Cztery lata temu kampanii wyborczej w gminie Dźwierzuty towarzyszyło rekordowe zainteresowanie walką o stanowisko wójta.
Do walki stanęło aż siedmioro kandydatów, w tym Marianna Szydlik, uzyskując trzeci w kolejności wynik. Teraz będzie jedynym kontrkandydatem Czesława Wierzuka.
NIE BĘDZIE CZASU
NA ZASTANAWIANIE Obecny wójt Czesław Wierzuk pójdzie do wyborów z silną ekipą kandydatów do Rady Gminy. Jest w niej 11 obecnych radnych, w tym trzech: Kazimierz Soliwoda, Mariusz Kulesik i Krystian Gut, którzy weszli do rady z innych komitetów. - Za bardzo ich namawiać nie musiałem. Widzieli pozytywne działania i to ich przekonało - mówi Wierzuk. Wylicza, że w mijającej kadencji na zadania inwestycyjne gmina wydała 22,1 mln zł, w tym 16,6 mln zł stanowiło dofiansowanie ze środków unijnych i krajowych.
W swoim programie wyborczym na pierwszym miejscu postawi walkę z bezrobociem, największym problemem w gminie. Będzie zabiegał o ściągnięcie inwestora, który mógłby zatrudnić 50-60 ludzi i w ten sposób rozwiązał najpilniejsze sprawy. W mijającej kadencji, mimo czynionych prób, ten zamiar mu się nie udał. Nadzieję stwarza nowa finansowa perspektywa unijna, w której przewidziane są środki na dofinasowanie nowych inwestycji w rejonie krajowej „szesnastki”, do którego włączono gminę Dźwierzuty.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Ze środków unijnych będzie można też pozyskać 85% nakładów dla gospodarstw domowych, na których zostaną zamontowane kolektory fotowoltaiczne dostarczające potrzebną energię elektryczną. W przypadku wygrania wyborów Wierzuk będzie chciał, aby z tego programu mogli skorzystać wszyscy chętni. Zapowiada też starania o budowę przydomowych oczyszczalni ścieków, w rejonach, w których budowa kanalizacji jest nieopłacalna. Ważnym zadaniem ma być też dokończenie rozpoczętej już budowy parku w centrum Dźwierzut.
- Trzeba od razu przystępować do pracy i robić projekty. Nie będzie czasu na zastanawianie się - mówi Wierzuk. Gminą rządzi od 1982 roku, najpierw jako naczelnik, a od 1990 - wójt. Miał jedną kadencję przerwy, gdy w 2006 roku przegrał walkę z Tadeuszem Frączkiem. Jak długo chciałby jeszcze rzadzić? Jedną, dwie kadencje?
- Mam 60 lat. Jeśli zdrowie dopisze, to czemu nie - odpowiada.
Czy nie obawia się, że jego konkurentka, posiadająca poparcie pozostałych ugrupowań, może z nim wygrać?
- Szanse mam duże, ale 100% pewności nigdy nie ma - odpowiada i przypomina, że cztery lata też w drugiej turze miał rywala, ale szala zwycięstwa ostatecznie przechyliła się na jego stronę. Wierzy, że podobnie będzie i tym razem.
ŻYĆ W NORMALNEJ GMINIE
Marianna Szydlik na co dzień pracuje jako starszy asystent w stacji sanitarno-epidemiologicznej w dziale higieny, zajmując się kontrolą zakładów pracy. W Dźwierzutach za sprawą pochodzącego stąd męża mieszka od 22 lat.
Cztery lata temu też stanęła do wyborów, uzyskując trzeci wynik. Wtedy jednak było aż siedmioro kandydatów. Czemu teraz jest tylko dwoje? - Opozycja się zjednoczyła. Nie jest skłócona i rozbita, wbrew temu co twierdzi wojewódzki szef sztabu wyborczego PSL Adam Krzyśków – tłumaczy Jacek Gontarzewski, pełnomocnik komitetu „Gmina To My Wszyscy”.
Wystawi on 12 kandydatów do rady. Wśród nich jest dwoje obecnych radnych - Joanna Wróż i Arkadiusz Nosek. Są na niej także nauczyciele, policjanci, emeryci, czy sołtysi. – Mamy silną drużynę, sporo młodych, energicznych ludzi, którzy chcą zmienić wizerunek tej gminy, pracować dla innych, a nie swoich korzyści – mówi Marianna Szydlik.
Czy warto robić rewolucję w radzie, skoro tak zgodnie ona pracuje, przyjmując większość uchwał jednogłośnie?
- Radni są w różny sposób uzależnieni od wójta. Boją się utraty pracy przez bliskich, albo innych wpływów – tłumaczy Jacek Gontarzewski.
Marianna Szydlik twierdzi, że jej wizja samorządu jest absolutnie inna niż obecnego włodarza: - W innych gminach dzieje się zdecydowanie więcej niż u nas, więcej pozyskuje się środków unijnych. Brakuje też wsparcia dla przedsiębiorców, kontaktu z ludźmi, tak żeby czuli się potrzebni przez 4 lata, a nie tylko przed wyborami.
Według niej mieszkańcy nie oczekują zbyt wiele od władzy. Ich potrzeby często ograniczają się do drobnych spraw, np. doposażenia świetlic wiejskich, postawienia dodatkowego punktu oświetloniowego, czy wiaty przystankowej, która ochroni czekające na autobus dzieci przed deszczem czy śniegiem. Jednak nawet tego nie mogą się doprosić u wójta. - Ludzie chcą żyć i pracować w normalnych warunkach. Do tego potrzebny jest gospodarz, który będzie tą gminą mądrze zarzadzał - podsumowuje Marianna Szydlik.
Jej kampania skupiać się będzie na bezpośrednich spotkaniach z mieszkańcami poszczególnych miejscowości. W tym celu wzięła miesięczny urlop. Wyborcy zadecydują, czy w poniedziałek 17 listopada wróci do dotychczasowej pracy w Szczytnie, czy zasiądzie na fotelu wójta w Dźwierzutach.
Andrzej Olszewski
{/akeebasubs}
