W parku na ul. Pasymskiej miały się odbyć zawody w jeździe na deskorolkach i rowerach BMX. Wydarzenie, na które czekało wielu młodych mieszkańców Szczytna i nie tylko, nie doszło jednak do skutku. Organizatorzy winą za to obarczają władze miasta. – Urząd ciągle rzucał nam kłody pod nogi – mówi Patryk Szymański, organizator imprezy.

Urząd rzucał nam kłody pod nogi
Impreza, na którą czekało wielu młodych mieszkańców Szczytna i nie tylko, najprawdopodobniej odbędzie się w innym mieście

ODWOŁANA IMPREZA

„Skate Jam Session” – taką nazwę nosiła impreza, która miała się odbyć w parku przy ul. Pasymskiej w sobotę 18 sierpnia. Program adresowanego do młodzieży wydarzenia obejmował zawody w jeździe na deskorolkach i rowerach BMX. Organizacji podjęła się grupa młodych ludzi związanych ze Skate Academy Szczytno pod wodzą Patryka Szymańskiego. Zdołali pozyskać sponsorów, dzięki czemu przewidywana pula nagród dla uczestników sięgnęła 5 tys. złotych. Organizatorzy liczyli, że w zawodach weźmie udział kilkadziesiąt osób, nie tylko mieszkańców Szczytna czy powiatu, ale różnych zakątków kraju, w tym m.in. Lublina. Na niespełna trzy dni przed rozpoczęciem impreza została jednak odwołana.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  W wydanym oświadczeniu, odczytanym w parku na ul. Pasymskiej, Patryk Szymański tłumaczył, że powodem jest brak zgody ze strony miasta. Urząd miał się przy tym powoływać na względy bezpieczeństwa oraz konieczność opłacenia przez organizatorów dzierżawy terenu, na którym zaplanowano zawody. Oświadczenie organizatorów zostało opublikowane również na Facebooku. Informacja wywołała falę komentarzy, w większości niepozostawiających suchej nitki na władzach miasta. Internauci zarzucają im, że duszą w zarodku wszelkie oddolne inicjatywy i zniechęcają młodzież do działania. Pojawiły się również sugestie, że postępowanie urzędu miało związek z tragicznym wypadkiem w lunaparku podczas Dni i Nocy Szczytna, kiedy w wyniku awarii karuzeli zginął 9-latek.

URZĄD: DALIŚMY ZGODĘ

Burmistrz Danuta Górska oraz podlegli jej urzędnicy zapewniają jednak, że ... wydali zgodę na zawody. Pismo takiej treści skierowali do organizatorów w czwartek 16 sierpnia. Informują w nim, że muszą oni jedynie uiścić kwotę 26 zł czynszu dzierżawnego za teren administrowany przez MOS. – Już dwa tygodnie wcześniej podczas spotkania informowaliśmy ich, że na takich warunkach udostępnimy teren – mówi Robert Dobroński, naczelnik wydziału edukacji, nie kryjąc zaskoczenia kierowanymi pod adresem urzędu zarzutami.

PRZECIĄGANIE W CZASIE

Organizatorzy „Skate Jam Session” - Dawid Archacki (z lewej) i Patryk Szymański - nie kryją rozczarowania działaniami szczycieńskich urzędników

Patryk Szymański przedstawia jednak inną wersję zdarzeń. – Urząd od początku rzucał nam kłody pod nogi – mówi. Według niego podlegli burmistrz urzędnicy robili wszystko, aby wszelkie formalności przeciągnąć w czasie. Świadczyć o tym ma to, że pierwsze pismo w sprawie zamiaru zorganizowania imprezy wystosował do szczycieńskiego ratusza już 10 maja, prosząc miasto o patronat i współorganizację wydarzenia. Zamiast pisemnej odpowiedzi, otrzymał jedynie telefon, że ma znaleźć stowarzyszenie, które formalnie przejmie organizację imprezy. – Zapewniano nas, że jeśli spełnimy ten wymóg, to otrzymamy zgodę – relacjonuje. W międzyczasie udało mu się uzyskać na korzystnych warunkach ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków. Po znalezieniu stowarzyszenia skierował do urzędu kolejne pismo z informacją o spełnieniu stawianych przez miasto warunków. Po nim, 8 sierpnia odbyło się spotkanie z delegowanymi przez burmistrz urzędnikami oraz pracownikiem MOS-u. – W trakcie tej rozmowy usłyszałem, że nasza impreza jest zbyt niebezpieczna i musimy jeszcze załatwić ubezpieczenie OC – mówi Patryk Szymański. Ponadto padło żądanie usunięcia z plakatów logo miasta jako współorganizatora. Okazało się też, że organizatorzy muszą zapłacić za wydzierżawienie terenu. – Początkowo była mowa o kwocie 250 złotych. Padła co prawda deklaracja, że może to być dużo mniej, ale nie mogą mi tego obiecać – mówi organizator. Przyznaje, że warunki te, postawione na nieco tydzień przed imprezą, były trudne do spełnienia, głównie ze względów finansowych. – Taki strzał gotówkowy tuż przed wydarzeniem był zabijający – mówi. Dodaje, że gdyby wiedział o tym wszystkim wcześniej, to pewnie zdołałby pozyskać więcej sponsorów. Niemal do samego końca nie miał też pewności, czy miasto wyda zgodę. Dlatego 15 sierpnia wieczorem wystosował oświadczenie, że impreza w Szczytnie się nie odbędzie. – Nie chciałem dopuścić do sytuacji, kiedy ludzie z odległych stron kraju po przejechaniu wielu kilometrów dopiero na miejscu dowiadują się, że zawodów nie będzie – tłumaczy. Pisemna zgoda z miasta przyszła dopiero następnego dnia.

Zapowiada, że impreza dojdzie do skutku, ale już nie w Szczytnie. – Zgłosiło się do nas jedno z miast w naszym województwie, które zadeklarowało nam pomoc w organizacji – informuje Patryk Szymański, nie zdradzając na razie, o które miasto chodzi. Zawody zaplanowano na 22 września. – Wielka szkoda, że Szczytno tak traktuje młodych ludzi, którzy chcą zrobić coś pozytywnego – ubolewa.

Z POLITYKĄ W TLE

W tle całej sprawy mogą być zbliżające się wybory. Stowarzyszeniem, które miało współorganizować imprezę, było „Wszystko dla Szczytna”. Wywodzący się z niego Rafał Wilczek jest kandydatem na burmistrza i konkurentem Danuty Górskiej. Sam Patryk Szymański także kandyduje z ramienia tego ugrupowania na radnego. Zaznacza jednak, że decyzję o tym podjął już po wydaniu oświadczenia o odwołaniu wydarzenia. Podkreśla, że kiedy Wilczek był naczelnikiem wydziału promocji w szczycieńskim urzędzie, to współpraca z nim przy organizacji podobnych imprez układała się bez zarzutu. – Nam nie chodziło o jakiekolwiek związki z polityką. Chcieliśmy tylko o zorganizować coś dla młodzieży – zapewnia Patryk Szymański.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}