Mija mniej więcej półmetek prac nad kosztowną (prawie 20 mln zł) modernizacją szczycieńskiego dworca kolejowego wraz z przyległościami.
Prace – według umowy – powinny dobiec końca w lipcu bieżącego roku. Jak widać na fot. 1, podróżni nie mają obecnie możliwości korzystania z dotychczasowej poczekalni, będącej w istocie niegdysiejszym holem kasowym. W tej części obiektu mieściły się również przechowalnia bagażu i informacja. Od lat w pomieszczeniu można było – w razie niepogody – schować się i poczekać na pociąg. Po likwidacji kas pasażerowie przychodzą najczęściej wprost na peron na krótko przed odjazdem pociągu - odstawać swego w kolejce po bilety już nie trzeba. Stosunkowo niedawno pomiędzy budynkiem dworcowym a również odnawianą kolejową wieżą wodną pojawiły się tablice wsakzujące na to, że do Szczytna najwyraźniej wraca stare (fot. 2).
Strzałka kieruje m.in. w stronę kas, informacji i toalet. Na temat kas i informacji przed chwilą pisaliśmy, zabytkowy budyneczek z dawnymi toaletami (od wielu lat nieużywany) jest także odnawiany do innych celów, ale… Jesienią na terenie budowy postawiono spory kontener. Z czasem dołączono niewielką tabliczkę i jak się okazuje, to tymczasowy budynek dworcowy (fot. 3). Gdy otworzymy drzwi, okaże się, że wewnątrz jest całkiem przestronny, można zapoznać się z rozkładem jazdy, przysiąść na ławeczce (fot. 4) lub skorzystać z dwóch toalet (fot. 5). Dowiedzieliśmy się, że korzysta z niego znikoma liczba podróżnych – przypuszczalnie z powodu niewiedzy. Budyneczek jest otwarty codziennie między 5 a 22. Plazmy może nie ma, ale i tak warunki oferuje lepsze od tego, co proponowano podróżnym w ostatnich latach w starym budynku. Tam również po remoncie mają się pojawić toalety – i to liczne. Być może wiąże się to z planowaną adaptacją części dworcowych pomieszczeń na hostel. Wróćmy jeszcze na moment do żółtej tablicy informacyjnej. Szczytnianie i tak wiedzą swoje, ale korzystający z naszego dworca goście (zwłaszcza anglojęzyczni) mogą się poczuć zdezorientowani – żadnych kas tudzież okienka informacyjnego oczywiście nigdzie w pobliżu nie ma.


{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
DO EŁKU JESZCZE WOLNIEJ
Kolej lubi przygotowywać rozmaite niespodzianki – o czym pisaliśmy nie tylko parę wersów wcześniej. Od grudnia obowiązuje nowy rozkład jazdy pociągów, ale u nas funkcjonuje on na trochę innych zasadach. Trwająca już parę tygodni siurpryza dotyczy pociągów na linii Ełk-Pisz- Szczytno. Zamiast szybciej, jeżdżą one wolniej niż po październikowej zmianie rozkładu. Szynobusy przyjeżdżają do Szczytna z kierunku Ełku, leżącego ponad 110 km za widocznym zakrętem (fot. 6) z opóźnieniem około 10 min. I to regularnie. Przypomnijmy, że na pokonanie całej trasy mają sporo, ponad 2 godz. 10 min. Powodem jest to, że nowego rozkładu nie zgrano ze zmianą dotychczasowej prędkości szlakowej. Ta w grudniu i w pierwszych dniach stycznia była mniejsza. Gdy ją podniosą, pociągi będą pewnie przyjeżdżały wcześniej i czekały. Ot, taka kolejowa synchronizacja…
EKOTRUDNOŚCI
Tydzień temu o urokach segregacji śmieci pisał w kpiarskim tonie nasz felietonista Andrzej Symonowicz. Do tematu wracamy z racji włączenia się przez nasze miasto w dość gęsty nurt oddzielania bioodpadów. W wielu miejscach Szczytna jeszcze pod koniec minionego roku przy „dzwonach” na papier, szkło i plastik ustawiono prostopadłościenne brązowe pojemniki na bioodpady zwane również odpadami kuchennymi suchymi (fot. 7). Zgodnie z zarządzeniem od 1 stycznia 2020 roku obowiązywać będzie zakaz wsypywania tego typu pozostałości do pojemników na odpady zmieszane. I... aż strach się bać tych ukrytych kamer na podwórkach i tajnych agentów udających zbieraczy puszek wyrzuconych do śmietników.
