujący na stwardnienie zanikowe boczne długoletni proboszcz tutejszej parafii (fot. 1). Trasa została wytyczona w 2019 i prowadziła głównymi ulicami miasta w stronę kościoła Świętego Brata Alberta. Po drodze uczestnicy procesji zatrzymywali się na trzech stacjach, by wysłuchać fragmentów Ewangelii (fot. 2). Czwarta stacja znajdowała się już w świątyni.
Siła tradycji zobowiązuje. Choć w kościołach podczas niedzielnych mszy frekwencja jest niższa od tej sprzed kilku lat, to w procesji bierze udział wciąż pokaźna rzesza wiernych (fot. 3) – pocztów sztandarowych, kół modlitewnych i osób, które nie wyobrażają sobie, by ten dzień wolny od pracy spędzić inaczej. Po trwającym półtorej godziny przemarszu ulicami Mickiewicza, Sienkiewicza, Odrodzenia i Polską w kościele św. Brata Alberta odprawiona została msza kończąca miejskie obchody Bożego Ciała, czyli Uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa.

Mieszkańcy Szczytna przyzwyczajeni są już do procesji w obecnym kształcie, pamiętają jednak, że przez lata kończyła się ona na placu Juranda, gdzie odprawiano mszę, a po niej Najświętszy Sakrament odprowadzany był do kościoła WNMP. W każdej miejscowości, w której odbywa się procesja, przebieg uroczystości jest trochę inny. W większych miastach procesji jest kilka. W mniejszych miejscowościach procesja zazwyczaj jest krótsza i mniej liczna. Jeden z naszych Czytelników, pan Piotr, w Boże Ciało pojechał do jednego z bardziej znanych polskich sanktuariów – Świętej Lipki. Trasę procesji wyznaczały tam boki sporego placu przed bazyliką (fot. 4), a w uroczystościach uczestniczyło znacznie więcej osób, niż liczy sama pielgrzymkowa miejscowość – Święta Lipka ma niespełna 200 mieszkańców. Po zakończeniu procesji jej uczestnicy mogli wysłuchać koncertu organowego w świątyni.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
ŁAWKI NOWE I STARE

Bijemy się w piersi, mówiąc, że przez parę ładnych tygodni nie okrążaliśmy w żaden sposób większego ze szczycieńskich jezior, korzystając z dobrodziejstw ścieżki pieszo-rowerowej. Gdy na nią wjechaliśmy ostatnio od strony browaru, w oczy rzuciły się dwie nowe ławeczki. Pomyśleliśmy, że w końcu wszędzie zostały wymienione nie najlepiej już wyglądające przepołowione bale. Tę teorię mogłyby potwierdzać kolejne ławeczki (ustawione w stylu ławeczek znad Jeziora Domowego Małego), które dostrzegliśmy przy wejściu na półwysep (fot. 5).
Niestety, w miniony weekend więcej nowości nad jeziorem nie widzieliśmy. Starych ławek jest raczej mniej niż parę lat temu, a większość z nich prezentuje się raczej kiepsko – albo ktoś je sobie dowolnie przestawia (fot. 6) , albo swoje zrobił czas (fot. 7).
BĘDZIEMY MIELI STADION
Klamka zapadła – i po wielu perturbacjach firma specjalizująca się w inwestycjach o charakterze sportowym przystąpi do bardzo gruntownej przebudowy szczycieńskiego stadionu przy ul. Śląskiej (fot. 8). Jak wiemy, sprawa ciągnęła się od paru lat i do tej pory budzi kontrowersje – nie tyle z powodu samego pomysłu, by Szczytno miało jakiś przyzwoity obiekt sportowy, co niezbyt fortunnej lokalizacji i kosztów, które miasto musi ponieść. Dotacja wynosi bowiem 2,5 mln, a całość prac ma kosztować 16 mln – albo i więcej. Stadion przy ul. Śląskiej doczekał się delikatnego liftingu ze dwie dekady temu, gdy wymieniono tam ławki – w tamtych czasach nie było jeszcze konieczności umieszczania plastikowych krzesełek.
Zapewne część Czytelników „Kurka” oglądała w telewizji Mistrzostwa Polski w LA, które dwa tygodnie temu odbywały się w Suwałkach, czyli mieście niebędącym jakąś rodzimą metropolią (niespełna 70 tys. mieszkańców), ale posiadającym swoje ambicje. Stadion lekkoatletyczny (nie mylić z obiektem, na którym grają piłkarze Wigier) istnieje od lat 90. ubiegłego wieku, a w poprzedniej dekadzie doczekał się modernizacji, by możliwe stało się przeprowadzanie tam poważniejszych imprez. Przebudowa kosztowała około 12 mln zł, z czego prawie 4 mln stanowiło dofinansowanie z Ministerstwa Sportu. Stadion otworzono pod koniec 2015 r. Na widowni zmieści się trochę ponad tysiąc kibiców – w zasadzie jest to jedna zadaszona trybuna przy głównej stronie bieżni. Pod trybuną – to ciekawostka – znajduje się 80-metrowa bieżnia rozgrzewkowo-treningowa. Obiekt położony jest prawie w centrum miasta i został niejako wciśnięty między ulice. Jeśli popatrzymy sobie na zdjęcia w Internecie, zobaczymy, że zewnętrzny łuk od strony ul. Sportowej znajduje się bardzo blisko ogrodzenia oddzielającego obiekt od miejskiego chodnika.
Suwalski obiekt zmodernizowała ta sama firma, która ma przebudować stadion w Szczytnie. Kameralny, bądź co bądź, stadion z województwa podlaskiego prezentuje się ładnie, ale przed niedawnymi zmaganiami najlepszych polskich lekkoatletów mankamenty zgłaszali sportowcy i trenerzy. Jak czytamy na stronie sport.tvp.pl, zastrzeżenia wzbudzało zbyt chropowate koło dla młociarzy i z kolei zbyt śliskie dla kulomiotów. Niedogodności usunięto przed samymi mistrzostwami.
LATO JUŻ Z NAMI

Właśnie zaczęło się lato – zarówno to kalendarzowe, jak i astronomiczne. Przywitało nas aurą raczej umiarkowaną. Prawdziwy przedsmak lata mieliśmy kilka dni wcześniej, w niedzielę, gdy słupki termometrów pokazywały u nas ponad 30 stopni, czyli najwięcej w tym roku. Nic dziwnego, że sporo mieszkańców naszego powiatu pojechało bądź po prostu poszło na którąś z plaż. W Szczytnie do oficjalnego otwarcia kąpieliska odliczamy powoli godziny (ratownicy pojawią się w najbliższą sobotę), ale już w minioną niedzielę nie zabrakło amatorów kąpieli i plażowania (fot. 9). Niektórzy postanowili rozpocząć sezon opalania się, inni szukali cienia bądź ustawiali się w kolejce po lody. Jedną z kilku szczycieńskich stref relaksu ma być zestaw ławkodonic ustawionych przed rokiem na placu Juranda. Obecnie prezentują się one o niebo lepiej niż w poprzednim sezonie, ale we wczesne niedzielne popołudnie świeciły pustkami (fot. 10).
Tekst i foto (w większości):
