- Jeziora położone w centrum Szczytna, których nam wielu zazdrości, wymagają szczególnej ochrony. Nie dość, że systematycznie ubywa w nich wody i ucieka z nich wszelkie ptactwo, to jeszcze piraci na skuterach grasują tu bez żadnej reakcji osób odpowiedzialnych. Przyszłe pokolenia nam tego nie wybaczą – alarmuje Czesław Mizerek, szczycieński wędkarz.

Wariackie popisy na jeziorze
Czesław Mizerek: - Na obu akwenach w Szczytnie było kiedyś mnóstwo łabędzi, czy perkozów, dziś można policzyć je na palcach jednej ręki

- To przechodzi ludzkie pojęcie! – mimo że od wydarzenia minęło kilka dni pan Czesław Mizerek ze Szczytna, należący do koła wędkarskiego „Sum” wciąż nie może dojść do siebie. W niedzielę wybrał się na ryby. Łowił z łódki na dużym jeziorze. Tego dni była ładna pogoda i co najważniejsze szczupak miał branie. Dobre samopoczucie nie towarzyszyło mu jednak długo. Oto jego relacja: - W pewnym momencie nad brzeg jeziora zajechał samochód z przyczepą na warszawskich numerach. Na niej znajdował się duży wodny skuter, który zaraz wniesiono do akwenu. Siadły na niego trzy osoby i zaczęły ostro szusować po jeziorze, zupełnie nie zwracając uwagi na otoczenie. W pewnym momencie goście zaczęli robić kółka i niebezpiecznie zbliżać się do mnie. Fale sprawiły, że łódka się wywróciła{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} , ale na szczęście bez poważniejszych konsekwencji. Spory popłoch natomiast ci piraci wodni wywołali u coraz mniej licznych tu łabędzi, które ze strachu musiały salwować się ucieczką na pobliską ścieżkę pieszo-rowerową. Całą tą sytuacją bardzo zdziwieni i zaskoczeni byli przechodzący w pobliżu ludzie. A to nie pierwszy tego typu przypadek. Podobne scenki, wraz z nastaniem ładnej pogody, powtarzają się w Szczytnie od kilku lat, od czasów, gdy miasto zaczęło organizować mistrzostwa Polski w nartach wodnych. Popisów na nartach co prawda już nie ma, ale za to pozostały wariackie zachowania na skuterach. Sprawa była zgłaszana jeszcze poprzedniej burmistrz Danucie Górskiej, ale bez żadnej reakcji. Na naszym jeziorze, w odróżnieniu od sąsiednich, o wiele większych, nie ma zakazu używania sprzętu motorowodnego. Ludzie, których spotykam bardzo się dziwią, że osoby odpowiedzialne za miasto tolerują dewastację środowiska. Za wycięcie małego drzewka bez zgody są kary, a tu przecież skutki będą o wiele poważniejsze. Już zresztą są. Na obu akwenach w Szczytnie było kiedyś mnóstwo łabędzi, czy perkozów, dziś można policzyć je na palcach jednej ręki.

Nasze jeziora położone w centrum miasta, których nam wielu zazdrości, wymagają szczególnej ochrony, bo nie dość, że systematycznie ubywa w nich wody i ucieka z nich wszelkie ptactwo, to jeszcze piraci na skuterach grasują tu bez żadnej reakcji. Przyszłe pokolenia nam tego nie wybaczą.

(p){/akeebasubs}