Rozmowa z dyrektor Beatą Kostrzewą

W szpitalu brakuje już miejsc
Na oddziałach wewnętrznym i chirurgicznym nie ma wolnych miejsc. Z kolei w szpitalu tymczasowym do pełnego obłożenia też już brakuje niewiele

- Jak obecnie wygląda sytuacja w szpitalu tymczasowym?

- Dziś rano (piątek, 12 marca – red.) mieliśmy 59 pacjentów, z czego 21 jest pod respiratorami. Oba piętra są zajęte. Zostało już tylko 11 wolnych łóżek. To miejsca respiratorowe, dla osób z najcięższym przebiegiem COVID-19. Ponieważ stan już przyjętych pacjentów może się pogorszyć, więc nie przyjmujemy nikogo do leczenia zachowawczego.

- Skąd głównie są pacjenci?

- Generalnie z terenu całego województwa, od Elbląga po Ełk. Dużo jest osób z Olsztyna.

- Czy wystarcza wam personelu?{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

- Na tę chwilę tak. Udało się nam wreszcie zbudować zespoły, o jakie od samego początku nam chodziło. Tak je kompletujemy, aby składały się z ludzi, którzy lubią ze sobą pracować i się znają.

Beata Kostrzewa: - Wystarczy pójść do któregoś ze szczycieńskich marketów i zobaczyć, jak wygląda przestrzeganie reżimu sanitarnego

- Ile osób pracuje w jednym takim zespole?

Teraz, przy tak dużej liczbie pacjentów OIOM-owych, zespół, który wchodzi tylko na część anestezjologiczną, liczy dziewięć osób. Generalnie na dyżurze jest 5 lekarzy. Do tego dochodzą jeszcze opiekunki i salowe.

- Czy cała kadra szpitala została już zaszczepiona?

- W większości tak. Są jednak nowe osoby, które zostały do nas skierowane przez urząd pracy i je musimy jeszcze zaszczepić. Myślę, że do przyszłego tygodnia to ogarniemy.

- Czy po szczepieniach dostrzega pani spadek liczby zachorowań wśród personelu?

- Rzeczywiście jest ich zdecydowanie mniej. Jeśli zdarzają się zachorowania, to wśród nowych ludzi, jeszcze niezaszczepionych, którzy zakazili się w swoich środowiskach rodzinnych.

- Mówi się, że podczas trzeciej fali pandemii zmienia się wiek pacjentów. Do szpitala trafiają podobno coraz młodsi.

- Obserwujemy, że seniorzy teraz chorują mniej. Częściej za to trafiają do nas osoby w wieku 40 – 50 lat. Zazwyczaj w ich przypadkach przebieg choroby jest bardzo ciężki.

- Z czego to może wynikać?

- Ludzie za bardzo sobie pofolgowali. Wydaje im się, że już się oswoili z tym wirusem i w związku z tym mniej na siebie uważają. Wystarczy pójść do któregoś ze szczycieńskich marketów i zobaczyć, jak wygląda przestrzeganie reżimu sanitarnego. Poza tym ludzie się goszczą, odwiedzają, przyjeżdżają do nich rodziny z Anglii. Największy strach, który był w kwietniu ubiegłego roku, kiedy baliśmy się wychodzić z domów, minął.

- Jak trzecia fala odbija się na funkcjonowaniu starej części szpitala?

- Jest bardzo ciężko. Mamy wielu pacjentów pocovidowych. Są przypadki niedoleczonego zapalenia płuc, biegunki po antybiotykach. Obecnie na oddziale wewnętrznym i chirurgii brakuje wolnych miejsc. W starej części też są osoby chorujące na COVID-19, ale przechodzące infekcję łagodniej. Zdarza się np., że przychodzi pacjent z perforacją jelit, któremu pilnie trzeba pomóc, albo ktoś z kwarantanny i wtedy okazuje się, że ma dodatni wynik testu. Czekamy z utęsknieniem, kiedy to wszystko wreszcie minie, bo nasza sytuacja jest nie do pozazdroszczenia. Dlatego, słysząc głosy, że tej choroby nie ma, ogarnia mnie złość.

Rozmawiała:

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}