Rozbudowa drogi powiatowej Warchały – Brajniki – Witowo nie może doczekać się realizacji. Na przeszkodzie stoi sprzeciw jednego z mieszkańców Brajnik. Mężczyzna złożył kolejne odwołanie w tej sprawie, tym razem do Naczelnego Sądu Administracyjnego. - Na rozstrzygnięcie możemy czekać nawet dwa lata – załamuje ręce wójt gminy Jedwabno Sławomir Ambroziak.

Weto dla drogi w Brajnikach
Wąska droga do Brajnik jest niebezpieczna dla przemierzających ją mieszkańców i turystów, jednak nieprędko doczeka się poszerzenia

WYCZEKIWANA INWESTYCJA

O zawirowaniach wokół rozbudowy drogi powiatowej Warchały – Brajniki – Witowo, pisaliśmy blisko rok temu. Szacowana na kilka milionów złotych inwestycja wciąż nie może doczekać się nawet rozpoczęcia, choć przymiarki do jej realizacji trwają już od 2015 r. Jest to jeden z newralgicznych odcinków w gminie Jedwabno. Licząca 4 kilometry droga biegnie od DK nr 58 poprzez teren sąsiadujący z hotelem „Natura Mazur” w Warchałach. Wzdłuż niej znajdują się atrakcyjne plaże, ośrodki wypoczynkowe i pensjonaty. Latem miejsca te przeżywają prawdziwe oblężenie. Tymczasem stary, pamiętający czasy PRL-u asfalt, jest na tym odcinku wąski i popękany. W sezonie turystycznym wzdłuż drogi parkują liczne samochody, stwarzając duże zagrożenie, poprzez blokowanie dojazdu służbom ratowniczym.

Władze gminy Jedwabno kilka lat temu porozumiały się ze starostwem w sprawie jej rozbudowy. Zakres inwestycji miałby obejmować poszerzenie drogi, wykonanie nowej nawierzchni, budowę ścieżki rowerowej od hotelu w Warchałach niemal do samych Brajnik, w tej ostatniej wsi także położenie chodnika, którego teraz tam nie ma. Dodatkowo miały też powstać nowe punkty oświetleniowe.

SPRZECIW MIESZKAŃCA

Początkowe założenia mówiły o tym, że zadanie zostanie wykonane w dwóch etapach i zakończone w 2018 r. Jak się okazało, były to tylko pobożne życzenia. Inwestycja od samego początku napotykała poważne trudności.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Zaczęło się od konieczności spełnienia wymogów związanych z ochroną przyrody. Inwestor musiał przygotować raport oddziaływania na środowisko, poprzedzony obserwacjami przyrodniczymi. To zajęło 2,5 roku.

Wreszcie, pod koniec 2019 r. szczycieńskie starostwo wydało zezwolenie na realizację zadania na mocy specustawy. Dzięki temu można było poszerzyć drogę i dokonać podziału gruntów tak, aby w razie konieczności odebrać niektórym właścicielom część ich działek na potrzeby rozbudowy, w zamian wypłacając przewidziane prawem odszkodowania. I tu zaczęły się kolejne „schody”. Na początku 2020 r. zezwolenie starosty zostało zaskarżone przez dwóch mieszkańców Brajnik, którym nie podobały się zaproponowane podziały gruntów. Wówczas, z powodu pandemii koronawirusa, sprawa na blisko pół roku utknęła w miejscu, bo postępowanie zostało ustawowo zawieszone. W czerwcu ubiegłego roku wojewoda w części uchylił zezwolenie starostwa. - Nie dotyczyło to jednak obu tych panów i decyzja stała się ostateczna – informuje dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych w Szczytnie Rafał Wilczek. Wówczas na to rozstrzygnięcie skargę kasacyjną do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego złożył już tylko jeden z mieszkańców. Na początku tego roku została ona oddalona.

CHODNIK? A PO CO MI?

To jednak sprawy nie skończyło. Okazuje się bowiem, że mężczyzna złożył skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Wójt gminy Jedwabno Sławomir Ambroziak nie kryje irytacji. - Rozpatrywanie skarg w NSA trwa średnio dwa lata. Przez tyle czasu sprawa drogi będzie tam leżała – rozkłada bezradnie ręce włodarz. Efekt jest taki, że inwestycja nie może być zrealizowana do momentu sądowego rozstrzygnięcia. - To jakiś absurd, bo tę drogę projektujemy od 2015 r., a mamy już rok 2021. Jeśli wyrok zapadnie po naszej myśli, to od momentu projektowania do zakończenia procedur przygotowawczych upłynie osiem lat! - utyskuje Ambroziak.

W maju ubiegłego roku zapytaliśmy mieszkańca Brajnik o powody jego sprzeciwu. Mężczyzna tłumaczył, że początkowo władze gminy i projektant zapewniali, że nie trzeba będzie oddawać części gruntów i przestawiać płotów, a potem okazało się, że jest jednak inaczej. Jak wyjaśniał, jego dom stoi bardzo blisko drogi i z tego powodu w sezonie wakacyjnym letnicy przechodzący przez wieś zakłócają mu spokój. Obawia się, że po zakończeniu rozbudowy będzie jeszcze gorzej. - Po co tu chodnik? Żeby warszawiacy chodzili mi pod oknami i wrzucali butelki? Ja nie chcę ani chodnika, ani odszkodowania za zabrane grunty – tłumaczył mieszkaniec.

AWANTURA O KAWAŁEK OGRÓDKA

Sołtys Brajnik Marzena Orczyk przyznaje, że dla niej takie rozumowanie jest niepojęte. - Będąc na miejscu tego pana, poś więciłabym ten kawałeczek ogródka nawet dla własnego bezpieczeństwa. Przecież on ma dzieci, które uczęszczają tamtędy do szkoły – zauważa sołtys. Według niej inwestycja wpłynęłaby także na estetykę wsi i wygodę jej mieszkańców oraz turystów. - Dziwię się, że są tacy zawzięci ludzie. Przez niego cierpi cała wieś – uważa Marzena Orczyk, określając tłumaczenia mężczyzny mianem śmiesznych.

Inny z kolei mieszkaniec Brajnik mówi nam, że sprzeciwiający się rozbudowie drogi ma osobisty żal do wójta Ambroziaka. - Ten pan zajmuje się kopaniem studni, a gmina w ostatnich latach pobudowała w okolicy wodociąg. Teraz opowiada, że wójt odebrał mu chleb, bo stracił wielu klientów – słyszymy.

ZBUDUJĄ KILOMETR DO WARCHAŁ

Są jednak i lepsze wiadomości. Gmina Jedwabno wraz ze starostwem, mimo sprzeciwu mieszkańca Brajnik, zaczną rozbudowę drogi na razie na odcinku 1 kilometra, od skrzyżowania z DK 58 do końca wsi Warchały. Wniosek o dofinansowanie tego zadania z funduszy rządowych jest złożony i, jak informuje dyrektor Wilczek, został już pozytywnie rekomendowany. - Skutek będzie taki, że w Brajnikach zostanie to, co jest, a kilkaset metrów dalej mieszkańcy będą mieli piękną drogę – konkluduje wójt Ambroziak.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}