Czy szczycieńskie szkoły zapewniają uczniom odpowiednie warunki do rozwoju kultury fizycznej? Chyba nie, skoro np. w Szkole Podstawowej nr 3 na lekcjach wf w sali gimnastycznej ćwiczą jednocześnie aż trzy grupy. Tej sytuacji można by uniknąć, gdyby dzieci, zgodnie z uchwałą Rady Miejskiej, uczęszczały w tym czasie na basen. Tak się jednak nie dzieje, a władze miasta i nauczyciele tłumaczą, że na przeszkodzie stoi nowa podstawa programowa oraz względy organizacyjne.

Wf na pół gwizdka

TŁOK W SALI

Czy to możliwe, aby w dzisiejszych czasach aż trzy grupy liczące ponad 70 uczniów odbywały zajęcia wychowania-fizycznego w jednej sali jednocześnie? Jak się okazuje tak. Do takich sytuacji dochodzi w Szkole Podstawowej nr 3 – poinformowała podczas posiedzenia komisji Rady Miejskiej, przewodnicząca rady i zarazem nauczycielka w „trójce” Beata Boczar. Nic dziwnego, że nauczyciele wolą nie zlecać zbyt trudnych ćwiczeń, aby nie narazić dzieci na łatwe w takich warunkach kontuzje.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Kiedy zadzwoniliśmy do przewodniczącej rady kilka dni po komisji, dystansowała się wobec wypowiedzianych podczas posiedzenia słów.

– To prawda, że grupy są

duże, ale my staramy się, żeby nie było trzech na jednej godzinie lekcyjnej – usłyszeliśmy. – Wszystko jest zgodnie z przepisami – zapewniała. O komentarz do sytuacji w SP 3 poprosiliśmy dyrektor Grażynę Wronę-Janowską, ale nie chciała z nami na temat rozmawiać.

MARTWA UCHWAŁA

Być może tłoku na lekcjach wf by nie było, gdyby uczniowie w tym czasie odbywali zajęcia na basenie WSPol. Miały być one prowadzone na koszt miasta. Taką możliwość daje uchwała Rady Miejskiej przyjęta w kadencji 1998 - 2002. W praktyce pozostaje ona jednak martwa. Dyrektorzy szkół, samorząd i nauczyciele twierdzą, że na przeszkodzie jej realizacji nie stoją względy

finansowe, lecz nowa podstawa programowa, która nie przewiduje nauki pływania w ramach wychowania fizycznego. Ich zdaniem po lekcjach zainteresowania uczęszczaniem na basen nie ma, mimo że szkoły nie robią tu żadnych przeszkód. – Organizacyjnie jest to bardzo trudne do ogarnięcia – twierdzi Beata Boczar.

TO ŹLE ŚWIADCZY

To, że szczycieńscy uczniowie nie uczą się pływania, smuci prezesa klubu „Płetwal” i trenera Sławomira Szczerbala.

– Pływanie to jedyna forma ruchu wskazana dla młodych ludzi w okresie wzrostu, kiedy kształtują się stawy – mówi.

– Poprzez niewłaściwe prowadzenie zajęć wf na sali gimnastycznej dochodzi do problemów z nimi – dodaje. Według niego ta forma aktywności

fizycznej doskonale przygotowuje też do uprawiania innych dyscyplin.

– Jestem oburzony tym, że zrezygnowano z nauki pływania – mówi Sławomir Szczerbal.

W opinii trenera miasto zbyt łatwo się wycofało z organizowania zajęć na basenie. - To źle świadczy o naszym samorządzie i szkolnictwie, że choć mamy obiekt, to pieniądze się marnują, a on do południa zionie pustką - uważa trener. Według niego należy opracować formułę umożliwiającą dzieciom bezpłatną naukę pływania przez np. ogłoszenie przez miasto konkursu na prowadzenie tego typu zajęć. Sam deklaruje przy tym swoją pomoc.

WĄTPLIWOŚCI WICEKURATORA

Wątpliwości dotyczące opisanej przez nas sytuacji ma warmińsko-mazurski wicekurator oświaty Marek Szter.

- Jeżeli w jednej sali ćwiczy 70 dzieci, to jest problem – przyznaje. Jak mówi, przepisy nie określają co prawda, ilu uczniów może być w sali, a jedynie precyzują liczebność grup. Jeśli jednak jednocześnie zajęcia odbywają trzy grupy dzieci, to pojawiają się obawy o ich bezpieczeństwo.

- Mam wątpliwości, czy po pierwsze nauczyciele są w stanie je zapewnić, a po drugie czy mogą w takich warunkach realizować podstawę programową – mówi wicekurator. Przy okazji odnosi się do kwestii pływania. Jego zdaniem nie ma go w programie nauczania, bo większość szkół w Polsce nie ma dostępu do basenu. Podpowiada jednak co można by robić w sytuacji, kiedy samorząd jest gotów opłacać takie zajęcia.

- Wtedy nauczyciel wychowania fizycznego może je realizować w ramach innowacji pedagogicznej, po uprzednim zgłoszeniu do kuratorium. Z naszej strony nie byłoby przeszkód, o ile oczywiście nie odbywałoby się to z uszczerbkiem dla obowiązkowych punktów programu nauczania – mówi wicekurator.

Ewa Kułakowska

{/akeebasubs}