Ponad 20 lat temu Bogdan Januszkiewicz z Jedwabna wybudował dom. Chciał być na swoim, sądząc, że wraz z rodziną będzie mieszkał teraz w spokoju. Niestety, w wyniku sąsiedzkich nieporozumień został pozbawiony dojazdu do własnej posesji.
DOM NA WZGÓRZU
Pan Bogdan Januszkiewicz od urodzenia jest mieszkańcem Jedwabna. Najpierw mieszkał wraz z rodzicami w domku stojącym przy ul. 1 Maja, u podnóża lokalnego wzniesienia. Do tej posesji dojazd był nieco pod górkę, ale bezpośrednio z ulicy. Przyszedł jednak czas, aby pójść na swoje, więc pan Bogdan przeniósł się kawałek dalej, na szczyt wzgórza, gdzie wybudował nowy dom dla swojej rodziny, wydawało się, oazę spokoju i ciszy.
NIESPODZIEWANA PRZESZKODA
Na posesję Januszkiewiczów od strony ul. 1 Maja pieszo można się dostać jedynie po stromych schodkach. Samochodem, czy maszyną rolniczą trzeba jechać gminną drogą, która łączy się z ul. Warmińską.
Gminny szlak wiedzie wzdłuż przedwojennego rowu przeciwpancernego, ale na kilkunastometrowym odcinku wcina się on w grunty innej osoby. Za jej sprawą w tym miejscu, około dwa miesiące temu, pojawiła się niespodziewana przeszkoda – wysoki na około 1 metr ziemny wał, odcinający panu Bogdanowi drogę do własnego domu.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Jak nam tłumaczą sąsiedzi pana Bogdana, na swoim mogą robić co im się podoba, ale w gruncie rzeczy chodzi o nauczkę za szkody wyrządzone przez krowy Januszkiewiczów.
POWOLNA GMINA
Nie wdając się w rozstrzyganie sąsiedzkich sporów, wyjście z zaistniałej sytuacji jest proste. Należałoby odcinek gminnej drogi biegnący przez grunty sąsiadów nieco przesunąć, tak aby nie wchodziła ona na jej ziemię. Jest tam wystarczająco dużo miejsca. Nieskomplikowane roboty ziemne, jak uważa pan Bogdan Januszkiewicz, wymagałyby kilku godzin pracy spycharki i byłoby po kłopocie. Od dwóch miesięcy zabiega o to u wójta, ale bez rezultatu.
Krzysztof Otulakowski, wójt gminy Jedwabno, mówi nam, że właśnie chce takiego rozwiązania, ale nie wszystko da się zrobić od razu. Wyjaśnia nam, że najpierw musi sprowadzić geodetę, aby ten wyznaczył prawidłowe granice gminnej drogi i dopiero wówczas można ją będzie poprowadzić właściwie.
- Jednak wybudowanie nawet krótkiego odcinka drogi to nie kwestia godzin, trzeba na to więcej czasu – zastrzega wójt.
Rodzina Januszkiewiczów nie bardzo wierzy w te słowa, bo wielokrotnie monitowali wójta w kwestii drogi i jak dotąd uzyskiwali tylko same obiecanki. Pan Bogdan Januszkiewicz dodaje, że wójt powinien bez ociągania przesunąć drogę, choćby z wdzięczności za to, że przez 20 lat to nie gmina, a on dbał o jej konserwację - nawoził żwir własnym sprzętem i to za swoje pieniądze.
Marek J.Plitt
{/akeebasubs}