Tak czy owak mamy dalej w trosce o dobro planety modyfikować swoje wredne przyzwyczajenia. Z rozpoznawaniem przeznaczenia pojemników żółtych, zielonych i niebieskich jest po paru latach jako tako, a jak będzie z pojemnikami brązowymi? Przygotowawszy przezornie trochę skorupek jajek (dla niewtajemniczonych – to bioodpad), pozwoliliśmy sobie służbowo zajrzeć do kilku takich pojemników w różnych punktach miasta. Początki bywają trudne – widzieliśmy np. serdelki czy plastikowe opakowania, do których włożono odpady kuchenne nie zawsze suche (fot. 8). Po pierwszej dekadzie stycznia w sprawdzonych przez nas kontenerach było pustawo. Wiele osób, oprócz problemów z rozpoznaniem tego, co jest owym bioodopadem (odpowiednie informacje można znaleźć na pojemnikach) ma kłopot z tym, jak owe suche odpady kuchenne wyrzucić. I wyrzuca razem z tym, w czym z domu wyniosło.
Na plakacie umieszczonym na miejskiej stronie internetowej podano, że odpady będą odbierane w brązowych workach. Kontenery na przyblokowych podwórkach żadnych worków nie mają i zagwozdka gotowa. Na podobnym plakacie firmowanym przez nasz ratusz we wrześniu ub.r. widzimy takie coś: fot. 9. Z kolei na naklejkach na miejskich kontenerach przeczytamy, by z kolorem brązowym kojarzyć sobie m.in. skorupki jajek, fusy, owoce... Zgodnie z przepisami do śmietników ogólnych wyrzucać ich nie można. I bądź tu człowieku mądry...
SZOPKI CORAZ RZADZIEJ ŻYWE
Niedzielą Chrztu Pańskiego, przypadającą w tym roku 12 stycznia, zakończyliśmy formalnie okres Bożego Narodzenia. W naszej tradycji trwa on jeszcze do 2 lutego, ale znikają już powoli świąteczne ozdoby. Trwałym bożonarodzeniowym akcentem są w Polsce szopki znajdujące się wewnątrz kościołów bądź na otwartym terenie. Żywe szopki stanęły w paru miejscowościach naszego powiatu, zabrakło jej jednak np. w Szczytnie. Tego typu przedsięwzięcia spotykają się w ostatnich latach coraz częściej z protestami obrońców praw zwierząt. W Łodzi żywe szopki przygotowywano wewnątrz wielu świątyń – jak najbardziej żywe były także osoby wcielające się w członków Świętej Rodziny. Dla zwierząt pobyt w kościele lub pod nim miał być jednak za dużym stresem i większość parafii spasowała. Z podobnym problemem spotkał się parę lat temu w Olszynach ówczesny sołtys tej miejscowości Zygmunt Rząp. Pod koniec 2017 roku zbudował on szopkę, którą pokazał nawet „Teleexpress” (fot. 10.). Jak nam przyznał, do jej budowy zabierał się kilka lat, ale drewniane figury przedstawiające Jezuska z Maryją i Józefem stworzył… w tydzień. – Palec Boży prowadził dłuto – wspomina. Tło z postaciami Trzech Króli wymalował nasz lokalny artysta Andrzej Zawrotny. Do szopki wypożyczono zwierzęta – kuca i
dwie owce. Zygmunt Rząp wybudował dla nich specjalną zagródkę. Pewnego dnia grupka młodych mieszkańców Olszyn zaniepokoiła się losem zwierząt, wypominając autorowi szopki, że kucowi i owieczkom jest za zimno. – Edukację przeprowadziłem i troszkę ze wstydem odeszli – mówi Zygmunt Rząp. – Kuc i owca może przebywać na mrozie. Przegrzewanie szkodzi – tłumaczy.
Od Bożego Narodzenia AD 2019 nieco zmieniona szopka z Olszyn staje w Szczytnie przed kościołem św. Brata Alberta (fot. 11). Ze względów organizacyjnych o wprowadzeniu tam większych zwierząt nie było mowy – przed rokiem w drugi dzień Bożego Narodzenia były jedynie gołębie.
Tekst i foto (w większości):
G.P.J.P.{/akeebasubs}
