W minionym tygodniu zainaugurowane zostały oficjalnie miejskie obchody Roku Klenczona.

Nie była to jedynie zaznaczona innym kolorem data w kalendarzu, za co miejskie władze i komitet organizacyjny należy pochwalić. To, że w Szczytnie w środę 7 kwietnia działo się coś szczególnego, widzieli na pewno przejeżdżający i przechadzający się przez miasto. Złożono wieńce pod pomnikiem Krzysztofa Klenczona znajdującym się przed MDK-iem oraz na grobie artysty na szczycieńskim cmentarzu (fot. 1). W samo południe na placu Juranda i w miejskich instytucjach oddano hołd znanemu muzykowi, wysłuchując jego „Białego krzyża”. W godzinach popołudniowych można było włączyć koncert on-line, a wieczorem ratuszowe ściany zamieniły się w ekran, na którym wyświetlono pokaz laserowy. W wielu placówkach przygotowane zostały specjalne wystawki czy gazetki poświęcone liderowi „Czerwonych Gitar” i „Trzech Koron”.
Rok Klenczona zachęca do podejmowania dodatkowych inicjatyw związanych z poznawaniem twórczości i osoby artysty. Na pomysł zorganizowania szkolnego konkursu poświęconego muzykowi mieszkającemu przez lata w Szczytnie wpadły dwie panie pracujące w Szkole Podstawowej z OI nr 2 – Judyta Mazur i Monika Adamkowska. Od słów przeszły do czynu, a w całość zaangażowano praktycznie całą szkolną społeczność. W komisjach konkursowych znalazły się także osoby niepracujące w „Dwójce”.

Uczestnicy „Mam Talent 2021 – Śladami Krzysztofa Klenczona” mieli odpowiednio dużo czasu, by przygotować swoje prace. Wyniki ogłoszono w przeddzień inauguracji Roku Klenczona. Rywalizacja toczyła się w kilku kategoriach: plastycznej, fotograficznej, historyczno-naukowej i oczywiście muzycznej. Uczniowie wykonali całe mnóstwo prac plastycznych inspirowanych utworami Klenczona i jego osobą (fot.2), przygotowali zdjęcia miejsc związanych z artystą. 11-letni Alan nakręcił profesjonalny filmik - przewodnik po klenczonowskich śladach w Szczytnie (fot. 3), a całość materiału okrasił ciekawym wywiadem on-line z Hanną Klenczon, siostrą artysty. Krzysztof Klenczon to jednak przede wszystkim muzyka i niebanalne teksty piosenek. Uczniowie nadesłali aż 150 filmików z utworami muzyka związanego z naszym miastem. Czteroosobowa komisja odsłuchała całego mnóstwa wykonań – od aranżacji solowych poprzez duety aż po występy w większych grupach, z towarzyszeniem instrumentów (fot. 4). Ostatecznie w tej kategorii przyznano 6 równorzędnych nagród. O godzinie 12 w środę 7 kwietnia wysłuchano podczas zajęć „Białego krzyża” w wykonaniu pierwszoklasistki Zosi. - Jestem zaskoczony umiejętnościami dzieci. Materiały były bardzo urozmaicone – komentuje wicedyrektor placówki Arkadiusz Mamiński, zasiadający w jury muzycznym.
Z wyróżnionymi pracami w poszczególnych kategoriach można się zapoznać na stronie internetowej placówki.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
KOLEJOWA ROCZNICA
Już za dwa tygodnie mija zupełnie inna okrągła rocznica. Pewnie nikt o niej by nie pamiętał, gdyby nie pewna tabliczka informacyjna pod znakiem znajdującym się przy drodze ze Szczytna do Witówka (fot. 5). Pisaliśmy o niej już parę lat temu, wierząc, że zostanie zlikwidowana. Budziła ona czujność kierowców w roku 2011, gdy na nieużywane przez dłuższy czas tory (połączenia do Ostrołęki i Nidzicy zlikwidowano) powróciły pociągi. Teraz pociągi osobowe docierają na lotnisko w Szymanach (ostatnio z powodu pandemii rzadziej) i chyba już nie jest sensacją, że po torach coś przejeżdża.
ŚCIEŻKA CZEKA NA DOKOŃCZENIE

