W Polsce kremacje stanowią już połowę pochówków. W powiecie szczycieńskim ich liczba jeszcze tego pułapu nie osiągnęła, ale trend jest ciągle rosnący. Nie bez powodu na nowo wybudowanym cmentarzu komunalnym w Lipowej Górze Zachodniej powstały kolumbaria z 64 miejscami.
NOWY CMENTARZ
W Lipowej Górze Zachodniej dobiega końca pierwszy etap budowy nowego cmentarza komunalnego. Inwestycja kosztowała 5 mln zł, z czego 84% stanowiło dofinansowanie z rządowego programu Polski Ład. Na rozległym terenie powstał budynek administracyjny dla pracowników z zapleczem socjalnym, szatniami oraz pomieszczeniem na narzędzia. W obiekcie tym mieszczą się także ogólnodostępne toalety dla osób, które w przyszłości będą odwiedzać groby bliskich. Trwa jeszcze budowa parkingu zlokalizowanego przy budynku administracyjnym. Łącznie na nowym cmentarzu przewidziano 3109 miejsc, z czego 64 w specjalnie wybudowanych kolumbariach.
MIEJSCA STARCZY NA DŁUŻEJ
Jeszcze do niedawna wydało się, że utworzenie nekropolii jest pilną inwestycją. Okazuje się jednak, że tradycyjne pochówki rozpoczną się tu nieprędko. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Miasto posiada tyle terenu w Lipowej Górze Zachodniej, że wystarczy go na drugie tyle miejsc, ile zaplanowano w pierwszym etapie budowy. Gotowa jest także dokumentacja inwestycji.
PROBLEMATYCZNY DOJAZD
Problemem pozostaje jednak dojazd do nowego cmentarza, na co zwraca uwagę radny Paweł Malec. Nowa nekropolia znajduje się w znacznym oddaleniu od miasta, niemal przed samymi Romanami, przy ruchliwej drodze wojewódzkiej. Wędrówka tędy ze Szczytna poboczem, porą jesienną, byłaby bardzo niebezpieczna. Radny przypomina o planach budowy ścieżki pieszo – rowerowej do Roman. - Co dalej z tą inwestycją? - pyta. Okazuje się, że sprawa jest aktualna, ale Zarząd Dróg Wojewódzkich już dwa razy unieważniał przetarg na realizację zadania, bo przedstawione przez wykonawców ceny przewyższały znacząco kwotę przewidzianą na ten cel. Poprawy wymaga także gminny, gruntowy odcinek drogi prowadzący od drogi wojewódzkiej do samego cmentarza.
ROSNĄCY TREND
Alina Kobiałek, właścicielka Zakładu Pogrzebowego „Orkus” w Szczytnie także jest zdania, że odległość może stanowić duży problem, zwłaszcza dla osób starszych chcących odwiedzić swoich bliskich na nowej nekropolii. Podobnie jednak jak dyrektor ZGK przewiduje, że dotychczasowy cmentarz posłuży dłużej niż jeszcze niedawno zakładano, a to za sprawą rosnącej liczby kremacji. - Ponad dwadzieścia lat temu, kiedy zaczynałam prowadzić mój zakład, tego typu pochówki zdarzały się sporadycznie. To był temat tabu. Miałam nawet kłopot z załatwieniem urny, nie wiedziałam, jak organizować takie pochówki – wspomina pani Alina. Dziś, jak szacuje, kremacje stanowią już ok. 1/3 wszystkich obsługiwanych przez jej firmę pogrzebów. - Trend jest stale rosnący – zauważa nasza rozmówczyni. Jej zdaniem na popularność tej formy pochówków duży wpływ miała pandemia. Wtedy więcej osób decydowało się na kremacje bliskich z uwagi na obowiązujące normy sanitarne związane z tradycyjnymi pogrzebami. Jak zauważa, pochówek w urnie to także oszczędność miejsca na cmentarzu. - Nie trzeba wtedy przecież budować wielkiego pomnika – mówi. Czy zdarza się, że doradza klientom tę formę pochówku? - Nie robię tego, bo wychodzę z założenia, że to musi wyjść od konkretnej osoby. W tym przypadku liczy się wola rodziny zmarłego – odpowiada pani Alina, zauważając, że są i tacy, których w żaden sposób nie da się przekonać do kremacji bliskiej osoby.
Według niej, koszty tradycyjnego pogrzebu i pochówku w urnie, są do siebie zbliżone. - Wszystko zależy od tego, czego życzy sobie rodzina – mówi pani Alina. Najtańsza urna kosztuje ok. 400 zł, a najdroższa osiąga cenę nawet 2,5 tys. złotych. Dla porównania, najtańsza trumna to wydatek rzędu ok. 1500 złotych. Najbliższe Szczytnu krematorium, z którego usług korzysta Zakład Pogrzebowy „Orkus” znajduje się w Przasnyszu.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
