Bogusława Ruszczyk z Leśnego Dworu nie przypuszczała, że jej codzienny bieg po lesie będzie miał taki finał. Przy drodze w kierunku Strugi zauważyła plastikowy worek, w którym, jak się okazało, znajdował się skrępowany powrozem pies. Kobieta uratowała go w ostatniej chwili. – Ktoś, kto to zrobił, musi być prawdziwym zwyrodnialcem – mówi pani Bogusława.
COŚ MNIE TKNĘŁO
W środę 21 lutego około południa Bogusława Ruszczyk z Leśnego Dworu wybrała się, jak niemal każdego dnia, na bieganie. Wyruszyła swoją ulubioną trasą w kierunku Strugi. Będąc na rozwidleniu leśnych dróg, jeszcze przed przejazdem kolejowym, zauważyła przy asfalcie duży, plastikowy worek po nawozach rolniczych związany powrozem. – Od razu coś mnie tknęło, bo się poruszył – relacjonuje pani Bogusława. Nie wiedząc, co jest w środku, zaczęła odwiązywać powróz. Po chwili jej oczom ukazał się nieduży, brązowy kundelek.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Uratowany przez nią psiak przebywa obecnie w schronisku na kwarantannie. Z naszych informacji wynika, że ma się dobrze.
BEZKARNI OPRAWCY
To już kolejny w ostatnim czasie przykład znęcania się nad zwierzętami. W grudniu w Rudce na terenie jednej z posesji wolontariusze TOZ i policja znaleźli zagłodzonego na śmierć psa w prowizorycznej budzie. Drugi, skrajnie niedożywiony, został zabrany oprawcy niemal w ostatniej chwili. W maju ubiegłego roku jeden z mieszkańców Występu zapłacił koledze 10 zł, aby ten zabił łopatą jego psa. Mężczyzna tłumaczył, że zwierzę stało się agresywne i dlatego musiał się go pozbyć. Obaj sprawcy byli pijani. Sąd Rejonowy w Szczytnie skazał ich na kary 8 i 10 miesięcy bezwzględnego więzienia, jednak złożyli apelację. Sąd Okręgowy w Olsztynie znacząco złagodził im wyroki. Teraz obaj odsiedzą tylko po miesiącu, a przez kolejne pół roku mają wykonywać prace społeczne. Sędzia, uzasadniając zmianę wyroku, wskazał na inną kwalifikację czynu. Wcześniej sprawcy zostali oskarżeni o działanie ze szczególnym okrucieństwem, a jego zdaniem działanie zabójców psa nie nosiło znamion takiego czynu. – Zastanawiam się, co w takim razie należałoby zakw alifikować jako szczególne okrucieństwo, jeśli nie zabicie łopatą – komentuje wyrok wolontariuszka TOZ Sylwia Warczak – Gołaś. – Takie wyroki dają sprawcom poczucie bezkarności i oznaczają przyzwolenie dla ewentualnych naśladowców – dodaje.
(ew){/akeebasubs}
