Właściciel firmy transportowej z Szuci na swoim placu w Jedwabnie usypał olbrzymią hałdę materiału do budowy dróg, a ostatnio na innej działce prowadzi prace ziemne. Jego działania nie podobają się części mieszkańców. Władze gminy są jednak bezradne.
WIELKA GÓRA
Blisko rok temu na terenie dawnego placu GS na ul. Olsztyńskiej w Jedwabnie pojawiła się olbrzymia hałda materiału do budowy dróg. Widok ten od miesięcy intryguje zarówno miejscowych, jak i przyjezdnych. Część mieszkańców ma również obawy związane z bezpieczeństwem. Hałda nie jest bowiem należycie ogrodzona, co powoduje, że dostęp do niej mogą mieć np. dzieci, a wtedy o wypadek byłoby nietrudno. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
WYKOPY NA DZIAŁCE
To nie koniec kontrowersji związanych z działaniami lokalnego przedsiębiorcy. Od pewnego czasu, na należącej do niego innej działce, na ul. 1 Maja w Jedwabnie, prowadzone są prace ziemne. Okolicznym mieszkańcom nie podoba się wzmożony ruch oraz to, że ciężkie samochody niszczą gruntową drogę gminną wiodącą na teren przedsiębiorcy. Swoje uwagi przekazali wójtowi Sławomirowi Ambroziakowi podczas spotkania poświęconego temu problemowi. Wątpliwości sąsiadów właściciela działki budzi to, czy ma on wszystkie wymagane przez przepisy o ochronie środowiska pozwolenia na wykopy. Podejrzewają, że wydobywa tam torf, a na takie działanie musiałby mieć specjalną zgodę.
BEZRADNA GMINA
Władze gminy wobec działań przedsiębiorcy są bezradne. - Analizowaliśmy tę sprawę pod kątem prawnym. Gmina nie ma kompetencji do podejmowania rozstrzygnięć w kwestiach dotyczących kopalin na prywatnej własności. W celu wyjaśnienia sprawy wystąpiono do instytucji zajmujących się sprawami ochrony środowiska oraz wydobywania kopalin – mówi Sekretarz Gminy w Jedwabnie Jolanta Drężek. Dodaje, że w ich gestii, a nie gminy jest zbadanie legalności wykopów.
NIE POSŁUCHA URZĘDU
Z kolei przedsiębiorca w rozmowie z „Kurkiem” wyjaśnia, że na ul. 1 Maja dokonuje wymiany gruntu i jego utwardzenia, a nie wydobywania torfu. Dziwi się, że komuś może to przeszkadzać. Zwraca uwagę, że nie tylko jego pojazdy poruszają się po drodze wiodącej na posesję, ale też ciężkie pojazdy gminne zmierzające do pobliskiej oczyszczalni. - Na wymianę gruntu nie potrzebuję żadnych zezwoleń – mówi przedsiębiorca. Skargi mieszkańców uważa za nieuzasadnione. - Kierują je ludzie, którzy nie wiedzą, skąd się biorą pieniądze – słyszymy. Zdradza też, że gmina zwróciła się do niego z pismem, aby naprawił drogę, ale nie zamierza spełnić tego postulatu. - Od tego są oni, a nie ja. Płacę podatki i to ich obowiązkiem jest utrzymanie dróg w należytym stanie – przekonuje. Zapowiada, że nie ogrodzi też hałdy na ul. Olsztyńskiej. Zatroskanym o bezpieczeństwo dzieci rodzicom radzi, aby lepiej ich pilnowali.
(ew){/akeebasubs}
