Proces Janusza Pabicha, byłego wójta gminy Świętajno, którego prokuratura oskarżyła o naruszenie jednego z artykułów Kodeksu wyborczego, został utajniony. Tak postanowił sędzia Przemysław Palka, uznając, że jawność postępowania mogłaby … naruszyć ważny interes prywatny oskarżonego. - Trudno bronić tej decyzji sądu ze względu na charakter sprawy, która dotyczy kampanii wyborczej. Opinia publiczna ma prawo rozliczać lokalnego polityka z jego działalności – komentuje Bartosz Wilk, członek zarządu i ekspert prawny Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska.

Utajniony proces ekswójta
Prokuratura oskarżyła Janusza Pabicha o naruszenie jednego z artykułów Kodeksu wyborczego

ROZPRAWY W TAJEMNICY

Były wójt gminy Świętajno i kandydat na wójta w ubiegłorocznych wyborach Janusz Pabich jest oskarżony o złamanie artykułu 501 Kodeksu wyborczego. Chodzi o to, że podczas kampanii samorządowej na portalu społecznościowym zorganizował konkurs, w którym nagrodą był rower. Jego wartość miała być wyższa niż przedmiotów zwyczajowo używanych w celach promocyjnych i reklamowych. Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Pabicha złożyło już 4 października ubiegłego roku Krajowe Biuro Wyborcze Delegatura w Olsztynie. Prokuratura Rejonowa w Szczytnie pod koniec stycznia 2019 r. skierowała do sądu akt oskarżenia. Wiosną odbyły się dwie rozprawy, ale proces trzeba było rozpocząć od nowa z powodu zmiany sędziego prowadzącego.

Sprawa ruszyła ponownie 13 sierpnia. W trakcie rozprawy pełnomocniczka byłego wójta złożyła wniosek o wyłączenie jawności procesu. Argumentowała go nierzetelnymi, jej zdaniem, materiałami prasowymi opisującymi sprawę. Jako dowód przedłożyła kopię artykułu opublikowanego przez jedną z gazet.

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{akeebasubs *Sędzia Przemysław Palka, przy biernej postawie delegowanego z Prokuratury Rejonowej Olsztyn – Północ prokuratora, przychylił się do wniosku. Teraz proces Pabicha odbywa się bez udziału publiczności, w tym także mediów. - Podstawą decyzji sądu był artykuł 360 paragraf 1, punkt „d” Kodeksu postępowania karnego, który mówi o naruszeniu ważnego interesu prywatnego oskarżonego – informuje wiceprezes Sądu Rejonowego w Szczytnie Jowita Sikorska.

SĘDZIA BEZ POPARCIA ŚRODOWISKA ...

Sędzia Przemysław Palka w szczycieńskim Sądzie Rejonowym orzeka od niedawna. Dopiero w czerwcu tego roku otrzymał z rąk prezydenta Andrzeja Dudy akt powołania. Wcześniej poparcia na to stanowisko udzieliła mu nowa Krajowa Rada Sądownictwa, przedkładając głowie państwa stosowny wniosek.

Przemysław Palka, pracownik naukowo – dydaktyczny i doktor habilitowany nauk prawnych, nie był jedynym kandydatem na stanowisko sędziego Sądu Rejonowego w Szczytnie. Jego kontrkandydatką była pochodząca z Grajewa adwokatka Paulina Długokęcka. W ramach procedury związanej z wyborem kandydata, KRS zasięgnęła opinii Kolegium Sądu Okręgowego w Olsztynie oraz Zgromadzenia Przedstawicieli Sędziów okręgu Sądu Okręgowego w Olsztynie. Okazuje się, że oba te gremia zdecydowanie poparły Paulinę Długokęcką. W głosowaniu Kolegium SO uzyskała 9 głosów „za”, przy braku przeciwnych i 3 wstrzymujących. Przemysław Palka natomiast nie otrzymał ani jednego głosu poparcia, 10 było mu przeciwnych i 2 wstrzymujące. Z kolei na posiedzeniu Zgromadzenia Przedstawicieli Sędziów okręgu SO w Olsztynie na Długokęcką oddano 63 głosy, 7 było przeciwnych, 3 wstrzymujące i 10 nieoddanych. Palka otrzymał tylko 2 głosy „za”, aż 62 „przeciw”, 9 wstrzymujących i 10 nieoddanych.

