... I wojny światowej i wojny polsko – bolszewickiej śp. Czesław Tworkowski wrócił do mnie wspomnieniami, ponieważ urodził się 11 listopada i czerwona kartka w kalendarzu przypomniała mi właśnie tę postać. Mieć urodziny w Święto Niepodległości Polski to niebywały zbieg okoliczności.
Znałam osobiście jubilata oraz jego rodzinę, stąd w „Kurku Mazurskim” kreśliłam już losy naszego lokalnego bohatera. Kilka razy opisywałam tę nietuzinkową postać, posiadam też fotki z setnej rocznicy urodzin uroczyście obchodzonych w restauracji „Pryma”. Ostatni raz o weteranie pisałam z okazji 104. urodzin, które obchodził już w kameralnym, rodzinnym gronie. Na tę okoliczność wystroił się w garnitur i zasiadł za stołem. Wzniósł symboliczny toast z ówczesnym burmistrzem panem Pawłem Bielinowiczem i członkami najbliższej rodziny, skosztował tortu. Na życzenia 200 lat odpowiedział ze śmiechem, że tyle to już nie chce mieć. Dobry humor i pogoda ducha panu Czesławowi towarzyszyły zawsze, mimo że w jego życiorys wplotły się najważniejsze wydarzenia z historii Polski.
Urodził się 11 listopada 1899 r. w Piastowie koło Krzynowłogi Małej. Wraz z I Kompanią Telegraficzną gen. Józefa Szemplińskiego walczył na froncie litewsko-białoruskim. Po porażkach na Litwie toczył bój o Warszawę. Kolejne zmagania wojenne rzuciły starszego szeregowca Czesława Tworkowskiego aż pod Lwów. W 1921 r., po zawieszeniu broni, wrócił do wolnej Warszawy. Otrzymał przydział do IX Batalionu Łączności w Mińsku i został zwolniony do cywila. Za walki na froncie i bohaterską postawę został odznaczony Krzyżem Frontu Litewsko-Białoruskiego.
Wrócił w rodzinne strony i wraz z żoną Rozalią prowadził gospodarstwo rolne w Krzynowłodze Małej.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Jak wspominałam, znałam członków rodziny pana Czesława. Jego córka Apolonia była moją starszą koleżanką z pracy w „Społem” PSS. Zajmowała stanowisko księgowej, mąż pani Apolonii a zięć pana Czesława pan Zdzisław Abramski przez kilka lat był moim bezpośrednim przełożonym, pełnił funkcję kierownika działu administracji, pod który podlegał sekretariat. Natomiast wnuczka pana Czesława Danuta Bełdycka przez wiele lat była jedną z moich przełożonych. Po panu Stanisławie Gładkowskim przejęła obowiązki głównej księgowej. Początkowo urzędowała pod filarami przy ul. Ogrodowej, a z czasem zajęła pokój bezpośrednio przylegający do mojego sekretariatu. Teraz, gdy sobie uświadamiam, że pan Tworkowski był jednym z prekursorów tworzonego handlu w Szczytnie, to wypada stwierdzić, że w pewien sposób zaszczepił rodzinie handlową smykałkę.
Gdy po raz ostatni rozmawiałam z panem Czesławem, to usłyszałam, że jest dumny ze swojej rodziny, że zawsze może liczyć na pomoc i wsparcie. Ze śmiechem opowiadał, że dostał zaproszenia na śluby prawnuczek: Iwony oraz Doroty, ale nie pojechał, bo to już nie dla niego. Stwierdził też, że sercem rwał się do zabawy, że wystroiłby się w swój mundur, przypiął medale i zatańczył na ich weselach. Bowiem mundur i medale były chlubą weterana I wojny światowej. W 1995 r. decyzją prezydenta Lecha Wałęsy otrzymał Krzyż Obrońców Warszawy, a we wrześniu 2000 roku decyzją Prezesa Rady Ministrów jako uczestnik walk o niepodległość i granice II Rzeczypospolitej w latach 1918-1921 został uhonorowany awansem na porucznika. W kalendarzu kolejna rocznica odzyskania niepodległości, dni mijają, lecz wspomnienia o człowieku, który urodził się w tym szczególnym dniu wracają.
Grażyna Saj-Klocek{/akeebasubs}
