Witacze, czyli spore tablice czy instalacje z nazwą miejscowości i dopiskiem „wita(ją)”, ustawiano w okolicach rogatek miast jeszcze w PRL-u.

Wewnętrze witaczeZ czasem stare witacze zdemontowano, a w ich miejscu postawiono nowe. Nie inaczej jest w Szczytnie czy okolicznych gminach. Niedawno nastała moda na witacze, powiedzmy, wewnętrzne, a więc takie, które znajdują się w centrach miejscowości. Niektóre z tych witaczy mają charakter sezonowy – tworzy je posadzona odpowiednio roślinność ozdobna. „Kurek” widział takie wizytówki miast i miasteczek np. w nadmorskiej Redzie (fot. 1), a bliżej – w Olsztynku czy Biskupcu. Witacze takie wymagają jednak czujności odpowiednich służb, bo rośliny rozrastają się  w różnych kierunkach i z czasem napisy stają się nie do końca czytelne.  Wewnętrzny witacz  całoroczny znajduje się np. w Giżycku – tam wita on przypływających od strony jeziora Niegocin (fot. 2).

Ktoś powie, że jest to bardziej witacz zewnętrzny, bo południową granicę miasta wyznacza brzeg, ale brzeg tętniący w sezonie życiem jak w centrum miasta. W Szczytnie takiego witacza nie ma – być może trudno znaleźć nań miejsce (dość długa nazwa) albo po prostu potraktowano to jako zbędny wydatek: i tak każdy wie, że jest w Szczytnie. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Na początku sezonu letniego pomyślano o tym w Dźwierzutach. Tam, w pobliżu głównego przystanku autobusowego i szkoły, posadowiono duży napis, do którego dodano jeszcze herb gminy (fot. 3). Osoba, która ma teraz wysiąść w Dźwierzutach, nie powinna mieć problemu z pomyleniem miejscowości.

ASFALTOWY POLBRUK

Mniej więcej dwa lata temu remontu doczekała się część szczycieńskiej ulicy Tetmajera. Nie najnowszą już trylinkę zastąpiono – na odcinku od ul. Kajki do ul. Korczaka – polbrukiem, po którym jeździ się bardziej komfortowo. W miejscu zakończenia remontu kończy się również strefa ruchu, a zaczyna asfaltowa jezdnia, z pozoru wyglądająca całkiem zwyczajnie (fot. 4). Gdy jednak przyjrzymy się jej trochę dokładniej, ujrzymy coś kojarzącego się z polbrukiem, kostką granitową, ewentualnie ziemią popękaną z powodu suszy (fot. 5). I tak jest prawie na całym odcinku aż do skrzyżowania z ul. Poznańską i Solidarności. Co gorsza, część  „kostek” wypadła i potworzyły się dziury. Wprawdzie przewidziany jest tu remont, ale czy ulica w takim stanie do remontu doczeka?

LEPSZA JAKOŚĆ W KAMIONKU

Polskie drogi i ulice to temat rzeka, zostańmy zatem w tej rzece jeszcze przez chwilę. Kamionek doczekał się nowego asfaltowego dywanika na drodze powiatowej prowadzącej ze Szczytna do Szczycionka i dalej do drogi krajowej nr 53. Nawierzchnię wylano na odcinku kilometra: od granicy ze Szczytnem niemal do końca Kamionka, czyli tam, gdzie tzw. śpiący policjant pozwala na przejechanie jezdni cyklistom poruszającym się szlakiem rowerowym. Utworzono niewielką zatoczkę na pierwszym przystanku ZKM w Kamionku (od strony Szczycionka – fot. 6), niezbyt wyraźną wcześniej krawędź jezdni wyznaczają teraz krawężniki, a wszechobecny do tej pory  piach nie jest tu teraz tak widoczny. Gorzej sprawa z nawierzchnią wygląda w Szczytnie, na ul. Podgórnej i przede wszystkim Bartnej Stronie. Potworzyły się tam w paru miejscach naprawdę spore wykroty (fot. 7), które zagrażają bezpieczeństwu kierowców.

