We wsi Burdąg oddano do użytku nowy chodnik. Inwestycja, która miała służyć poprawie bezpieczeństwa mieszkańców, dla jednej z rodzin stała się jednak utrapieniem.
Jednymi z mieszkańców wsi Burdąg, pod których posesją biegnie nowy chodnik, są państwo Amrozowie. Tuż przy ich posesji w obrębie trotuaru rośnie spory klon. Mieli oni nadzieję, że w związku z budową chodnika drzewo zostanie ścięte. Rzecz w tym, że pochylone w stronę domostwa grozi upadkiem, a poza tym spadają z niego suche konary.
- Na razie opadające gałęzie nie są na tyle wielkie, aby wyrządzić poważniejsze szkody, ale nie wiadomo co może wydarzyć się w przyszłości – obawia się Wanda Amrozy. Wraz z domownikami żyje w strachu, że jak przyjdzie większa wichura, klon może runąć na ich dom. Inną bolączką jest obsuwająca się skarpa drogowa. Posesja Amrozych znajduje się dużo niżej niż korona szosy Jedwabno – Pasym. Z tego powodu w kierunku domu opada wysoka skarpa, która w wyniku budowy chodnika stała się jeszcze bardziej stroma.
- Nie została należycie umocniona i obsuwa się prosto do mojego ogrodu – żali się gospodyni.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
U ZARZĄDCY
Bogdan Nowak, dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych w Szczytnie, zapewnia, że jeśli zbocze skarpy rzeczywiście się obsuwa, zostanie należycie zabezpieczone. Dodaje, że będzie także wycięte drzewo rosnące nad posesją państwa Amrozych. Jest na to zgoda Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Olsztynie.
Cóż, choć pani Wanda odetchnęła z ulgą, gdy dowiedziała się o planowanym ścięciu drzewa, to dziwi się, że Zarząd Dróg Powiatowych dopiero teraz chce sprawdzać, czy skarpa rzeczywiście się obsuwa.
- Przecież widać to było już w trakcie robót – zauważa mieszkanka Burdąga.
Marek J.Plitt{/akeebasubs}
