Po opadach deszczu korzystanie z wybudowanej w ubiegłym roku ścieżki pieszo-rowerowej na ul. Władysława IV grozi zimnym prysznicem. Wszechobecne kałuże rozbryzgiwane przez samochody psują użytkownikom radość z nowej inwestycji. Tymczasem miasto i powiat, które wspólnie ją zrealizowały, nie mogą się porozumieć w sprawie zakończenia zadania polegającego na budowie nowej nawierzchni oraz kanalizacji deszczowej.

ZAMIAST RADOŚCI - UTRAPIENIE
Ciąg pieszo-rowerowy na ul. Władysława IV został wybudowany w ubiegłym roku przez powiat i miasto. Pierwszy z samorządów jest właścicielem tej drogi, drugi – jej administratorem. Inwestycja zakończona krótko przed ubiegłorocznymi wyborami samorządowymi miała połączyć istniejącą już ścieżkę wiodącą do Rudki z miastem. Zamiast jednak cieszyć mieszkańców, stała się ich utrapieniem. Okazuje się bowiem, że podczas budowy ciągu nie poprawiono stanu nawierzchni jezdni. Z tego powodu po opadach deszczu tworzą się tu kałuże, a ponieważ ruch na ul. Władysława IV jest duży, użytkownicy są narażeni na zimne prysznice. - Tędy nie da się przejść. Co wychodzę z domu, to jestem ochlapana – denerwuje się Barbara Jondral, mieszkanka sąsiedniej ul. Borowej.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Pani Janina mieszkająca na końcu ul. Władysława IV jeździ do pracy rowerem. Ma do pokonania około 2,5 km. - Dobrze, że w pracy trzymam ubranie zastępcze, bo już wiele razy przyjeżdżałam przemoczona do suchej nitki – skarży się kobieta. Pewnego dnia miała umówioną długo oczekiwaną wizytę u lekarza. Niestety, w drodze spotkał ją zimny prysznic. Musiała więc cofnąć się do domu, aby założyć suchą odzież. Innym razem, żeby uniknąć ochlapania, jechała rowerem drugą stroną ulicy. Wtedy zatrzymała ją policja. - Skończyło się upomnieniem, ale policjanci zagrozili, że następnym razem wlepią mi mandat – mówi mieszkanka.
BURMISTRZ: TO NIE NASZA DROGA
Problem zna radna miejska z tego okręgu, Anna Rybińska. Wiele razy informowała o nim władze miasta, a ostatnio złożyła wniosek o zabezpieczenie w przyszłorocznym budżecie środków na odwodnienie ul. Władysława IV. - To niedopuszczalne, aby w takim stanie ta ulica została oddana do użytku. Teraz jest tam gorzej niż przed wybudowaniem ścieżki – mówi radna. Burmistrz Danuta Górska odpowiada, że droga należy do powiatu i to ten samorząd ma obowiązek zadbania o kanalizację deszczową. - Zawsze jest ona integralną częścią drogi i jej wykonanie leży po stronie właściciela – tłumaczy burmistrz. Jej zastępca Krzysztof Kaczmarczyk dodaje, że wiele lat temu powiat wylał tam asfalt, ale nie wybudował kanalizacji deszczowej.
MIEJSKO-POWIATOWY PING-PONG
Tymczasem dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych Bogdan Nowak zdradza, że przed przystąpieniem do budowy ścieżki pieszo-rowerowej zamiar obu samorządów był taki, żeby w 2015 r. wspólnie wykonać również nową nawierzchnię jezdni. - Z moich informacji wynika, że miasto z tego się wycofało – mówi dyrektor. Jak tłumaczy, wykonanie burzówki wiązałoby się z przebudową kanalizacji sanitarnej, która jest tam miejscami pozarywana. - Prezes spółki „Aqua” zobowiązywał się nawet, że w części pokryje ona koszty tego zadania – relacjonuje Nowak. Jego zdaniem, bez przebudowy kanalizacji sanitarnej, remont nawierzchni nie miałby sensu. To zadanie leży jednak po stronie samorządu miejskiego. - Od momentu, kiedy powstała ścieżka pieszo-rowerowa i chodnik, ustało zainteresowanie miasta dokończeniem tego zadania. Po jego stronie nie było chęci podjęcia inicjatywy – twierdzi dyrektor, dodając, że sprawa nie jest jeszcze definitywnie zamknięta. - Czekamy na chęć przystąpienia miasta do współpracy. Jeśli ją wy razi, to powiat na pewno podejmie inicjatywę – deklaruje.
Wiceburmistrz Kaczmarczyk zapewnia, że miasto z żadnych ustaleń się nie wycofywało, bo … ich nie było. - Powiat nigdy niczego nam nie proponował. Jeżeli zrobiłby dokumentację techniczną i poprosił nas o współfinansowanie, to moglibyśmy się zastanawiać – mówi. Według niego, na wykonanie nowej nawierzchni wraz z mediami i odwodnieniem, potrzeba nie kilkudziesięciu tysięcy złotych, lecz milionów, a takiej inwestycji nie da się zrealizować bez dofinansowania zewnętrznego. - W pierwszej kolejności wykonujemy te zadania, na które mamy szanse je otrzymać – tłumaczy wiceburmistrz.
Wygląda więc na to, że wobec braku porozumienia obu samorządów mieszkańcy będą nadal narażeni na zimne prysznice. Wiceburmistrz obiecuje, że miasto jest w stanie wykonać drobne naprawy nawierzchni. - Temat nie zostanie załatwiony, dopóki nie wybudujemy tam kanalizacji – zastrzega.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