NIEŁATWY LOS CYKLISTÓW (VII)

Jedną z najstarszych ścieżek rowerowych w Szczytnie jest ta przeciągnięta przez Małą Biel i łącząca ulice Leyka z Żeromskiego. Osoby, które próbują na nią się dostać od strony ul. Leyka, mogą  zacząć od nucenia piosenki Guns N’ Roses  „Welcome to the Jungle”. Tam inspiracją dla autorów była dżungla miejska, tu widoki są jak z lasu tropikalnego. Wierzbowe gałązki opadają tak, że znak informujący o zaczynającym się tu szlaku pieszo-rowerowym jest bardzo słabo widoczny, a od pasa w górę atakują nas liany (fot. 8). Liany, których nie brak i w środkowej części ścieżki.
„Kurka” do głębokiej refleksji od wielu już lat skłania  sposób połączenia szlaku dla rowerzystów z ulicami. Od strony Leyka droga rowerowa zaczyna się żółtą barierką, na ulicy Żeromskiego całość kończy się pasami dla pieszych (fot. 9). I tak obustronnie – ani sensownego i bezpiecznego wjazdu, ani zjazdu. I jakoś nikomu to nie przeszkadza.

INNE WELCOME TO THE JUNGLE

Dżungla wita nas również w położonej niedaleko części miasta – na ulicy Nauczycielskiej. Gdy idziemy chodnikiem po prawej stronie ulicy, naszym oczom ukazuje się takie coś: (fot. 10). Drzewa i krzewy rosną tu, jak chcą. Może niektórym trudno to zauważyć z tej prostej przyczyny, że od jakiegoś czasu ulica Nauczycielska to ślepa uliczka…

KOSZYKARZ ŁOBUZ

Już od paru ładnych miesięcy, gdy przechodzimy w pobliżu budynku MOPS-u przy ul. Bohaterów Westerplatte, nieodmiennie wita nas taki obrazek: (fot. 11). Tabliczka wskazuje, że aby dostać się do widocznego na zdjęciu ośrodka, należy przejść na drugą stronę jezdni. Mamy wrażenie, że ktoś bardzo wysoki (tabliczka znajduje się wyżej niż sufit w blokowych mieszkaniach), bezpośrednio przed naszym przejściem złośliwie każdorazowo zmienia położenie strzałki. Aż nie chce się przecież wierzyć, że tablica jest tak ustawiona na stałe od miesięcy…

PRZETERMINOWANY ROZKŁAD

Ostatnio „Kurek” pisał o problemach mieszkańców gminy Jedwabno z dostaniem się do Olsztyna. W Pasymiu problemu z tym nie ma, przyjrzeliśmy się jednak ostatnio rozkładowi jazdy na przystanku znajdującym się w pobliżu stacji kolejowej (fot. 12). Przez Pasym, oprócz licznych kursów przewoźników prywatnych, jeszcze niedawno przejeżdżało sporo autobusów dalekobieżnych – i to nie tylko pospiesznych. Rozkład wywieszony przez nasz Bus-Kom jest ważny (a w zasadzie był ważny) od 1 września 2013 r. Kiedyś zmiany w rozkładach były kosmetyczne i w zasadzie obowiązywały przez lata. Teraz zawiesza się i likwiduje – nie tylko u nas – coraz więcej kursów. Nie ma już zwykłych połączeń np. do Ciechanowa, Przasnysza, Makowa Mazowieckiego czy Ostrołęki. Gdy porównaliśmy zapis na tabliczce ze stanem faktycznym, uświadomiliśmy sobie, że z kursów przewoźników kojarzonych z PKS-em pozostały bodaj dwa, w tym jeden z nich  o zmienionej godzinie. I co ma zrobić jakiś zabłąkany turysta (np. obcokrajowiec), który będzie próbował z rozkładu skorzystać? Aktualny pozostaje tylko powieszony oddzielnie rozkład jednego z przewoźników prywatnych.
Tekst i foto (w większości)
G. P. J. P.{/akeebasubs}