Burmistrz Pasymia Marcin Nowociński odwołał Rady Nadzorcze dwóch spółek komunalnych – Eko Pasym i ZGKiM. Na funkcje ich prezesa rekomendował powracającą do pracy w pasymskim samorządzie Barbarę Trusewicz. Swoją decyzję włodarz uzasadnia trudną sytuacją finansową spółek, a zwłaszcza sięgającą ponad 1 mln zł stratą. Odwołany prezes Ireneusz Rosik uważa, że to tylko pretekst. - Chodzi o zwolnienie miejsca osobie, która czeka w kolejce – mówi.
NIEZADOWOLONY BURMISTRZ
W obu pasymskich spółkach komunalnych – zajmującej się odbiorem odpadów Eko Pasym oraz ZGKiM, wraz z nadejściem nowej władzy, nastąpiło prawdziwe trzęsienie ziemi. Z dniem 1 czerwca burmistrz Marcin Nowociński odwołał ich Rady Nadzorcze i powołał nowe. Te w poniedziałek, na wniosek włodarza, zdecydowały o odwołaniu z funkcji prezesa Ireneusza Rosika i powołaniu na jego miejsce Barbary Trusewicz. Burmistrz tłumaczy, że zmiany są podyktowane trudną sytuacją finansową obu spółek.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
POTRZEBA NOWEGO TCHNIENIA
Zastrzeżenia włodarza budzą też zarobki Rosika. - Są one wyższe niż poprzedniego burmistrza Łachmańskiego – zauważa. Z ubiegłorocznego oświadczenia majątkowego wynika, że Ireneusz Rosik zarobił w obu spółkach 241,5 tys. zł brutto. - Nasze spółki potrzebują głębokiej restrukturyzacji. Nie może być tak, że przy tak dużych stratach prezes pobiera tak wysokie wynagrodzenie – twierdzi Nowociński.
Według niego Barbara Trusewicz sprawdzi się na nowym stanowisku. - Potrzeba tu świeżości, nowego tchnienia i przedsiębiorczości. Pani Barbara jest osobą rzetelną, ma doświadczenie w pracy samorządowej, więc uważam, że przyjrzy się działalności spółek od wewnątrz – mówi burmistrz. Zastrzega, że funkcję prezesa będzie ona pełniła do czasu rozstrzygnięcia konkursu na to stanowisko. Niewykluczone jednak, że zdecyduje się do niego przystąpić.
TO TYLKO PRETEKST
Odwołany prezes Ireneusz Rosik uważa, że tłumaczenia burmistrza to tylko pretekst. - Chodzi o zwolnienie miejsca osobie, która czeka w kolejce, reszta to tylko dorabianie teorii – komentuje. - Przykro mi, bo w sumie przepracowałem dla tej firmy 17 lat, najpierw w zakładzie budżetowym, a potem w spółkach. W tym czasie udało się zrealizować bardzo ważną inwestycję, jaką była budowa nowej oczyszczalni ścieków – dodaje Rosik. Tłumaczy, że jego zarobki są regulowane przez ustawę. Mogą one wynosić od jednokrotności kwoty w niej ustalonej, do trzykrotności. On w jednej spółce pobierał jednokrotność, a w drugiej – 1,4 jednokrotności określonej przepisami. - To nie ja przyznawałem sobie to wynagrodzenie, tylko Rady Nadzorcze – zauważa.
SPÓŁKI MIĘDZY MŁOTEM A KOWADŁEM
Jego zdaniem strata wynika w dużej mierze z tego, jak funkcjonują spółki komunalne. Z jednej strony jest oczekiwanie, aby osiągały one zyski, z drugiej, realizują usługi na rzecz gmin, a one naciskają, by pobierane za to opłaty były jak najniższe. Jako przykłady, podaje działania obu włodarzy, zarówno poprzedniego, jak i obecnego. - Burmistrz Nowociński nie pozwolił nam na podniesienie stawek za wywóz nieczystości płynnych. To powoduje, że spółka nie osiągnie zakładanych zysków – mówi były już prezes. Podobnie było, kiedy burmistrz Łachmański odwołał się od decyzji Wód Polskich w sprawie podniesienia stawek za wodę i ścieki. - To spowodowało, że straciliśmy dochody, bo mogliśmy te stawki wprowadzić dużo wcześniej – tłumaczy.
Czy Barbara Trusewicz poradzi sobie na stanowisku prezesa? - Na ten temat nie chcę się wypowiadać. Czas pokaże – odpowiada Ireneusz Rosik.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