Pomimo tego KRS uznała go za lepszego kandydata i rekomendowała prezydentowi. Zdaniem Rady brak poparcia obu gremiów nie znajduje odzwierciedlenia w jego kwalifikacjach oraz pozostałym materiale zgromadzonym w toku postępowania konkursowego. Z tego też względu kryterium to nie mogło okazać się decydującym - czytamy w uchwale KRS.

… ZA TO Z POPARCIEM PODWŁADNEGO

Czy utajnianie rozpraw osób z lokalnego „świecznika” stanie się teraz w szczycieńskim sądzie powszechną praktyką?

Podczas posiedzenia Rady na początku stycznia tego roku Palka otrzymał 14 głosów „za”, zero „przeciw” i 2 wstrzymujące. Z kolei jego kontrkandydatkę poparła tylko jedna osoba, nikt nie był przeciw, a 15 się wstrzymało.

Głosowanie członków KRS wzbudziło jednak kontrowersje natury etycznej. Okazało się bowiem, że kandydaturę Przemysława Palki poparł zasiadający w Radzie Maciej Nawacki, były sędzia SR w Szczytnie, obecnie prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie. Jak ustalili dziennikarze portalu onet.pl, w chwili głosowania Nawacki był adiunktem w Katedrze Prawnej Ochrony Państwa na Uniwersytecie Warmińsko – Mazurskim w Olsztynie, a więc podwładnym Palki, sprawującym funkcję jej kierownika.

Wątpliwości towarzyszą również procedurze wyboru Macieja Nawackiego do KRS. Poparcie jego kandydatury wycofało bowiem pięciu sędziów. W związku z tym zaczęły się pojawiać pytania dotyczące nie tylko ważności procedury, w której wyłoniono skład obecnej Rady, ale także tego, czy podejmowane przez nią uchwały, w tym również dotyczące nominacji sędziowskich, są zgodne z prawem.

Ewa Kułakowska

 GDZIE TU PRYWATNY INTERES?

Bartosz Wilk, ekspert prawny Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska: - Jawność procesu sądowego jest kluczowa

O komentarz do postanowienia sędziego Palki poprosiliśmy Bartosza Wilka, członka zarządu i eksperta prawnego Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska, organizacji stojącej na straży prawa do dostępu do informacji. - Trudno bronić tej decyzji sądu ze względu na charakter sprawy, która dotyczy kampanii wyborczej. Opinia publiczna ma prawo rozliczać lokalnego polityka z jego działalności – mówi Bartosz Wilk. Dodaje, że nie sposób dopatrzeć się tu „interesu prywatnego” oskarżonego. - W takich przypadkach jawność procesu sądowego jest kluczowa. Były wójt musi się liczyć z tym, że jego wizerunek może ucierpieć – uważa nasz rozmówca. Według Bartosza Wilka, ograniczanie dziennikarzom, a tym samym opinii publicznej dostępu do informacji niestety nie należy do rzadkości. Najwięcej sygnałów napływających do Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska dotyczy nagrywania rozpraw.

- Sędziowie, widząc mikrofon dużej stacji telewizyjnej, takiej jak TVN24 czy Polsat, nie robią problemów. Znacznie gorzej traktują za to mniejsze, lokalne media. Wtedy od razu padają pytania o legitymację dziennikarską czy upoważnienia – dzieli się swoimi obserwacjami Bartosz Wilk, który jest także dziennikarzem i publicystą „Gazety Goleniowskiej”.{/akeebasubs}