Czy fundator parku przy Szkole Podstawowej nr 3 Richard Anders doczeka się w końcu choćby upamiętniającej go tablicy? Postuluje to radny Rafał Kiersikowski, powołując się na płynące do niego w tej sprawie głosy mieszkańców.

Upamiętnijmy fundatora parku
Podjęta kilkanaście lat temu inicjatywa upamiętnienia Richarda Andersa zakończyła się fiaskiem. Na zdjęciu ówczesny szef Stowarzyszenia „Heimat” Edmund Kuciński z tablicą, która miała stanąć w parku przy ul. Skłodowskiej – Curie

Richard Anders to zasłużony dla Szczytna fabrykant z początku XX wieku. Był fundatorem parku przy dzisiejszej Szkole Podstawowej nr 3. Zasłynął m.in. tym, że sprowadził do niego wiele rzadkich gatunków drzew i krzewów. Dziś w mieście próżno szukać jakichkolwiek śladów po zaangażowanym w życie lokalnej społeczności przedsiębiorcy. To jednak może się zmienić. Radny Rafał Kiersikowski postuluje, aby w parku ustawić przynajmniej tablicę upamiętniającą jego fundatora.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Jak mówi, z prośbą o to zwróciło się do niego kilkoro mieszkańców. - Daj Boże naszemu miastu takiego przedsiębiorcę, który funduje park – mówi Kiersikowski, sugerując, że być może należałoby też rozważyć przyznanie Andersowi honorowego obywatelstwa Szczytna. Pomysł popiera burmistrz Krzysztof Mańkowski, proponując, aby teraz sprawą zajęły się komisje rady.

Sekretarz miasta Lucjan Wołos przypomina jednak, że podjęta kilkanaście lat temu inicjatywa upamiętnienia fabrykanta zakończyła się fiaskiem. Wątpliwości w tej sprawie miała część radnych, a do tego negatywną opinię wydała Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Swoje stanowisko uzasadniała tym, że fabryki należące do syna Richarda Andersa (on sam zmarł na początku lat 30. XX w.) prowadziły produkcję na potrzeby wojenne III Rzeszy, wykorzystując w tym celu robotników przymusowych. W efekcie doszło do skandalu, bo kiedy do Szczytna przyjechali potomkowie przedsiębiorcy, by postawić w parku przygotowaną już tablicę, dopiero na miejscu zostali poinformowani, że do tego nie dojdzie. - Opinia Rady była krzywdząca i nieprawdziwa, bo przecież wszystkie fabryki w Niemczech kierowały swoją produkcję na potrzeby wojny, a z relacji świadków wynika, że Anders bardzo dobrze traktował robotników i wielu z nich ocalił życie – podkreśla sekretarz Wołos. Podobne stanowiska na łamach „Kurka” prezentowali także historycy z Uniwersytetu Warmińsko – Mazurskiego.

(ew){/akeebasubs}