Zmiany klimatyczne, o których mówi się od lat, postępują, ale trwający miesiąc nie zmienia swojego charakteru od dekad, czyli jest kwietniem-pletniem. Tuż po Wielkanocy pojawiły się akcenty zimowe, ale w minioną niedzielę od godzin południowych mieliśmy już prawie lato. To okazja, by wybrać się np. na rower. Miłośnicy dwóch kółek ostrzą już sobie zęby na przedłużenie trasy rowerowej, którą pod koniec 2019 r. dociągnięto kawałek za stacyjkę w Ochódnie. Szlak będzie poprowadzony przez tereny gminy Dźwierzuty, aż do granic powiatu, czyli jeszcze prawie 23 km dalej. Teoretycznie większość trasy jest już przejezdna, ale pokonywanie kolejnych kilometrów wiąże się z pewnym ryzykiem. Przede wszystkim nie ma jeszcze masy bitumicznej, która ma być położona na szerokości 2 metrów – a więc dalsza część szlaku będzie węższa o metr od istniejącego odcinka. Wyremontowano już częściowo mostki, często kamienne, jak ten na fot. 6 (w Nowych Kiejkutach). Nie zawsze jednak da się na razie po nich przejechać (fot.7). Jazdę utrudniają także tu i ówdzie kamienie o ostrych krawędziach, pozostałość po leżącej pod torami podsypce. Szlak jest także urwany kawałek za Nowymi Kiejkutami, a konkretnie tam, gdzie jeszcze parę lat temu mieliśmy drogowy most nad kolejowym wąwozem. Most przy okazji przebudowy drogi wyburzono i wykonano nieco dalej nasyp, w który wbija się pozostałość po torowisku.

Jak sobie z tym poradzono? Paręset metrów przed nasypem (zaznaczonym strzałką) ścieżka rowerowa ma dość stromo odbijać w prawo (fot. 8). Jej ciąg dalszy będzie pociągnięty już po drugiej stronie drogi wojewódzkiej (fot. 9). To kolejne miejsce na szlaku, które nie będzie krzyżowało się z szosą w sposób bezkolizyjny – przypomnijmy, że w miejscu przecięcia się z DK 58 ustawiono barierki, mające przypomnieć rowerzystom, że jednoślad trzeba przez drogę przeprowadzić, a nie po niej przejechać.
Nowy odcinek ścieżki, kończący się w okolicach Popowej Woli, według planów powinien być oddany do użytku za parę miesięcy - piszemy o tym w innym miejscu.
MIASTO CZĘŚCIOWO WYPUCOWANE

Dwa razy pisaliśmy o tym, że na szczycieńskich ulicach jest po prostu brudno, ale w ostatnich dniach zaczęło robić się trochę czyściej. Za utrzymanie porządku na większości odcinków odpowiedzialny jest szczycieński Zakład Gospodarki Komunalnej, który na swoim Facebooku chwali się (żali?): Do sprzątnięcia po zimie mamy prawie 200 000 metrów kwadratowych ulic i chodników, które znajdują się w naszym utrzymaniu (jest to powierzchnia odpowiadająca ok. 30 pełnowymiarowym boiskom piłkarskim). Pod koniec minionego tygodnia czyszczono (fot. 10) sprzętem mechanicznym (także wieczorem) ważniejsze ulice miasta. Niekiedy towarzyszyło temu wzbijanie tumanów kurzu. Efekt? Błoto i piach, poza jakimiś resztkami, poznikały, ale odnosimy wrażenie, że obracającym się szczotkom towarzyszyła na niektórych odcinkach nie tylko woda. Zwrócili na to uwagę także nasi Czytelnicy. Na krawężnikach i w ich bezpośrednim sąsiedztwie po paru dniach mieliśmy wciąż całą masę śladów w panterkowym wzorze (fot. 11). Przypomina to obrazki z ulicy Odrodzenia na krótko po opuszczeniu jej przez fastfoodowe pojazdy stojące tam w lipcowe Dni i Noce.
Tekst i foto (w większości):
G.P.J.P.{/akeebasubs}
